Sprawa niewielkiego chodnika na ulicy Grunwaldzkiej w Nowym Sączu stała się tematem żartów, a nazywanie jej absurdem lub kpiną, przylgnęło wręcz nierozłącznie. Trudno się dziwić, bowiem niewielki trotuar powstawał od maja 2025 roku, ale po dziewięciu miesiącach został wreszcie ukończony.
Odpowiadające za tę niewielką inwestycję PKP PLK właściwie z miesiąca na miesiąc przedstawiała kolejne terminy na finalizację przedsięwzięcia. Wymieniano powody, dlaczego chodnika nie można ułożyć, ale ostateczne rozwiązanie miało nadejść wraz z końcem ubiegłego roku. – Obecnie oczekujemy na dostawę specjalistycznych komponentów sterowania ruchem kolejowym, niezbędnych do pełnej integracji urządzeń. Po ich otrzymaniu przystąpimy do montażu i zakończenia robót nawierzchniowych, w tym wykonania chodnika – wyjaśniała w listopadzie Dorota Szalacha z zespołu prasowego spółki. – Finał wszystkich prac na przejeździe kolejowo-drogowym przy ulicy Grunwaldzkiej w Nowy Sączu planujemy na koniec bieżącego roku.
Rozpoczęliśmy już 2026 rok, minął styczeń, a po nim luty i nic w wymienionej sprawie się nie zmieniało. Co ciekawe, w tym czasie Urząd Miasta wykonał remont nieco dłuższego chodnika po drogiej stronie ulicy, co zajęło właściwie tylko kilka dni. Ilość pytań od mieszkańców, którzy codziennie musieli pokonywać to niedokończone przejście, zaczęła się zwiększać. Kolejne interwencje podjął również Zarząd Osiedla Kaduk. – Nie jest to jakaś wielka inwestycja, ale my właśnie takimi drobnymi remontami stopniowo zmieniamy nasze osiedle. Ten odcinek był naprawdę już bardzo mocno zniszczony, więc cieszę się, że udało się to przedsięwzięcie zrealizować dzięki naszym staraniom – mówił nam przewodniczący Dawid Kudełka.
Niespodziewanie, w ubiegłym tygodniu pojawiła się tam kostka brukowa. Szybko i sprawnie rozkopany chodnik zamienił się w taki, po którym normalnie można chodzić. Obok pojawił się także nowy sygnalizator, a także urządzenie do sterowania rogatkami, przeniesiona o kilka metrów została też centrala urządzeń. – Czy nie można było tak od razu? – dopytują okoliczni mieszkańcy. Dziewięć miesięcy od wbicia pierwszej łopaty do położenia ostatniego fragmentu podłoża, to chyba jest rekord na około dwudziestu metrach chodnika.
Czytaj także: Miasto w starciu z korkami: nowe rondo w planach















































































































































































































