Proces biskupa Jeża blisko finału. Sądeckie wątki w sprawie księży oskarżanych o krzywdzenie dzieci

Proces biskupa Jeża blisko finału. Sądeckie wątki w sprawie księży oskarżanych o krzywdzenie dzieci

Proces biskupa tarnowskiego Andrzeja Jeża może zakończyć się jeszcze w wakacje. Sąd wyznaczył kolejne terminy na 14 i 31 lipca. Sprawa dotyczy zbyt późnego, zdaniem prokuratury, zawiadomienia organów ścigania o czynach seksualnych wobec małoletnich, których mieli dopuszczać się dwaj duchowni diecezji tarnowskiej: Stanisław P. i Tomasz K. Oba wątki mają związek z Sądecczyzną. Jeden prowadzi do Mogilna w gminie Korzenna. Drugi – do gminy Podegrodzie i Krynicy-Zdroju.

To proces dotyczący odpowiedzialności kościelnych przełożonych za reakcję na przestępstwa seksualne wobec dzieci. Na ławie oskarżonych nie zasiada sprawca wykorzystania seksualnego, lecz jego przełożony: biskup diecezjalny. Andrzej Jeż, ordynariusz diecezji tarnowskiej, został oskarżony o to, że nie zawiadomił niezwłocznie organów ścigania o czynach popełnionych przez dwóch podległych mu księży.

Biskup nie przyznaje się do winy. Od początku procesu przekonuje, że sprawy zostały zgłoszone, a spór dotyczy przede wszystkim tego, kiedy powstał obowiązek zawiadomienia prokuratury i jak należy rozumieć słowo „niezwłocznie”.

Według prokuratury problem nie jest wyłącznie formalny. Śledczy wskazują, że zwłoka w zawiadomieniu organów państwowych miała realne skutki: część czynów uległa przedawnieniu, a część pokrzywdzonych straciła możliwość dochodzenia sprawiedliwości przed sądem.

Blisko końca

Ostatnia rozprawa odbyła się 11 czerwca w Sądzie Rejonowym w Tarnowie. Miało dojść do przesłuchania świadków związanych ze szkołą, w której do 2002 roku pracował były ksiądz Stanisław P. Świadkowie nie stawili się jednak przed sądem.

Obrona biskupa złożyła kolejny wniosek dowodowy. Chce wykazać, że już wiele lat temu informacje o niewłaściwych zachowaniach jednego z duchownych miały trafiać także do instytucji publicznych, w tym do kuratorium oświaty. Według tej linii obrony odpowiedzialność za brak reakcji nie może być sprowadzana wyłącznie do kurii.

Sąd przychylił się do wniosku obrony. Kolejna rozprawa została wyznaczona na 14 lipca. Jeżeli po przesłuchaniu świadków nie pojawią się nowe wnioski dowodowe, 31 lipca mogą zostać wygłoszone mowy końcowe. Tego dnia możliwe jest również ogłoszenie wyroku.

Spór o słowo „niezwłocznie”

Sednem procesu jest art. 240 kodeksu karnego. Od lipca 2017 roku każdy, kto posiada wiarygodną wiadomość o określonych najcięższych przestępstwach, w tym o wykorzystaniu seksualnym dziecka poniżej 15. roku życia, ma prawny obowiązek niezwłocznie zawiadomić organy ścigania. Za zaniechanie grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności.

Prokuratura twierdzi, że biskup Andrzej Jeż miał wystarczającą wiedzę, by zawiadomić prokuraturę wcześniej, równolegle do działań podejmowanych w ramach procedur kościelnych. Obrona odpowiada, że kuria musiała najpierw zweryfikować informacje i uzyskać pewność, że dotyczą czynów, które podlegają obowiązkowi denuncjacji.

W argumentach jakie padają na sądowej sali zderzają się dwa porządki: państwowy i kościelny. Czy procedura kanoniczna mogła poprzedzać zawiadomienie prokuratury? Czy biskup mógł czekać na ustalenia Watykanu? Czy „niezwłocznie” oznacza „natychmiast po uzyskaniu wiarygodnej informacji”, czy dopiero „po kościelnym potwierdzeniu zarzutów”?

Na te pytania ma odpowiedzieć tarnowski sąd.

Stanisław P.

Największe emocje w procesie budzi sprawa Stanisława P., byłego księdza diecezji tarnowskiej, który został wydalony ze stanu duchownego. To właśnie jego sprawa jest najczęściej przywoływana w kontekście przedawnienia i pytania, czy wcześniejsze zawiadomienie organów ścigania mogło dać pokrzywdzonym realną szansę na proces karny.

Stanisław P. pochodził  z jednej z parafii w gminie Podegrodzie. Święcenia kapłańskie przyjął w 1984 roku. Według wcześniejszych publikacji DTS24 i ustaleń mediów, ofiary księdza pochodziły między innymi z Radgoszczy, Łąkty Górnej, Przecławia, Mędrzechowa, Tuszymy, Podegrodzia i Woli Radłowskiej.

Pierwsze zawiadomienia dotyczące niewłaściwych zachowań Stanisława P. pochodziły z Woli Radłowskiej, gdzie w latach 1996-2002 był proboszczem. Po zgłoszeniach rodziców został zwolniony z funkcji proboszcza, a następnie skierowany do pracy na Ukrainę. Pracował tam w latach 2003-2008. Po powrocie do diecezji tarnowskiej trafił m.in. do Krynicy-Zdroju, gdzie prowadził czynną posługę kapłańską i uczył religii.

