Trzy dni, dwa złota i brąz – Klaudia Zwolińska wraca do domu z niezwykłym dorobkiem, który osiągnęła na mistrzostwach świata w kajakarstwie górskim w australijskim Penrith. Dziewczyna pochodząca z powiatu limanowskiego już zapisała się na kartach sportowej historii.
W czwartek (2 października) z odległej Australii dotarły do nas pierwsze dobre informacje – Klaudia Zwolińska wywalczyła pierwszy w swojej karierze tytuł mistrzyni świata w konkurencji C1, w której do tej pory nie odnosiła znacznych sukcesów. Ta wygrana była niczym podmuch wiatru w jej skrzydła. Następnego dnia, nie oszczędzając rywalek, ponownie stanęła na podium ze złotem w swojej koronnej kategorii K1.
Z kolei dzisiaj (4 października) podczas zawodów w crossie kajakowym ,,wyrwała” brąz.
– To był niesamowity weekend dla mnie, ale jest tak zmęczona w tym momencie. Zostawiłam wszystko na tym torze. Jestem wycieńczona. W finale wyszarpałam ten brąz w ostatniej chwili, na ostatniej bramce – zaznacza zawodniczka.
Jak informuje portal eurosport, jeszcze nigdy w historii żadna zawodniczka nie zdobyła trzech medali na tych mistrzostwach. Tym samym Klaudia Zwolińska zapisała się na kartach sportowej historii.
Czytaj też: Historia jak z filmów. Psa z Gorlic znaleziono na…Słowacji

































































































































































































































