Nowosądeczanie przystępowali do sezonu bez konkretnych zapowiedzi o ligowym celu do realizacji. Zainteresowanie wokół klubu dotyczyło wówczas raczej zmian właścicielskich i nowej organizacji w sferach sponsorskich czy wizerunkowych. Działania sportowe, co oczywiste poza transferami, przeprowadzane były bez rozgłosu. Cztery rozegrane kolejki pokazują jednak, że będąca beniaminkiem Sandecja nie ma zamiaru być „kopciuszkiem” w tych rozgrywkach, ale wręcz przeciwnie poszukuje wygodnej pozycji w fotelu lidera.
Wyjazdowa konfrontacja z GKS-em Jastrzębie była trzecim zwycięstwem podopiecznych trenera Łukasza Mierzejewskiego w tym sezonie. W swoim dorobku drużyna ma również jeden remis, który tak naprawdę był odrobinę nieszczęśliwy, bowiem spotkanie miało szansę zakończyć się zgarnięciem pełnej puli – zwłaszcza, że było rozgrywane w Nowym Sączu. Obecnie na koncie Biało-Czarnych jest dziesięć „oczek” i pierwsze miejsce w drugoligowym zestawieniu. Zespół strzelił również dziewięć goli, co plasuje go jako wicelidera w klasyfikacji skuteczności. Sandecja wydaje się definiować powoli w gronie faworytów tych rozgrywek.
Pojedynek w Jastrzębiu-Zdroju zakończył się zwycięstwem nowosądeczan. Nie było o to jednak łatwo, bowiem straty bramek pojawiały się nieco na własne życzenie, ale ostatecznie wprowadzony na boisko w drugiej części meczu Filip Piszczek, przechylił szalę wyniku na korzyść Biało-Czarnych.
Wcześniejsze bramki były autorstwa Tomasza Kołbona oraz Kacpra Talara. Ten pierwszy umieścił piłkę w siatce mocnym uderzeniem po tym, jak obrona GKS-u nie radziła sobie we własnym polu karnym z obroną rzutu rożnego. Drugie trafienie dla przyjezdnych, to kapitalna asysta w wykonaniu Siméon Ouré i skuteczne wykończenie 21-letniego pomocnika. Warto zaznaczyć, że Francuz sam był bliski podwyższenia dorobku strzeleckiego w tym sezonie (obecnie ma 3 gole), ale po jego zagraniu w 23. minucie zabrakło centymetrów, żeby futbolówka przekroczyła linię bramkową.
– Było dużo emocji. Do końca walczyliśmy o ten wynik. Gospodarze starali się o wyrównanie, ale najważniejsze, że wynika na końcu się zgadza. Wytrzymaliśmy ciężki okres. Zaczynając od pierwszej połowy, to źle weszliśmy i strata szybko bramki ze stałego fragmentu. Przy takim wzroście zawodników, jakich powiadamy, to nie powinniśmy takiego gola stracić. Jednak stało się, a później tę pierwszą połowę graliśmy bardzo dobrze i sytuacji stwarzaliśmy naprawdę dużo – argumentował po meczu trener Łukasz Mierzejewski.
Mecz był trudny. Nie układał się po myśli Sączersów w co najmniej kilku fragmentach. – Przy wyniku dwa do jednego znowu proste wyprowadzenie kontrataku i niestety nasza strata. Można też było spokojnie tego uniknąć, bo nie było presji na zawodniku wyprowadzającym. Szybko atak przeciwników zakończył się wówczas ich drugą bramką. Uważam, że Jastrzębie wykorzystało wszystko, co miało w drugiej połowie. My mieliśmy sytuacji sporo i uważam, że ta nasza gra mogła się podobać – wyjaśnił szkoleniowiec drużyny z Nowego Sącza.
Łukasz Mierzejewski kilkukrotnie udowodnił w zeszłym sezonie, że w niekorzystnych momentach potrafi dokonać roszad, które decydują o zwycięstwie. – W drugiej minucie, a konkretnie w sześćdziesiątej minucie zmieniliśmy strukturę gry na 4-4-2 i troszkę zaryzykowaliśmy. To nie pozwalało nam w pełni wykorzystywać bocznych sektorów, czy przewagi na wahadłach, ale okazało się to skuteczne. Filip Piszczek strzelił bramkę zwycięską. Brawa dla drużyny, że te trzy punkty jadą do Nowego Sącza – powiedział szkoleniowiec.
Trener na konferencji prasowej po meczu otrzymał pytanie, czym była inspirowana wspomniana zmiana ustawienia, jak również desygnowanie go gry tego konkretnego zawodnika. – Zawsze przed meczem przygotowuje sobie dwie alternatywne struktury i tutaj było to 4-4-2. Po prostu wykonałem takie rozwiązanie. Czułem, że tak trzeba i okazało się to skuteczne. Byłem przygotowany na to, że jeśli wynik nie będzie się układał, to trzeba będzie w nowej strukturze bardziej skorzystać z tych zawodników, których mamy na ławce – wyjaśnił.
GKS Jastrzębie – Sandecja Nowy Sącz 2:3 (2:2)
Bramki: Bartosz Kriegler 2′, Szymon Mroczko 40′ – Tomasz Kołbon 15′, Kacper Talar 34′, Filip Piszczek 60.
Żółte kartki: Nataniel Wybraniec, Wiktor Gromek – Karol Smajdor, Tomasz Nawotka, Filip Piszczek, Wojciech Błyszko.
GKS Jastrzębie: Bartosz Neugebauer – Bartosz Kriegler, Nataniel Wybraniec, Szymon Matysek, Oliwier Jakuć, Kacper Gościniarek, Wiktor Gromek, Szymon Mroczko, Kamil Koczy, Michał Osipiak, Bartosz Baranowicz.
Sandecja: Mateusz Jeleń – Wojciech Błyszko, Kamil Słaby, Tomasz Nawotka (59′ Rafał Wolsztyński), Kacper Talar (59′ Filip Piszczek), Bartłomiej Kasprzak, Tomasz Kołbon, Siméon Ouré (71′ Jakub Górski), Daniel Pietraszkiewicz, Kamil Ogorzały (46′ Karol Smajdor), Arkadiusz Orzeł (59′ Leon Ziętek).
Czytaj także: Przyjechali kupić piłkarza Sandecji. Siedmiocyfrowa kwota w negocjacjach









































































































































































