W grudniu 2022 roku prokuratura umorzyła postępowanie dotyczące czynów Stanisława P. z powodu przedawnienia karalności. Media, powołując się na ustalenia prokuratury, podawały różne liczby osób pokrzywdzonych: od ponad 80 do co najmniej 95. W relacjach powtarza się jednak ten sam zasadniczy fakt: śledczy zgromadzili obszerny materiał wskazujący na masową skalę krzywdzenia dzieci i nieletnich, ale sprawca nie poniósł odpowiedzialności karnej, bo czyny się przedawniły. Pisaliśmy o tym w tekście:  Pochodzący z Sądecczyzny duchowny skrzywdził blisko stu chłopców. Zło… przedawniło się.

W kwietniu 2026 roku Stanisław P. zeznawał przed Sądem Rejonowym w Tarnowie jako świadek w procesie biskupa Andrzeja Jeża. Wcześniej, w marcu, jego przesłuchanie nie doszło do skutku, bo były duchowny zasłabł przed wejściem na salę rozpraw. [Były ksiądz z Sądecczyzny, któremu udowodniono molestowanie dzieci miał zeznawać w sądzie. Zasłabł]

Najmocniejszym elementem oskarżenia jest nie sama zwłoka, lecz jej konsekwencje. Według relacji OKO.press i stanowiska prokuratury, gdyby zawiadomienie organów ścigania nastąpiło wcześniej, część osób pokrzywdzonych mogłaby jeszcze walczyć o sprawiedliwość przed sądem.

Tomasz K.

Drugi wątek procesu dotyczy ks. Tomasza K. , który miał przez kilka lat dopuszczać się czynów seksualnych wobec małoletnich w parafii w Mogilnie w gminie Korzenna.

Według relacji z procesu kuria miała wiedzieć o niepokojących zachowaniach Tomasza K. Duchowny miał być upominany za niewłaściwe wiadomości kierowane do parafian, odsuwany od obowiązków duszpasterskich, a później objęty postępowaniem kościelnym.

Sprawa wróciła w 2021 roku, gdy do kurii miał zgłosić się mężczyzna, który twierdził, że był wykorzystywany przez księdza jako osoba poniżej 15. roku życia. Kuria w swoim komunikacie podkreśla, że biskup Andrzej Jeż miał powziąć wiedzę o możliwości popełnienia przestępstwa na szkodę osoby poniżej 15 lat pod koniec 2021 roku. Zawiadomienie organów ścigania miało zostać dokonane 16 grudnia 2021 roku.

Według stanowiska kurii wcześniejsze postępowanie kościelne nie dawało podstaw do przyjęcia, że pokrzywdzeni w chwili czynów mieli mniej niż 15 lat. Jednocześnie kuria przyznaje, że Tomasz K. poniósł karę kościelną za czyny na szkodę osób małoletnich poniżej 18. roku życia.

W przypadku Tomasza K. nie ma przedawnienia. Akt oskarżenia trafił do Sądu Rejonowego w Nowym Sączu w grudniu 2024 roku.

Obrona wskazuje na szkołę i kuratorium

Obrona biskupa próbuje wykazać, że informacje o nadużyciach lub niewłaściwych zachowaniach duchownych mogły trafiać również do szkół, kuratorium czy innych organów świeckich.

W odniesieniu do Stanisława P. chodzi o szkołę, w której pracował do 2002 roku. Według obrony pracownicy szkoły mieli informować kuratorium o zachowaniach katechety. Kuratorium twierdzi, że nie posiada pisemnych zgłoszeń ani korespondencji w tej sprawie.

Diecezja tarnowska konsekwentnie odpiera zarzuty. W oficjalnym komunikacie kuria wskazuje, że biskup Andrzej Jeż i jego delegat ds. wykorzystywania seksualnego osób małoletnich podejmowali działania zgodnie z obowiązującymi procedurami kościelnymi.

W sprawie Stanisława P. kuria podkreśla, że skonkretyzowaną wiedzę o czynach wobec małoletnich biskup miał powziąć dopiero w 2019 roku, gdy do Tarnowa dotarła dokumentacja dotycząca pobytu księdza na Ukrainie. Zawiadomienie organów ścigania nastąpiło w sierpniu 2020 roku, po przeprowadzeniu weryfikacji w ramach procedur kościelnych.

Jednocześnie sama kuria w komunikacie z 2020 roku przyznała, że analiza zarchiwizowanych danych w sprawie Stanisława P. ujawniła „niedociągnięcia i zaniechania”. W tym samym komunikacie wskazano, że pierwsze zawiadomienie dotyczące duchownego trafiło do kurii już w 2002 roku, a po zakończonych wtedy przesłuchaniach sprawa nie była dalej kontynuowana.

W sprawie Tomasza K. kuria wskazuje na grudzień 2021 roku jako moment dokonania zgłoszenia do organów państwowych. Podkreśla też, że w ciągu ostatnich lat diecezja miała dokonać kilkunastu zgłoszeń do organów ścigania i wprowadzić zasadę „zero tolerancji”.

To stanowisko będzie zderzane z argumentacją prokuratury, według której procedury kościelne nie powinny opóźniać zawiadomienia prokuratury, jeśli pojawia się wiarygodna wiadomość o przestępstwie wobec dziecka.

Kolejna rozprawa została wyznaczona na 14 lipca. Jeśli nie pojawią się nowe wnioski dowodowe, 31 lipca sąd może wysłuchać mów końcowych i wydać wyrok.

źródła: dts24, OKO.press, PAP, Diecezja Tarnowska, Polsat News

Filmoteka dts24

196 Videos