Profesor Bogusław Kołcz miał usłyszeć od jednego z członków zarządu Fundacji Chrobrego, która prowadzi Zespół Szkół Akademickich im. Króla Bolesława Chrobrego w Nowym Sączu, że ma z niej ,,wypierd****”. Dostał ultimatum – dwie godziny na usunięcie z plakatu promującego przyjazd aktora Olgierda Łukaszewicza ,,szmaty europejskiej” i dedykacji dla ministra Waldemara Żurka. Dyrektor czuje się mobbingowany i stwierdza, że po tym wywiadzie ,,możemy go znaleźć na śmietniku”. Sam zainteresowany twierdzi, że dzwonił do przyjaciela, a nie podwładnego. Jest jednak problem…
Spis treści
,,Kazano mi wypierd****”
,,W PiS nie ma aż tylu głupich ludzi, żeby wierzyli, w to, co im się wciska. Dadzą miotłę, to będą głosować na miotłę”
,,Czuję się mobbingowany”
,,Boję się, że po tej rozmowie znajdziecie mnie na śmietniku”
,,Nie pozwolimy na upolitycznienie szkoły”
,,Pan, o którym mówimy nie jest członkiem PiS”
,,To była moja rozmowa prywatna, nie życzę sobie, żeby ktoś o niej mówił”
,,SMS został wysłany z prośbą o dodanie flagi Polski i usunięcie dedykacji ministra Wlademara Żurka”
– W końcu ktoś musi powiedzieć ,,dość” na to, co się dzieje. Usłyszałem, że mam wypier*****. Słyszeli to również uczniowie, bo odebrałem przy nich telefon. Początkowo przyjąłem to spokojnie, potem odezwało się we mnie poczucie zasad i etosu pracy zawodowej. Nie tędy droga, za daleko się pan posunął. Trzeba odejść z twarzą i mówić młodzieży, jaka jest prawda – mówi w rozmowie z nami profesor Bogusław Kołcz, który od 36 lat jest dyrektorem Zespołu Szkół Akademickich im. Króla Bolesława Chrobrego w Nowym Sączu.
Patryk Wicher, który zasiada w zarządzi Fundacji stwierdził stanowczo, że jeżeli takie słowo padło, to za ostre i nie powinno mieć miejsca. Zwraca uwagę, iż nie ma zgody na upolitycznianie szkoły. Przekazał, że dyrektor Kołcz dostał wiadomość SMS z prośbą, aby na plakacie pojawiła się flaga Polski i została usunięta dedykacja dla ministra Żurka. Zauważa również, że nie wie o czym rozmawiali ze sobą ,,przyjaciele” i jakie słowa zostały w niej użyte.
Sam zainteresowany, czyli osoba, która telefon do profesora Kołcza wykonała i kazała mu ,,wypier*****” twierdzi, że była to pogawędka przyjacielska, a nie służbowa. Wątpliwość budzi jednak fakt, że wiadomość tekstowa od przedstawiciela zarządu Fundacji SMS do sekretarki szkoły zaczyna się od słów: ,,Pani X odsyłam do dyrektora i jego rozmowy z…- i tu pada imię i nazwisko osoby, która wykonała telefon ,,przyjacielski” i poleciła się ,,wynosić”. Zatem powołano się na rozmowę rzekomo ,,przyjacielską” jako na obowiązującą.
Czytaj także: Krew, pot i emocje w ringu. Gorzki finał w Nowym Sączu

























































































































































































































