Ogród pełen witamin: jakie odmiany jabłoni, grusz i śliw powinien mieć każdy ogrodnik?

Ogród pełen witamin: jakie odmiany jabłoni, grusz i śliw powinien mieć każdy ogrodnik?

sadzonki jabłoni

Pamiętam jak dziadek wychodził do sadu w sierpniu, wracał z pełnym koszem i mówił: „Po co ci apteka, jak masz jabłoń?” Śmiałem się wtedy. Dziś wiem, że miał rację. Jedno jabłko z własnego drzewa ma więcej smaku i witamin niż pięć z marketu. A gruszka prosto z gałęzi? To jest dopiero deser.

Problem w tym, że wiele osób nie wie, od czego zacząć. Odmian są setki, nazwy brzmią obco, a w każdym sklepie mówią co innego. Spokojnie. Przejdziemy przez to razem. Pokażę ci odmiany, które naprawdę warto mieć – sprawdzone, smaczne i takie, z którymi dasz sobie radę nawet jeśli dotychczas nie posadziłeś ani jednego drzewka.

Jabłonie – królowe polskiego ogrodu

Polska to jabłkowy kraj. Jesteśmy trzecim producentem jabłek na świecie! Ale jedno to jabłka na eksport, a drugie – jabłka dla siebie. I tutaj zaczyna się zabawa.

Kosztela – smak dzieciństwa

Jak ktoś mnie zapyta o jedną odmianę, która przywołuje wspomnienia z wakacji u babci na wsi, to odpowiem: Kosztela. Ta stara polska odmiana ma owoce słodkie, soczyste i pachnące tak, że cały dom czuć. Dojrzewa jesienią i przechowuje się bardzo dobrze.

Jedyny haczyk? Kosztela nie jest samopylna. Potrzebuje towarzystwa innej odmiany – na przykład James Grieve albo Gloster. Ale to akurat plus, bo masz wymówkę żeby posadzić drugie drzewko.

Szara Reneta – dla smakoszy

Szara Reneta to odmiana, która pochodzi jeszcze z klasztornych sadów. Ma specyficzny, korzenny smak – taki, jakiego w sklepie nie znajdziesz. Idealna do szarlotki, ale prosto z drzewa też znika błyskawicznie. Jest odporna na parcha, więc nie musisz ciągle myśleć o opryskach.

Złota Reneta – królowa renet

Duże, zielonożółte owoce z pomarańczowym rumieńcem. Miąższ winny i aromatyczny. Ta odmiana też jest odporna na parcha, co oznacza mniej chemii w ogrodzie. A o to przecież chodzi – żeby te witaminy były naprawdę czyste.

Grusze – niedocenione skarbnice witamin

Grusze mają w Polsce niesłusznie mniejszą sławę niż jabłonie. A szkoda! Gruszka to bomba witaminowa – mnóstwo błonnika, potasu i witaminy C. Plus ten smak… rozpływający się w ustach miąższ dobrej gruszy to coś, czego żaden market ci nie da.

Konferencja – pewna stawka

Konferencja to chyba najpopularniejsza grusza w Polsce. I słusznie. Owoce duże, soczyste, słodkie. Dojrzewają na przełomie września i października. Przechowują się dobrze – nawet do grudnia nie tracą smaku. To taka grusza, która po prostu działa.

Jedno ale – Konferencja potrzebuje zapylacza. Najlepiej sprawdza się Bonkreta Williamsa albo Faworytka.

Faworytka (Klapsa) – wielkie owoce, wielki smak

Faworytka wyróżnia się szczególnie dużymi owocami. Soczysty, słodki miąższ – prosto z drzewa smakuje jak najlepszy deser. To stara odmiana, więc jest bardziej odporna na choroby niż nowsze, „wymyślne” odmiany. Mój sąsiad Tomek z Piaseczna posadził ją trzy lata temu i mówi, że to najlepsza decyzja ogrodnicza w jego życiu.

Bonkreta Williamsa – angielska klasyka

Angielska odmiana o niewielkich wymaganiach glebowych. Owoce niezwykle smaczne – takie, które sprawią, że przestaniesz kupować gruszki w sklepie. A przy okazji jest świetnym zapylaczem dla innych odmian. Dwa w jednym.

Xenia – nowość, która podbija serca

Xenia to zimowa odmiana o dużych, słodkich owocach. Dojrzewa w połowie października i doskonale się przechowuje. Co ważne – jest samopylna! Nie potrzebujesz drugiego drzewa. Idealna na małe ogrody i działki, gdzie każdy metr się liczy.

