Noworoczne remanenty. Ludzie się zazwyczaj bardzo w życiu nie zmieniają

Noworoczne remanenty. Ludzie się zazwyczaj bardzo w życiu nie zmieniają

Koniec roku, to szczególny moment w kalendarzu. Czas zmiany. Coś się kończy, coś zaczyna. Od teraz, od dziś, od 1 styczna na pewno będzie inaczej. Jak? Nie zawsze wiadomo, ale wiadomo, że inaczej to znaczy lepiej. Efektywniej, bardziej i więcej. Ale na to wszystko przyjdzie czas od 1 stycznia właśnie. Czy to ma sens? Ja tego nie wiem, ale odpowiedź być może zna ktoś, kto z psychiką i emocjami innych ludzi pracuje na co dzień.

Psycholog – coraz głośniej mówi się, że dobry psycholog to zawód przyszłości. Fakty są takie, że coraz więcej ludzi – zarówno dorosłych, młodzieży, a także dzieci – korzysta z fachowej terapii psychologicznej. Zatem, kto konkretnie najczęściej staje się klientem psychologa, z jakimi problemami odwiedzamy gabinety psychologiczne i czy rzeczywiście cały ten Nowy Rok to dobry czas na zmianę?

O zmianach, które mają sens i o tych bezsensu szczerze i bez lukru z psycholożką i terapeutką Sabiną Wiercioch rozmawia Sonia Groń.

– Sabina, skąd, według Ciebie, ten cały boom na psychologię? Dużą popularnością cieszą się konta w mediach społecznościowych o takiej tematyce, programy telewizyjne, podcasty, książki, poradniki typu „Jak żyć”, „Jak być szczęśliwym”. Co drugi influencer informuje, że jest w trakcie, po lub przed terapią. Fascynuje nas ta psychologia – nie sądzisz?

Zacznijmy może od tego smutniejszego powodu. Przecież żyjemy coraz szybciej i coraz trudniej nawiązać nam stałe, satysfakcjonujące, dobre relacje, a to z kolei przekłada się na fakt, że częściej tego psychologa potrzebujemy i poszukujemy. Po drugie, mamy większą świadomość tego, co daje nam psychologia, czym w ogóle jest psychologia, jakie narzędzia oferuje i jak może nam pomóc – i to już jest bardziej pozytywne. Po trzecie, i to mnie cieszy najbardziej, coraz rzadziej spotykamy się z przekonaniem, że jak ktoś idzie do psychologa, to jest „świrem”. Ostatnio, jak zauważyłaś, zapanowała, można powiedzieć, „moda na psychologa”. Przynajmniej w niektórych środowiskach mówienie o tym, że jest się w terapii – więcej, w jakim konkretnie nurcie ma się tę terapię – jest wręcz w dobrym stylu. Czy fascynujemy się psychologią? Jasne, ale myślę, że ta fascynacja tak naprawdę wynika z fascynacji człowiekiem.

– Można by rzec sielanka psychologiczna. Czy w takim razie widzisz jakieś zagrożenia wynikające z tego trendu?

Zawsze tam, gdzie są pozytywne strony danego zjawiska, muszą pojawić się także zagrożenia. Nie inaczej jest i w tej sytuacji. Przede wszystkim psychologia nie może nam zastąpić relacji! Psychologia czy psycholog nie zastąpi nam rodziny. Psychologia nie zastąpi nam przyjaciół. Psychologia ma nam służyć, pomagać poradzić sobie z sytuacjami trudnymi, traumatycznymi, kryzysami rozwojowymi, ale nie może zastąpić nam świata rzeczywistego, ludzi bliskich wokół nas, więzi społecznych. I fajnie, że mamy większą świadomość, że jest ktoś taki, kto się zajmuje taką dziedziną nauki – bo przypominam, że psychologia jest dziedziną nauki, a nie wróżeniem z fusów. O, proszę, tutaj odsłania się kolejne potencjalne zagrożenie, czyli jakość treści okołopsychologicznych, które nas karmią. Obserwując to, co się teraz dzieje, stwierdzam, że duża część z nich może nam szkodzić zamiast pomagać!

– Czyli jednak jest trochę tych zagrożeń!

