Reprezentacyjny deptak miasta był kiedyś miejscem egzekucji

Reprezentacyjny deptak miasta był kiedyś miejscem egzekucji

Czyje szczątki znaleziono kilka dni temu na ul. Jagiellońskiej? Dlaczego właśnie w tym miejscu wcześniej znajdowano ludzkie szkielety? Jaką śmiercią zginął pochowany w tym miejscu mężczyzna? Był polskim obrońcą Nowego Sącza czy raczej Szwedem, który był tu okupantem? M.in. na te pytania odpowiadał w RTK dr Jakub Bulzak, historyk, nauczyciel w I LO w Nowym Sączu.

– Zacznę może od komentarza mojej szkolnej koleżanki, która jest dyplomowanym archeologiem, prowadzi firmę archeologiczną i codziennie gdzieś coś kopie. Kiedy media ogłosiły, że odkopanie ludzkich szczątków na ul. Jagiellońskiej to sensacja, to moja koleżanka Katarzyna napisała: „W tamtej okolicy znaleźć zwłoki to jest codzienność, a nie niecodzienność”. Za każdym razem kiedy robiła tam jakiś nadzór archeologiczny, a tam się remontowały domy, to zawsze coś znajdowano.

Tym razem szczątki znaleziono niemal na środku deptaku, blisko Kapliczki Szwedzkiej. Żeby to wszystko uporządkować potrzebny jest kontekst: mniej więcej tam, gdzie stoi dzisiaj starostwo powiatowe, był kościółek św. Walentego. Obok kościółka był szpital, czyli przytułek dla ubogich. Bardzo możliwe, że było to w miejscu, gdzie dzisiaj znajduje się kościół św. Kazimierza. Natomiast dookoła szpitala i kościółka św. Walentego był cmentarz podmiejski, bo mury miasta znajdowały się kawałek dalej. To miejsce było wówczas zapleczem, przedmieściem Nowego Sącza, przedmieściem większym, tzw. węgierskim.

Mury miejskie znajdowały się mniej więcej na obecnej ul. Wałowej. I między tym cmentarzem a murem miejskim, czyli ten odcinek właśnie Jagiellońskiej gdzie teraz kopią, był też miejscem egzekucji publicznych skazańców. Tam ich ścinano albo wieszano i tam ich też za murem cmentarza chowano. I za murem tego samego cmentarza pochowano Szwedów, którzy polegli w grudniu 1655 roku w walkach o Nowy Sącz.

Pochowano ich za murem cmentarza z prostego powodu – byli wyznania luterańskiego, więc nie mogli leżeć na katolickim cmentarzu. No i teraz znajdujemy bardzo dobrze zachowany kompletny szkielet. I to jest dużą sensacją, że to np. nie jest sama czaszka, bo takie wcześniej znajdowano. Więc ten człowiek prawdopodobnie został nie ścięty, bo ciągłość w tym szkielecie jest widoczna. Chociaż mnie bardzo zastanowiło i zwróciła moją uwagę nienaturalnie odsunięta żuchwa. Pierwotna moja hipoteza była taka, że to może być wisielec, którego skazano na śmierć przez powieszenie. Jest taki mechanizm, że chcąc jeszcze wziąć ten ostatni oddech, kiedy człowiek się dusi, otwiera się szeroko usta i wtedy ta szczęka mogła tak zastygnąć.  Chociaż też spotkałem się z komentarzem – a jako naukowiec dopuszczam wszystkie możliwe hipotezy – że jak się trumna rozpadała, to jakiś kamień się przesunął i akurat tak uderzył tę szczękę, że ją po prostu potem fizycznie obsunął.

Natomiast tutaj oczywiście doświadczenie archeologa miejskiego Bartłomieja Urbańskiego w tym względzie jest niepodważalne, więc to, co on jest w stanie rozpoznać – i tu zakładam, że ma stuprocentową rację – że to jest szkielet młodej osoby. To kwestia pełnego uzębienia, szwów czaszkowych itd. Rzeczywiście kiedy archeolog zobaczy tych szczątków dziesiątki, to potem łatwo pewne cechy rozpoznaje. Więc pewnie był to młody mężczyzna, bo to na przykład z kształtu miednicy da się wyczytać. No i to jest w zasadzie tyle co wiemy, bo wszystkie inne rzeczy są tylko hipotezami. Każda na tym etapie jest równie prawna.

Gdyby był przy nim rapier, to byłoby wiadomo, że to Szwed. Albo gdyby chociaż jakaś klamra na przykład ze środkiem bazy się zachowała. Badania antropologiczne najwięcej by powiedziały. Można ze śladów genetycznych spróbować określić obszar świata, z którego ten człowiek pochodził. Paszportu przy sobie nie miał, ale jego DNA pozwolili nam na przykład stwierdzić, czy to jest Skandynaw. Wtedy mielibyśmy pewność, że Szwed. Ja bym najmniej był skłonny lansować tę hipotezę, którą prezes SAR-u przedstawił, że to jest obrońca Nowego Sącza.

Czemu akurat tam by go chowano, a nie w jego rodzinnej miejscowości? Albo jeśli obrońca, to czemu na cmentarzu podmiejskim, a nie na przykład w krypcie u norbertanów albo u franciszkanów, albo w na cmentarzu w okolicy kolegiaty? To byłoby miejsce godne dla niego. Tak samo kompletnie nieprzekonująca jest teza, iż to, że on leży na linii wschód zachód, to jest jakiś pochówek ze szczególnymi honorami. Pochówek wschód zachód to jest symbol pochówków chrześcijańskich. To znaczy pochówki przedchrześcijańskie czasem były różne. Ale kulty solarne były we wszystkich religiach praktycznie obecne, więc chowanie w kierunku słońca było pewnym standardem. Żydzi tak samo chowają swoich zmarłych, czyli twarzą tam, skąd przyjdzie Mesjasz. Sądecki cmentarz komunalny też tak jest zaplanowany.

Czy należałoby poprowadzić szersze badania w tym rejonie i pokopać tam jeszcze trochę? Tak, ale to jest niewykonalne, bo ruchliwa ulica, deptak, kamienice itd. Warto by było kopać dalej. I tutaj znowu wracam do zdania osoby, którą uważam za specjalistę w tej dziedzinie, czyli mojej koleżanki szkolnej Katarzyny. Ona stwierdza, że gdyby tam pokopać, to po prostu wyjęlibyśmy mnóstwo kości. Cały ten cmentarz byśmy po prostu zlikwidowali. Co się robi z tymi znalezionymi kośćmi? Chowa się na cmentarzu komunalnym.

Wykorzystano fragmenty materiału dziennikarskiego Regionalnej Telewizji Kablowej

Czytaj też:

Newag ws. Matysiak: immunitet nie może chronić przed konsekwencjami bezprawnych działań

Filmoteka dts24

217 Videos