W dniach od 08 do 13 września bieżącego roku w Astanie rozegrano mocno obsadzony turniej ITF J300, w którym świetny występ zanotował Wiktor Jeż w parze z zawodnikiem z Chin Kaigaoge Kang. Para dotarła aż do półfinału, notując po drodze serię cennych zwycięstw.
Już w pierwszej rundzie nasi faworyci stoczyli zacięty pojedynek z kazachskim duetem w składzie Tair Kayretdinov i Olzhas Yessenaly. Spotkanie miało wyrównany przebieg, ale w kluczowych momentach górę wzięła większa konsekwencja Wiktora i Jego partnera deblowego. Ostatecznie wygrali 7:6, 6:3 i tym samym awansowali do drugiej rundy. Tutaj zaprezentowali się już znacznie pewniej i nie dali większych szans parze deblowej z Indii reprezentowanej przez Hitesh Chauhan i Arjun Rathi, wygrywając pewnie 6:1, 6:3. Ćwierćfinał przyniósł starcie z kolejnymi Kazachami: Alanem Aiukhanovem i Fedorem Altukhovem. Mecz był zacięty, ale to Wiktor z partnerem przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę w kluczowych momentach, finalnie triumfując 6:4, 6:4 i tym samym meldując się w najlepszej czwórce turnieju. Najwięcej emocji dostarczył jednak półfinał przeciwko duetowi Nikita Bilozertsev (Ukraina)/Emanuel Ivanisevic (Chorwacja). Spotkanie było prawdziwym rollercoasterem. Pierwszy set po zaciętym tie-breaku przyniósł zwycięstwo Wiktorowi – zawodnikowi STT Fakro Nowy Sącz i Kaigaoege 7:6. W drugim secie rywale odrobili straty remisując wynikiem 5-7. O awansie do finału decydował zacięty super tie-break, który rozstrzygnął się różnicą zaledwie kilku piłek. Bilozerstsev i Ivanisevic wygrali 10:7, tym samym kończąc marzenia naszego duetu o finale.
Mimo minimalnej porażki, cały turniej był bardzo udany. Wiktor i Kaigaoge pokazali dojrzałą grę tenisową, odprawili po drodze kilka mocnych par i udowodnili, że potrafią rywalizować z najlepszymi. Była bardzo duża szansa, że gdyby wygrali półfinał, wygrana całego turnieju stałaby się rzeczywistością.
Wracając nieco w czasie, Wiktor Jeż – zawodnik STT Fakro ma za sobą parę udanych startów. Zaczynając od rumuńskiej Timisoary gdzie w dniach 1-6 lipca odbył się turniej singlowy w kategorii ITF Juniors J100. Dla Wiktora był to wyjątkowy turniej, gdzie jako młody zawodnik po raz pierwszy w swojej karierze dotarł aż do półfinału imprezy tej rangi. Już w pierwszej rundzie Wiktor pokazał charakter pokonując Kanadyjczyka Antoine Genereux 6:4, 7:6(3). W kolejnym meczu wygrywając z gospodarzem turnieju – Cezar Stefan Bentzel 7:5, 6:4 awansował do ćwierćfinału. Ćwierćfinał z kolei okazał się jednym z najlepszych występów Wiktora. Pewne zwycięstwo 6:3, 6:2 nad Słowakiem Marko Bekeni dało Mu awans do pierwszego w karierze półfinału turnieju J100. O półfinał zawodnik STT Fakro Nowy Sącz walczył z Kanadyjczykiem Joshuą Adamsonem. Spotkanie było niezwykle wyrównane, a Wiktor kilkukrotnie był blisko zwycięstwa – prowadził 5:3 w pierwszym secie oraz 5:4 w drugim mając serwis po swojej stronie. Ostatecznie zabrakło jednak odrobiny skuteczności i mecz zakończył się wynikiem 6:7, 5:7. Choć droga do finału została zatrzymana na etapie półfinału, występ w Timisoarze to przełomowy moment w karierze Wiktora. Udowodnił, że potrafi rywalizować z wyżej notowanymi zawodnikami, a zdobyte punkty i doświadczenie będą cennym fundamentem pod kolejne starty w międzynarodowych turniejach.
W sierpniu nasz reprezentant wygrał dwa turnieje deblowe w kategorii J100. W dniach 11-16 sierpnia w Namangan w Uzbekistanie Wiktor w parze z Siu Chi Nicholas Cheng (Chiny) stanęli na podium oddając przeciwnikom zaledwie 4 gemy w grze finałowej. Wynikiem 6:4, 6:0 sięgnęli po pierwsze miejsce na podium. Z kolei w dniach 18-23 sierpnia zawodnik STT Fakro w parze z Kaigaoge Kang wywalczyli złoto w dwóch setach 6:0, 7:6(5) w Ferganie w Uzbekistanie. Singiel nie poszedł najlepiej, ale udało się zrehabilitować w grze deblowej.
Postępy u Wiktora są widoczne, trenuje z dużą determinacją i zaangażowaniem. Jest to dla Niego niezwykle intensywny rok. Są widoczne zarówno wzloty jak i upadki, jednak daje z siebie zawsze 100 procent i nie zamierza odpuszczać w realizacji swojego marzenia.
Czytaj też: Jedna osoba, trzy medale. Zwolińska zapisała się w historii



























































































































































































