Ja w ogóle uważam, że czasem zbyt szybko identyfikujemy problem, jako ten, który wymaga pomocy psychologa i to też można zakwalifikować jako zagrożenie. Jest mnóstwo sytuacji, problemów, kryzysów, których wcale nie trzeba konsultować z psychologiem! Uwierz mi, ludzie mają swoje wewnętrzne mechanizmy, możliwości i zasoby, jakimi są np. przyjaciele, rodzina, które bardzo skutecznie pomagają radzić sobie z różnymi trudnościami, których w naszym życiu jest mnóstwo! Spotkałaś się kiedyś z kimś, kto nie ma problemów? Ktoś taki po prostu nie istnieje! Ale większość tych sytuacji rozwiązujemy sami. Zatrzymujemy się, analizujemy, rozmawiamy, reagujemy, zmieniamy. Natomiast do psychologa trzeba być gotowym, żeby pójść. Trzeba być tego pewnym i trzeba tego chcieć, bo to zawsze jest stresujące i wymagające doświadczenie. Ale nie każdy i nie zawsze musi z tej pomocy korzystać. Zauważam to w szczególności w pracy z dziećmi. Okazuje się, że – uwierz mi – naprawdę często rodzice po prostu nie potrafią rozmawiać ze swoimi dziećmi! To jest bardzo smutne, ale prawdziwe. Myślą, że psycholog ma zaczarowaną różdżkę, którą jak dotknie dziecko, to to dziecko się „naprawi”, będzie wesołe, będzie się normalnie zachowywało i wszystko wróci do normy. W trakcie terapii okazuję się, że w tej rodzinie w ogóle się nie rozmawia, bo nie ma na to czasu. Praca, szkoła, zajęcia dodatkowe. Ot, życie leci, a my nawet nie zauważyliśmy, że naszemu dziecku jest bardzo źle.

– Dlaczego siedząc na fotelu w gabinecie psychologicznym potrafimy otworzyć się bardziej, niż przed najbliższym przyjacielem? Czy to nie trochę dziwne?

Wiesz, jeżeli coś mnie męczy, coś mnie martwi, coś mnie drapie, dobija i jest mi z tym naprawdę źle, to bardzo często te moje troski wiążą się z tym, że ja się tego wstydzę. I to jest taka pierwsza rzecz, która przychodzi mi na myśl. Wstydzę się, na przykład, tego, że mam problem z mężem. Ja wiem, że to brzmi niedorzecznie, ale popatrz w jakim my świecie żyjemy! My sami kreujemy obraz życia jakim chcielibyśmy żyć, co wcale nie oznacza, że tak jest w rzeczywistości! Kto ma lepiej, kto ma piękniej, kto jest bogatszy, kto lepszym samochodem jeździ, kto ma ciekawsze życie towarzyskie? I teraz ja mam problem w relacji z moim mężem. I co? Mam pójść do moich „szczęśliwych” koleżanek i z nimi to roztrząsać? Przecież na pewno tylko ja mam takie problemy. No nie! Wszyscy mają problemy, a to, że ich nie pokazują, to jest zupełna inna historia. Ja, z racji swojego zawodu znam prawdę i mogę powiedzieć głośno i wyraźnie: nie ma rodzin bez problemów, i nie ma tylko kolorowych stron w księdze zwanej życiem! Ja to wiem, natomiast większość ludzi tego nie wie i żyje w takiej instagramowej bańce, która jest bardzo powierzchowna i szkodliwa. Widziałaś głośny ostatnio „Dom dobry”? To jest właśnie ten obrazek, szczęśliwa para, a wewnątrz rozgrywa się dramat i oczywiście nikt tego nie widzi. Fajnie, jeśli na początku mogę iść do przyjaciela i mu o swoim problemie powiedzieć. Ale, jeśli ja dalej czuję, że ten problem nie mija i on nadal jest dla mnie trudny, to wtedy właśnie dobrze rozważyć opcje profesjonalnej pomocy. Poza tym, psycholog czy psychoterapeuta nie ocenia i konstruktywnie słucha. Takie jest założenie tego zawodu. Drążąc jeden temat ze swoimi przyjaciółmi, w pewnym momencie zaczynamy ich zadręczać swoją sytuacją. Wizyta u psychologa gwarantuje bezpieczną przestrzeń, bez oceniania, bez komentowania w nieodpowiedni sposób, bez mówienia o sobie! Zauważ, że ludzie mają tendencję do spłycania tematu i porównywania do swojej sytuacji. A przecież mając problem nie tego oczekujemy! Dodajmy też, że psycholog to osoba, która ma wiedzę na temat pomagania ludziom, ale przede wszystkim ma narzędzia, którymi  potrafią oddziaływać pozytywnie na człowieka. Dodatkowo psychologów obowiązuje, tak zwana, tajemnica zawodowa, co dla niektórych może być również istotne.

– Kto najczęściej staje się klientem psychologa i czy w ogóle jest tu jakaś zasada, dzięki której da się stwierdzić czy w niedalekiej – lub dalekiej – przyszłości będę potrzebował/potrzebowała pomocy psychologa? Płeć, może status społeczny, a może dzieciństwo?