Śliwy – witaminy w kolorze fioletu

O śliwach mógłbym gadać godzinami. Owoce śliw to prawdziwa skarbnica zdrowia – witaminy A, C, E, K, magnez, błonnik, pektyny. Regulują trawienie, działają przeciwmiażdżycowo i po prostu fantastycznie smakują.

Węgierka Zwykła – klasyka, która nie zawodzi

Węgierka to śliwka, którą zna każdy Polak. Granatowe owoce z jasnym nalotem, średniej wielkości, ale za to jakie smaczne! Miąższ łatwo odchodzi od pestki, więc nadaje się idealnie na powidła, dżemy i suszenie. I uwaga – jest samopylna! Plus jest uniwersalnym zapylaczem dla innych odmian śliw. Taki fundament śliwkowego sadu.

Renkloda Ulena – złocista perełka

Renkloda Ulena to stara odmiana o dużych, złocistych owocach. Smak? Niezwykle słodki i aromatyczny. Kto jej spróbuje, ten nie wraca do zwykłych śliwek. To odmiana, o której babcie z Podkarpacia mówią z błyskiem w oku.

Stanley – amerykański bestseller

Stanley to jedna z najsmaczniejszych odmian śliw na świecie. Duże, ciemnofioletowe owoce, doskonałe zarówno do jedzenia prosto z drzewa, jak i do przetworów. Dojrzewają we wrześniu. Ta odmiana dała początek wielu nowszym odmianom, w tym mrozoodpornej Bluefre.

Jojo – dla ekologów

Jeśli chcesz uprawiać śliwy bez chemii, Jojo to twój wybór. Jest całkowicie odporna na szarkę – najgroźniejszą chorobę śliw. Samopylna, rośnie dobrze w każdym regionie Polski. Owoce fioletowe, słodko-kwaśne, aromatyczne. Posadź i zapomnij o problemach.

Jak nie popełnić błędów przy sadzeniu?

Mój kolega Jacek z Krakowa posadził kiedyś trzy jabłonie i trzy grusze. Wszystkie tej samej odmiany. Efekt? Żadnych owoców przez dwa lata, bo drzewa nie miały się czym wzajemnie zapylać. Klasyczny błąd początkującego.

Zasada numer jeden: zawsze sprawdź, czy twoja odmiana jest samopylna. Jeśli nie – posadź obok zapylacz. To nie musi być wielkie drzewo. Nawet karłowa forma wystarczy.

Zasada numer dwa: mieszaj odmiany wczesne, średnie i późne. Dzięki temu owoce będziesz zbierać od lipca do października. Żadna marnacja, bo nie jesteś w stanie zjeść 50 kilo jabłek na raz.

Zasada numer trzy: młode drzewko MUSISZ podlewać. Pierwszy rok to kluczowy moment. Drzewo buduje korzenie i potrzebuje wody. Ja straciłem przez to swoją pierwszą gruszkę – myślałem, że deszcz wystarczy. Nie wystarczył.

Wybierając sadzonki, warto postawić na sprawdzone szkółki jak Sadowniczy.pl, gdzie dostaniesz odmiany przystosowane do polskiego klimatu i fachową poradę, co do czego pasuje.

Kiedy najlepiej sadzić?

Jesień to idealny czas. Od połowy października do pierwszych przymrozków. Drzewko ma całą zimę na zakorzenienie się, a wiosną od razu rusza do wzrostu. Ale wiosna też jest okej – od marca do maja.

Przy sadzeniu pamiętaj o trzech rzeczach: dołek kopiesz szerszy niż bryła korzeniowa, miejsce szczepienia zostawiasz NAD ziemią i po posadzeniu dobrze podlewasz. To naprawdę nie jest trudne.

Twój witaminowy ogród czeka

Nie musisz być ekspertem, żeby mieć własne owoce. Wystarczy kilka dobrze dobranych odmian i odrobina cierpliwości. Za trzy-cztery lata będziesz zbierać jabłka, gruszki i śliwki, o których smaku twoi sąsiedzi będą mówić z zazdrością.

Pamiętaj – stare odmiany to często najlepszy wybór. Są odporniejsze, smaczniejsze i nie potrzebują tony chemii. A każde drzewko owocowe w ogrodzie to inwestycja na dziesiątki lat.

Zacznij od jednego drzewka. Potem dodasz drugie, trzecie… I zanim się obejrzysz, będziesz miał własny mini-sad pełen witamin. Dziadek miałby powód do dumy.

Materiał płatny

Filmoteka dts24

217 Videos