Grał w klubach z Włoch i Japonii. Wraca do Nowego Sącza

Grał w klubach z Włoch i Japonii. Wraca do Nowego Sącza

Był to sezon rozgrywkowy 2013/2014 w pierwszej lidze, kiedy dziewiętnastolatek z Lubania Tylmanowa rozpoczynał swoją przygodę w biało-czarnych barwach. Wypatrzył go wówczas ówczesny trener Ryszard Kuźma, który zadbał o to, aby Sandecja pozyskała tego utalentowanego napastnika. Tak właśnie Filip Piszczek trafił do Nowego Sącza, później zaliczył jeszcze piłkarskie zwiedzanie świata i dzisiaj znów melduje się przy ulicy Kilińskiego 47.

Pierwsze kroki w nowym klubie, to nie była eksplozja snajperskiego kunsztu, a raczej wprowadzanie młodego zawodnika do dorosłej piłki nożnej. 19-latek miał problem z grą i żeby złapać trochę rytmu trafił na wypożyczenie do Popradu Muszyna. Co ciekawe tam zainteresowała się nim Wisła Kraków, która chciała sprowadzić go do siebie, ale ostatecznie do przenosin pod Wawel wtedy nie doszło. Po powrocie do Nowego Sącza napastnik zagościł w składzie, coraz częściej pojawiał się na boisku, a po dobrym w swoim wykonaniu sezonie 2017/2018, kiedy to Sandecja zaliczyła historyczny sezon na szczeblu Ekstraklasy, zapracował sobie na transfer. Filip Piszczek zaliczył wtedy 32 mecze, w których zdobył 6 bramek. Jedno trafienie dołożył jeszcze w rozgrywkach Pucharu Polski.

Po spadku biało-czarnych do I ligi, mający 23 lata napastnik pochodzący z Tylmanowej został wykupiony przez Cracovię. W pierwszym sezonie rozgościł się w nowych barwach zaliczając 28 występów i pieczętując to 6 celnymi trafieniami. Wiosną kolejnych rozgrywek nie był już tak skuteczny, ale po tym okresie przeniósł się na wypożyczenie do Włoch, a konkretniej do drużyny Trapani Calcio występującej w Serie B. Na polskich boiskach Filip Piszczek grał później znowu w „Pasach” oraz zaliczył epizod w Jagiellonii Białystok. Napastnik jednak widział swoje miejsce bardziej w zagranicznych eskapadach, dlatego próbował swojego szczęścia w innych krajach.

Związał się z takimi drużynami, jak włoskie SSD Ischia Calcio, irlandzkie Bohemian FC Dublin, czy egzotyczne japońskie Imabarii. Po takim tournee 30-letni już Filip Piszczek wraca do miejsca, które chyba można nazwać jego drugim domem. To właśnie pamięć osiąganych tutaj sukcesów i bliskość rodzinnego domu są okolicznościami, jakie mogą korzystnie wpłynąć na jego formę sportową i statystyki strzeleckie. W swojej gablocie trofeów napastnik z Tylmanowej posiada Puchar Polski i Superpuchar, które zdobył będąc jeszcze zawodnikiem Cracovii.

Czytaj także: Wdrażają hasło: „Make Sandecja Great Again”. Nowi właściciele przejęli stery w klubie

fot. Sandecja

 

Filmoteka dts24

194 Videos