Na stole było pół miliona złotych. Prezes dużej sądeckiej firmy licytował w ciemno o pełną pulę. Poseł jednak uznał, że nie ma w ręku wystarczająco mocnych kart. Stawką było całe jego uposażenie z czteroletniej kadencji. Parlamentarzysta spasował. Zakład stulecia nie został klepnięty.
Zbigniew Konieczek, prezes Newagu, w kuluarach niedawnej uroczystości podpisania umowy na dostawę nowych pojazdów dla województwa małopolskiego, wdał się w dyskusję z posłem Patrykiem Wichrem (PiS). Panowie w obecności wielu ważnych gości, a nawet kamer, rozmawiali o możliwym terminie zakończenia budowy szybkiej kolei z Nowego Sącza do Krakowa.
Poseł przekonywał, że z całą pewnością uda się to przed końcem 2030 r., prezes Newagu był mocno sceptyczny wobec tego terminu: „To się do tego czasu nie uda”. Obaj panowie byli tak pewni swoich racji, iż w pewnym momencie, Zbigniew Konieczek zaproponował zakład, co z ciekawością zostało przyjęte przez obserwujących sytuację gości. Publiczność wstrzymała oddech.
Poseł Wicher – po staropolsku – jako przedmiot zakładu zaproponował przysłowiową „flaszkę”, nie precyzując jednak jaki alkohol ma na myśli. Taka stawka nie wzbudziła żadnego zainteresowania Konieczka, który zbył propozycję krótkim „nie piję”. W odpowiedzi głośno obliczył, że jest gotów założyć się o czteroletnie wynagrodzenie poselskie, czyli około pół miliona złotych. Poseł nie zaryzykował. Propozycji nie przyjął, a publiczność rozeszła się nieco zawiedziona.
A co sądzą o możliwym terminie realizacji linii kolejowej Nowy Sącz – Kraków nasi Czytelnicy?


































































































































































































