Miała dzień wolny, uratowała przyniesioną w worku odciętą dłoń. Znów o lekarce z Limanowej mówi cała Polska

Miała dzień wolny, uratowała przyniesioną w worku odciętą dłoń. Znów o lekarce z Limanowej mówi cała Polska

Lekarka z Limanowej Anna Chrapusta znów na ustach całej Polski. Wraz z zespołem dokonała niemal cudu – przyszywając całkowicie odciętą dłoń, którą przyniesiono w woreczku. W szalenie skomplikowaną operację zaangażowanych było kilku ekspertów, w tym właśnie doktor Anna, która kierowała całym procesem.

Doktor habilitowana nauk medycznych urodziła się w Limanowej. Specjalizuje się w chirurgii plastycznej, rekonstrukcyjnej i dziecięcej. Jest wybitnym mikrochirurgiem. Wielokrotnie pomagała ludziom w sytuacjach, kiedy inni lekarze rozkładali ręce. W naszym regionie mówi się o niej ,,cudotwórczyni z Limanowej”. Nic dziwnego, bowiem wielokrotnie ratowała odcięte ludzkie kończyny. Nie mówiła ,,nie da się”, próbowała. Próby kończyły się sukcesem. Tym razem również podjęła się arcytrudnego zadania.

14 lutego w Szczawnicy podczas pracy z piłą tarczową doszło do dramatycznego wypadku. Mężczyzna poślizgnął się i piła tarczowa odcięła mu dłoń. Natychmiast wezwano pomoc. Przytomność umysłu kolegi poszkodowanego okazała się bezcenna – zabezpieczył odciętą dłoń i umieścił ją w woreczku, dając szansę na to, co wydawało się niemożliwe. Wojciech najpierw pojechał do szpitala w Nowym Targu, tam się dowiedział, że nie ma szans na przyszycie kończyny. Mogą mu zrobić jedynie kikuta.

,,Niestety…tego feralnego dnia żaden ośrodek w Polsce nie pełnił dyżuru replantacyjnego. Tak więc placówki kolejno odmawiały pomocy, nie podejmując się replantacji, a szanse na sprawne życie pacjenta malały z minuty na minutę .
Dla poszkodowanego Wojciecha na szczęście historia kończy się dobrz,  ponieważ pomoc otrzymał w naszym Szpitalu im. Ludwika Rydygiera w Krakowie. Mimo dnia wolnego pacjenta przyjęła ordynator Małopolskiego Centrum Oparzeniowo-Plastycznego, dr n. med. Anna Chrapusta, wraz z zespołem, gdzie rozpoczęła się wielogodzinna, niezwykle precyzyjna operacja oraz walka z czasem” – czytamy w relacji opublikowanej na oficjalnej stronie Szpitala Specjalistycznego im. Ludwika Rydygiera w Krakowie

Kiedy Wojciech obudził się po operacji i spojrzał na przyszytą dłoń, rozpłakał się jak dziecko. Próbował poruszać palcami i całą dłonią – z sukcesem. To absolutny fenomen.

,,To moment wzruszenia i radości nie tylko dla pacjenta, ale też dla naszego personelu który odniósł kolejny sukces stając na wysokości zadania. Takie chwile pokazują, czym naprawdę jest medycyna. To wiedza, doświadczenie i gotowość do działania nawet wtedy, gdy inni mówią „to niemożliwe” – czytamy w relacji na stronie szpitala.

Czytaj także: Kierowcy stoją w korku, a otwarcie pod znakiem zapytania

Fot. Szpital Specjalistyczny im. Ludwika Rydygiera w Krakowie/
Anna Chrapusta

 

Filmoteka dts24

196 Videos