Pół miliona leży na stole. Sandecja czeka na decyzję

Pół miliona leży na stole. Sandecja czeka na decyzję

Nieco ponad tydzień temu, jako pierwsi w Polsce, wyciągnęliśmy na światło dzienne ofertę złożoną przez Sandecję za napastnika. Jest to sprawa bez precedensu, bowiem nowosądecki klub wykłada na stół ogromne pieniądze. Po publikacji naszego tekstu kilku niedowiarków popukało się w czoło, inni natomiast zarzucili nam kłamstwo, ale my gramy faktami i przyglądamy się z zaciekawieniem rozwojowi tej niezwykłej sytuacji.

Na czym rzecz polega? Z nieoficjalnych źródeł wiedzieliśmy, jakoby klub z Nowego Sącza złożył ofertę za zawodnika Unii Skierniewice. Wybrańcem jest Kamil Sabiłło, który w rundzie jesiennej na szczeblu II ligi rozegrał 16 spotkań i zdobył w nich 14 bramek, a to tego dołożył również 2 asysty. Sandecja zaproponowała za wykup tego piłkarza 300 tysięcy złotych oraz kolejnych 200 000 w ewentualnych bonusach, które będą uzależnione od boiskowych dokonań. Kontrakt tego 31-latka w obecnym klubie obowiązuje do 2027 roku.

Szukaliśmy oficjalnych informacji. – Nie potwierdzam i nie zaprzeczam. Nie chcę odnosić się do wiadomości o naszym rzekomym zainteresowaniu tym zawodnikiem, jak również ewentualnej ofercie – powiedział Arkadiusz Aleksander, właściciel Sandecji, na początku naszego zagłębiania się w sprawę.

Chcąc poznać stanowisko władz Unii Skierniewice w tej kwestii, skontaktowaliśmy się telefonicznie z Kamilem Kaczyńskim – tamtejszym kierownikiem klubu. Ten nie był jednak skory do rozmowy i odesłał nas do rzecznika prasowego, który tak się składa, że akurat przebywał tego dnia na urlopie. Konrad Sala zobowiązał się jednak przekazać nam oficjalną odpowiedź. Przyszła ona SMS-em w czwartek 11 grudnia o godzinie 10:54. Komunikat był krótki: „Witam, nie komentujemy sprawy. Pozdrawiam”.

Zadzwoniliśmy również do głównego bohatera w tym całym zamieszaniu. Kamil Sabiłło także nie był chętny, aby rozmawiać o ofercie i w krótkich słowach zaznaczył, że nie będzie odnosił się do tego tematu.

Wydawać by się mogło, że rzeczywiście ktoś wypuścił nas w przysłowiowe maliny za pomocą plotek. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że nikt z zapytanych nie zaprzeczył, iż taka oferta została złożona. Odmawiano nam jedynie komentarza – niby różnica niewielka, ale takie drobne szczegóły naprawdę mają znaczenie.

Zasypywany pytaniami klub z Nowego Sącza jednak finalnie zmienił strategię i kiedy drążyliśmy kolejne szczegóły, to otrzymaliśmy oficjalne potwierdzenie. Rzecznik prasowy odniósł się do naszych informacji. – Na ten moment powiem jedynie, że oferta rzeczywiście została złożona. Nie potwierdzam kwot jakie pojawiły się w przekazie. Czekamy na dalszy rozwój sytuacji – powiedział Sebastian Stanek w rozmowie z DTS24.

Pomimo tego, że Kamil Sabiłło nie chciał nam skomentować sprawy, to znaleźliśmy jego ciekawą wypowiedź dla lokalnego portalu. Można z niej wyczytać furtkę, jaką zawodnik zostawia sobie w sprawie transferu. – W trakcie rundy jesiennej powiedziałem, że Skierniewice to mój dom i chcę tutaj zakończyć karierę. Jeśli jednak pojawi się naprawdę dobra oferta z innego klubu, być może ją rozważę – powiedział napastnik w rozmowie z eGlos.pl ze Skierniewic. Patrząc jednak na to, że Sandecja jest zdeterminowana, aby pozyskać skutecznego snajpera, a także znając jej obecne możliwości płacowe, to posiada mocne karty na stole.

Warto w tym miejscu przytoczyć słowa Arkadiusza Aleksandra z wywiadu przeprowadzonego na początku października. – Pensje naszych piłkarzy, to ścisła czołówka drugiej ligi. Oczywiście kwot nie mogę Ci ujawnić, ale co jest bardzo ważne, to wszystko regulowane jest terminowo. Jeśli chodzi natomiast o premie, wypłacamy je każdorazowo za zwycięstwa. Tutaj oczywiście również nie mogę zdradzić wartości, ale zaznaczam są one wysokie. Mamy najwyższe premie na naszym szczeblu rozgrywkowym, a myślę w zestawieniu z klubami pierwszoligowymi również nie mamy się czego wstydzić – mówił właściciel klubu.

Co dalej? Wiemy już oficjalnie, że klub z Nowego Sącza złożył oficjalną ofertę. Teraz to Sandecja czeka na odpowiedź od Unii i jeśli ta wyrazi zgodę, to trzeba jeszcze przekonać piłkarza. Tej roli podejmie się już zapewne trener Rafał Smalec, który z Kamilem Sabiłło pracował w… Skierniewicach.

Czytaj także: Pierwszy transfer na wiosnę, czyli „Dinek” wraca do domu

fot. Unia Skierniewice / Tomasz Kowalczyk

 

Filmoteka dts24

194 Videos