À PROPOS SĄCZ JAZZ FESTIVAL

À PROPOS SĄCZ JAZZ FESTIVAL

No i był wczoraj koncert Marity Albán Juárez Quartet. Ostatni koncert Sącz Jazz Festival. To był inny koncert niż poprzednie. Na pewno inny niż poprzedzający – Tingvall Trio. Marita nie postawiła na energetyczność, jak Tingvall. Ona postawiła na coś zupełnie innego.

Jaki to był jazz? Kameralny, ale bardzo poetycki. Dam temu nazwę swoją: Latin Poetic Jazz. Trochę snujący się po obrzeżach intymnej wyobraźni. No i Dominik Wania był czystym, jazzowym supportem. To stworzyło niesamowitą wprost hybrydę.

Wyobraźmy sobie skończoną mañanę, a my jesteśmy gdzieś w Kadyksie. Jest trzecia rano. Klub. Obok przy stoliku siedzi Pablo Picasso. Kieliszek słodko-słonawej manzanilli…

Na scenie śpiewa Marita. Słuchamy jej piosenek. No i… zakochujemy się w tej atmosferze i oczywiście w Maricie. Ale ta miłość jest platoniczna.

Nie mamy zamiaru podchodzić do Marity. Tylko ją obserwować, jak śpiewa, jak się porusza i jak patrzy… w górę, potem w dal. Ech…

Mamy jednak chęć pogratulować Dominikowi Wani. Uścisnąć jego dłoń. To jest prawdziwy… Napoleon fortepianu. A każde jego solo jest jak zwycięska bitwa pod Austerlitz.

Po koncercie w Sokole podeszło do mnie dwóch młodych mężczyzn. Pierwszy zapytał: Pan wie, czy ona jest mężatką? Cóż to za pytanie, pomyślałem. Potem przedstawił się jako kawaler z Gołkowic. A przypomniała mi się ta fraza z Cervantesa…

El amor es invisible y entra y sale por donde quiere, sin que nadie le pida cuenta de sus hechos.” Co tłumaczy się tak:

Miłość jest niewidzialna i wchodzi oraz wychodzi, kędy chce, i nikt nie żąda od niej wyjaśnień.”

Drugi absztyfikant pochodził z Barcic, wielki blondyn z dłońmi jak bochenki razowego chleba i twarzą promienną jak letni wschód słońca nad Makowicą. On także miał jednoznaczne zamiary wobec Panny Marity.

Nie wytrzymałem i poczęstowałem ich frazą taką oto: „Quiero hacer contigo lo que la primavera hace con los cerezos.”

Ale nie tłumaczyłem tego, bo nie chciałem rozogniać sytuacji, a znaczy to: „Chcę zrobić z tobą to, co wiosna robi z drzewami wiśni.” To napisał Pablo Neruda.

Nic to nie pomogło. Owi młodzieńcy postanowili stoczyć pojedynek o Maritę na szwedzkie rapiery, tuż za kinoteatrem Sokół.

No i wtedy gromko zaprotestowałem. Po takim koncercie nie potrzeba nam krwi na śniegu! Nie potrzeba nam takich jatek! A Marita odjedzie bez słowa ze złą pamięcią o Starym Sączu.

Czasy pueblo i corridy to już zamierzchła przeszłość. Panowie, nie zamknięcie wolnej kobiety w pueblo! Pisała przecież Gioconda Belli: „Cómo decirte, hombre, que no te necesito?” A znaczy to: „Jak ci powiedzieć, mężczyzno, że cię nie potrzebuję?

Ten cytat ich zupełnie przekonał. Uspokoili się. Weszli do foyer Sokoła i kupili sobie po płycie Marity Albán Juárez Quartet.

Obiecali słuchać jeszcze tego wieczora. Będą destylowali z tego słuchania – czyste, miłosne wzruszenie. A „kwiatów” nie należy pochopnie zrywać, o tym nawet śpiewała Marita.

To był piękny koncert, którego nawet nie sposób docenić w trakcie samego koncertu. Dopiero później przychodzi refleksja. I nuci się pieśń o „kwiecie”.

Marita powinna koniecznie włączyć do repertuaru jeden polski „kawałek” – „Pożegnania” Sławy Przybylskiej.

Aż się prosi zaśpiewać na końcu koncertu: „Pamiętasz była jesień”. A na koncertach pół sali będzie płakać, gdy usłyszy frazę „staruszek portier…” Dominik Wania opracuje odpowiednią aranżację.

No i jeszcze muszę i to napisać… Po koncercie było jeszcze jedno echo w mej głowie… To hiszpańskie „rrr”. Jakie ono jest podobne do tego polskiego… (Ale nie lubię słowa corrida, matador, pikador.)

Ja wróciłem do domu później. Postanowiłem wrócić na piechotę, aby ten koncert jeszcze przemyśleć.

Już po powrocie miałem strzelisty przymus, aby otworzyć sobie butelkę wina z Riber(rr)a del Duer(rr)o. Może być Cr(rr)ianza, ale lepiej R(rr)eserva, a najlepiej Gr(rr)an „R(rr)eserva.

Marita Albán Juárez zasługuje tylko na takie wino. A czerwień wina wyleje się do kielicha jak krew z namiętnego serca – corazón. Całkiem polskiego serca…

PS
Ja także wiem, że latynoskie kobiety mają w sobie coś… naglącego.

Posłuchajmy teraz tego:

Filmoteka dts24

194 Videos