Świąteczne wydanie DTS to ogromna porcja lektury na najlepszy czas w roku. Możesz smakować każdego wolnego dnia po kawałku, ale też możesz urządzić sobie prawdziwą ucztę grudniowego wieczoru! Bierz i czytaj! Gazeta w wersji elektronicznej i papierowej już jutro 18 grudnia.
*
(…) Pamiętam z dzieciństwa, że jednak obcy do domu, nawet jeśli to rodzina, przychodzili dopiero w drugi dzień świąt. Pierwszy dzień w tradycji ludowej to był czas nic nierobienia. Pasterka była o północy, więc nawet już do kościoła nie trzeba było wychodzić. Niedojedzona Wigilia zostawała na stole, w ogóle się tego nie sprzątało, bo nie wolno było (…)
Rozmowa naszych gości o świętach wymyka się momentami spod kontroli.
*
Dlaczego minister obrony Łotwy, historyk i politolog dr Andris Sprūds biegle mówi po polsku, co robił w Nowym Sączu i jakie ma do dzisiaj z nim związki, jakie wnioski można wyciągnąć z historii w naszej części świata oraz czy kobiety w jego kraju będą brane do wojska.
*
Są tacy ludzie, którzy nie odchodzą. Nawet wtedy, gdy zamkną się za nimi drzwi zaświatów, zostają w miejscach, w słowach, w przedmiotach, we wspomnieniach. Bywa, że wracają w sposób tak precyzyjny, że aż trudno uwierzyć, że to przypadek. Jan Krokowski wrócił listem. Listem nadanym z piekła Auschwitz. Ten list po dziesięcioleciach miał trafić na aukcję jako jeden z kilkuset artefaktów wystawionych przez Dom Aukcyjny Felzmann w Niemczech. Czyjeś bystre oko wyłapało tę ciekawostkę i zaniosło ją wprost pod adres, gdzie po wojnie mieszkał Jan Krokowski – do kamienicy przy Żywieckiej 25 w Nowym Sączu. Dziś mieści się tutaj redakcja dts24.
*
Jeśli przebiegłeś dzisiaj 5 km, przepłynąłeś 50 basenów, albo przejechałeś 50 km na rowerze, to możesz być z siebie dumny. A teraz spróbuj sobie wyobrazić, co zrobił Jurand Czabański pokonując 50-krotnego Ironmana. Zajęło mu to 48 dni z krótkimi przerwami na sen. Przepłynął 190 km, przejechał na rowerze 9000 km, przebiegł 2110 km. Wydatkował na to pół miliona kalorii, czyli tyle, ile przeciętny człowiek potrzebuje na 2,5 roku. Lekarze orzekli, że nie miał prawa tego przeżyć. Ten wielki sukces ludzkiej wytrzymałości ma zaskakujący finał. Przeczytaj tę historię do końca.
*
Miał być lekarzem, ale ostatecznie wybrał muzykę. Nie spodziewał się, że 20 lat później Uniwersytet Medyczny w Lublinie upomni się o niego! Jakub Polaczyk, starosądeczanin, pianista, kompozytor, na co dzień mieszkający w Nowym Jorku, związany z Nowym Sączem, gdzie ukończył I LO i szkołę muzyczną.
*
Talent dostałem od Boga. Nic w tej sprawie nie musiałem robić – opowiada Aleksander Kłak, piłkarski wicemistrz olimpijski z Barcelony, wychowanek Dunajca, który po 40 latach wrócił na stałe do Nowego Sącza, by zostać… pszczelarzem!
*
„Romantyczni” grają i śpiewają już pół wieku. I można dodać, że wciąż im mało. Bo muzyka i śpiew ciągle gra im w duszach. Dowodem tej nieustającej pasji jest fakt, że spotykają się systematycznie w każdą środę w domu katechetycznym „kolejowych” ojców jezuitów przy ulicy Zygmuntowskiej.
*
Koniec roku, to szczególny moment w kalendarzu. Czas zmiany. Coś się kończy, coś zaczyna. Od teraz, od dziś, od 1 styczna na pewno będzie inaczej. Jak? Nie zawsze wiadomo, ale wiadomo, że inaczej to znaczy lepiej. Efektywniej, bardziej i więcej. Ale na to wszystko przyjdzie czas od 1 stycznia właśnie. Czy to ma sens? Zastanawiamy się z psychologiem Sabiną Wiercioch.
*
A w pobliżu nieistniejącej już łemkowskiej wsi Lipna leży bardziej popularna Zdynia, skąd wiedzie swój ród amerykańska aktorka MEG RYAN. Zasłynęła w II połowie lat 80. XX w. aż tak, że przyznano jej miano Narzeczonej Ameryki (cóż z tego, że nie na długo, bo niebawem zastąpiła ją Julia Roberts dzięki „Pretty Woman”), a chwilowo stała się ikoną kina i emancypacji po głośnej, nomen omen, scenie z komedii romantycznej „Kiedy Harry poznał Sally” (1989): W czasie obiadu w restauracji imitowała orgazm tak orgiastycznie, że stateczna matrona z drugiego końca sali zwróciła się do kelnera słowami: – Poproszę to samo, co ta pani!
*
Kacper Tomasiak z dnia na dzień stał się najlepszym polskim skoczkiem narciarskim. Wszyscy kojarzą go z Beskidami, bo tam się urodził i mieszka wraz z rodziną, ale okazuje się, że ma on także, dzięki rodzicom, silne związki z Sądecczyzną, a konkretnie z Rytrem.
*
Adam Kurek w swoim stylu specjalnie dla Was podsumowuje mijający 2024 rok w Nowym Sączu.
*
A na koniec nasza niespodzianka i prezent dla Was. Poszukajcie się na tym zdjęciu!
Był 27 grudnia 2000 r. Świat odliczał godziny do końca XX w. Pogoda w Nowym Sączu jak zwykle o tej porze roku. Chmury wiszą nisko, jest szaro, buro, a z zapachu powietrza można zgadywać, co wrzucają do licznych jeszcze wówczas w centrum kopciuchów okoliczni mieszkańcy. Mgła i smog tak gęsto spowijają miasto, że z balkonu ratusza ledwie widać bazylikę. Jak szacowano, tego dnia ponad trzy tysiące osób pozowało do „Milenijnego Portretu Sądeczan” – największej zbiorowej fotografii w historii miasta i regionu. Z balkonu miejskiego ratusza tłum fotografowali: Sylwester Adamczyk, Jerzy Cebula, Piotr Droździk, Juliusz Jarończyk, Andrzej Klimkowski, Łukasz Królikowski, Janusz Miczek, Bogusław Milan i Stanisław Śmierciak.
















































































































































































































