Historia zatoczyła koło, albo i dwa 

Historia zatoczyła koło, albo i dwa 

Tomasz Szewczyk

Kiedy Tomasz Szewczyk ze Skrudziny był dzieckiem, konstruował z bratem samochodziki, którymi jeździli. Ich narzędziami były rupiecie po dziadku znajdujące się w małym przydomowym garażu. Wówczas nie myślał, że historia zatoczy koło, właściwie w dwóch aspektach jego życia i zarówno ,,Samochodówka”, jak i warsztat, w którym lata temu dziadek trzymał traktor, zyskają tak duże znaczenie.

– Już na etapie gimnazjum miałem ciągotki do motoryzacji. Jako dzieciak bardzo lubiłem naprawiać, majsterkować z bratem w naszym przydomowym warsztacie. Może nie mieliśmy jakichś super narzędzi, ale tworzyliśmy dzięki nim rowery, czy wozy samojezdne, którymi potem sami jeździliśmy. Samochodziki budowaliśmy od podstaw, robiliśmy układy kierownicze, prowizoryczne hamulce, ale wszystko działało jak trzeba. Teraz dzieciaki mają fajniejsze zabawki, ale nic tak nie sprawia frajdy, jak zrobienie czegoś z niczego – przyznaje Tomasz.

Wówczas nie był jeszcze zdecydowany, jaki dokładnie kierunek obrać, ale wiedział, że to jest coś, co sprawia mu radość. Wcześniej nikt u niego w rodzinie nie prowadził warsztatu samochodowego, więc nie miał ,,domowego” zapalnika do pasji.

– W końcu podjąłem decyzję, że chcę iść do Zespołu Szkół Samochodowych w Nowym Sączu. Złożyłem podanie i dostałem się. To był rok 2008 – wspomina Tomasz Szewczyk ze Skrudziny.

Wychowawczynią klasy, do której uczęszczał była Edyta Dąbrowska, obecna wicedyrektor szkoły. – Było raz lepiej, raz gorzej, wiadomo. Pani Edytka miała niełatwe zadanie, bo musiała ujarzmić trzydziestu ,,chłopa” – żartuje mechanik.

Całą kadrę na czele z Ewą Zielińską, ówczesną jego nauczycielką fizyki wspomina jak najlepiej. – Miała do nas niesamowitą cierpliwość – dodaje. Nadszedł czas matur, egzaminów zawodowych i pożegnania ze szkołą… Wówczas Tomasz jeszcze nie zdawał sobie sprawy, że wróci do murów placówki, ale w nieco innym charakterze. Mechanik zrobił rok przerwy od edukacji. Nie zmarnował jej, bo od razu rzucił się w wir pracy w serwisie samochodowym. Jednak stwierdził wówczas, że nie chce całe życie pracować fizycznie. Lubił to zajęcie, ale chciał jeszcze więcej, wybrał więc mechatronikę na Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Nowym Sącz, obecnej Akademii Nauk Stosowanych.

– Tutaj muszę wspomnieć, że obecnej dyrektor Ewie Zielińskiej zawdzięczam bardzo dużo. Studia dla mnie, to była ogromna batalia. Pracowałem, studiowałem, godziłem te dwie rzeczy, nie miałem ani dnia wolnego, no i ta matematyka… Pomogła mi z nią właśnie Pani Ewa. Udzielała mi korepetycji. Dużo osób odpadło przez wzgląd na ten przedmiot, ja podołałem dzięki niej – wspomina Tomasz.

Ich kontakt był nieustający, gdyż mechanik niejednokrotnie naprawiał jej ukochanego Volkswagena Golfa IV.

– Naprawiałem jednego i drugiego golfa. Jak tylko był problem, zajmowałem się usterką – dodaje.

Historia zatacza koło

Po studiach inżynierskich Tomasz stwierdził, że nie chce już pracować na kogoś. Zaryzykował, założył własną działalność, otrzymał dofinansowanie i w 2019 roku otworzył serwis samochodowy zajmujący się naprawami mechanicznymi, m.in. wymianą rozrządu, sprzęgieł, a specjalizujący się w regeneracji filtrów DPF, który prowadzi do dzisiaj. To był strzał w dziesiątkę, bo grafik, jak przyznaje, ciągle jest zapełniony na miesiąc do przodu. I tutaj historia po raz pierwszy zatoczyła koło. Nowoczesny warsztat trzystanowiskowy, to rozbudowany garaż dziadka, w którym konstruował pierwsze samochodziki. Teraz prowadzi w nim swój biznes. Na tym nie koniec…

– W sumie niedawno, w lutym tego roku, historia z ,,Samochodówką” zatoczyła koło i wróciłem do ukochanej szkoły. Tym razem nie przekroczyłem murów placówki jako uczeń, a nauczyciel uczący zawodu na warsztatach szkolnych. – To bardzo ciekawe doświadczenie. Teraz nauczyciele, którzy mnie uczyli, są moimi kolegami – opowiada mechanik.

Perspektywa się zmienia

Od 2008 do 2025 roku minęło 17 lat. Nie tylko budynek, nauczyciele, ale i uczniowie się zmieniają. Ich sposób myślenia, zachowania, czy dążeń.

– Wydaje mi się, że w tym 2008 roku mieliśmy więcej w sobie pokory. Obecnie obserwuję coś zupełnie innego. A może tylko wydaje mi się, bo teraz jestem nauczycielem, a wcześniej widziałem to z perspektywy ucznia? – zastanawia się Tomasz Szewczyk.

Coś, co jednak niezaprzeczalnie się zmieniło, to pociąg młodych do życia w social mediach. Jak zaznacza mechanik, widać to na każdej przerwie. – Uczniowie siedzą i wgapiają się w telefony, bardzo dużo czasu spędzają w wirtualnym świecie. Na klasy, które ja uczę, nie mogę narzekać, to bardzo fajna i mądra młodzież, która się angażuje w zajęcia. Chcą coś osiągnąć, mierzą wysoko – podkreśla. Przyznaje szczerze, że gdyby wcześniej widział perspektywę nauczyciela, nie sprawiałby tylu problemów, jako uczeń. Wiadomo, że nikt nie jest święty, różne sytuacje były. Dzisiaj bym pewnie postępował inaczej – dodaje.

fot. Tomasz Szewczyk

Czytaj najnowszy numer DTS.

Projekt zrealizowano przy wsparciu finansowym Województwa Małopolskiego.

Filmoteka dts24

212 Videos