Wszyscy mogą, ale nie muszą stać się klientami psychologa czy psychoterapeuty! Każdy z nas w cięższym momencie życia może potrzebować takiej pomocy. Ze zdrowiem psychicznym jest tak, jak ze zdrowiem fizycznym – choroba nie wybiera. Bez względu na to, ile mam lat, kim jestem, ile mam kasy na koncie, po prostu czasami potrzebuję z takiej pomocy skorzystać. Zatrzymam się na chwilę przy dzieciństwie, bo to jest ciekawy temat. Wydawać by się mogło, że osoby, które dorastały w trudniejszym środowisku domowym, będą częściej pomocy psychologicznej potrzebować. Ja zdecydowanie jestem daleka od generalizowania. Po pierwsze, trzeba by się zastanowić, co to właściwie znaczy trudne dzieciństwo: jak je scharakteryzować, jakie zmienne wybrać – czy opierać się na obiektywnych czy subiektywnych doświadczeniach? Zauważ, że jest grupa osób, które po latach charakteryzują swoje dzieciństwo jako zdecydowanie złe, bo ich rodzice byli np. niedostępni emocjonalnie – pomimo tego, że w domu nie brakowało środków materialnych. Więc to jest obszerny temat, który wymaga dogłębnej analizy. Wiesz, ja znam sporo osób, które nie miały łatwo na starcie, nie miały dobrych wzorców, a dziś są dobrymi matkami, żonami, mężami, przyjaciółmi i nigdy z terapii psychologicznej nie korzystały. Natomiast ze swojego doświadczenia zawodowego wiem, że sporo osób, które dorastały w sprzyjających warunkach, dziś są klientami, i to tymi długoterminowymi, psychologów i psychoterapeutów. Paradoksalnie, czasami trudne dzieciństwo tak potrafi zahartować i wzmocnić na pewne stresory życia codziennego, że w niektórych aspektach życia takie osoby radzą sobie zdecydowanie lepiej. Natomiast zupełnie innym aspektem jest to, że traumy z dzieciństwa dobrze byłoby przepracować. Najważniejsze jest to, że każda wizyta u psychologa to musi być świadoma decyzja! Coś mnie gryzie, drapie, coś mnie zasmuca? Wtedy też jest czas decyzji – chcę coś w swoim życiu zmienić.

– Wydaję mi się, że wybrzmiewa tutaj słowo klucz – potrzeba zmiany.

Zdecydowanie! Jeżeli ktoś nie będzie gotowy na zmianę, nie będzie chciał zmiany, nie zaryzykuje, nie odważy się, to ta zmiana, choćby nie wiem co, prawdopodobnie nigdy nie nastąpi. Zarówno zmiana, jak i brak zmiany są decyzją, a decyzja zawsze wiąże się z konsekwencjami.

– Jesteśmy w takim momencie roku, że muszę Cię zapytać o zmianę szczególną bo noworoczną! To trochę nawet zabawne, czekamy cały rok, by wypowiedzieć słynne – „Nowy Rok, nowa ja” i rzucamy się w szaleńczy wir zmian – nowa garderoba, nowe nawyki, diety, postanowienia, cele. Tylko, czy to w ogóle ma prawo się udać?

Nowy Rok, nowe życie, nowe cele, nowe postanowienia i to najlepiej kilka w pakiecie. To jest absolutnie bez sensu i z góry skazane na porażkę. Za dużo, za szybko. Zmiana polega na tym, że ona musi być świadoma, przemyślana i my musimy do niej dojrzeć. To jest proces i to czasem bardzo długi i ciężki. Wiesz, ludzie się zazwyczaj bardzo w życiu nie zmieniają. Ludzi zazwyczaj zmienia sytuacja i to nie zawsze. Najczęściej to ta trudna sytuacja. Fajnie, że mamy postanowienia, które mają uczynić nasze życie lepszym. Natomiast jeśli będą one nierealistyczne, będzie ich za dużo i my nie będziemy na nie gotowi, to w konsekwencji one nas bardziej dobiją niż uszczęśliwią. Dlatego, jeśli miałabym coś doradzić, to jak chcesz coś zmienić Drogi Czytelniku, jak jesteś gotowy/gotowa na zmianę, to zacznij to robić tu i teraz. I nie wszystko naraz, tylko małymi krokami do celu.

Rozmawiała Sonia Groń

Cały tekst przeczytasz w świątecznym wydaniu DTS:
[kliknij w okładkę, aby uruchomić pobieranie e-wydania za darmo]

Filmoteka dts24

217 Videos