To była prawdziwa próba cierpliwości dla mieszkańców okolicy skrzyżowania Kolejowej i Zielonej. Nowoczesne schody wraz z podjazdem, które miały być gotowym skrótem na ulicę Asnyka, przez pół roku stały za metalowym płotem. Po serii naszych pytań i przesuwanych terminach, inwestor w końcu „odczarował” to miejsce. Piesi mogą już oficjalnie korzystać z nowego traktu.
Ktoś jeszcze pamięta wielkie otwarcie przejazdu pod wiaduktem? Był koniec października ubiegłego roku, przenoszono bariery, a ruch samochodowy ruszył pełną parą po defiladzie ciężarówek. Jednak tuż obok, nad nowym betonem, intrygowało coś, co nowosądeczanie szybko ochrzcili mianem „schodów donikąd”. Choć konstrukcja wyglądała na gotową, dojście do niej skutecznie blokowało ogrodzenie.
Redakcja DTS24 regularnie odbierała sygnały od poirytowanych mieszkańców. Pytania były zawsze te same: „Skoro schody stoją, to dlaczego nie możemy nimi przejść?”. Odpowiedzi z PKP PLK zmieniały się wraz z pogodą. Pierwotnie termin wyznaczono na połowę grudnia. Potem przyszła mocniejsza zima, a z nią kolejne wersje alibi o „technologicznych przerwach”.
Przez ostatnie tygodnie przy inwestycji można było spotkać jedynie pojedynczych robotników, a czas płynął nieubłaganie. Dopiero teraz, z nadejściem prawdziwie wiosennej aury, inwestor postanowił sfinalizować to, co miało być gotowe niemal pół roku temu.
Dobra wiadomość jest taka, że cierpliwość sądeczan została wynagrodzona. Barierki zniknęły, a schody i podjazd są już w pełni funkcjonalne. Na finiszu tej krótkiej, ale ważnej trasy, czeka na nas kompletnie odmieniona ulica Asnyka. Mająca nową nawierzchnię asfaltową i chodniki, które w końcu tworzą spójną całość z otoczeniem.
Czytaj także: Kamery lekarstwem na patologię. Piłka po stronie PKP PLK



















































































































































































































