Pojawienie się na małej ulicy Dwernickiego kilku pojazdów uprzywilejowanych wzbudziło niepokój mieszkańców. Migające po oknach niebieskie światła uruchomiły ciekawość, ale również spowodowały zbudowany na plotkach przekaz informacji. Pojawiły się teoretyczne rozważania gapiów o skali tragedii, jaka wydarzyła się w ich sąsiedztwie. Na szczęście były to tylko dywagacje na temat fikcji, bowiem policja rozwiewa wszelkie wątpliwości w tej sprawie.
Wbrew dającym się słyszeć od przypadkowych osób na chodniku przekazach o czyjejś śmierci, niechybnie brutalnej zbrodni, czy też innym iście kryminalnym wydarzeniu, absolutnie nic takiego nie miało miejsca. Co więc było powodem tej popołudniowej interwencji służb w ubiegły poniedziałek? Zapytaliśmy o to u źródła, a konkretnie kontaktując się w tej sprawie oficer prasową nowosądeckiej policji.
– W odpowiedz informuję, że w związku ze zgłoszeniem dotyczącym braku kontaktu z osobą zamieszkującą w jednym z mieszkań na Osiedlu Kochanowskiego w Nowym Sączu, policjanci podejmowali interwencję. Po wejściu do mieszkania nie zastano żadnych osób – wyjaśniła nam komisarz Justyna Basiaga.
Nie jest to odosobniony przypadek, kiedy służby są wzywane do mieszkania osoby, z która kontakt jest utrudniony. Relacjonowaliśmy podobne wydarzenie całkiem niedawno, bo w marcu tego roku i ono również dotyczyło Osiedla Kochanowskiego w Nowym Sączu.
Czytaj także: Podpalacz zabytkowego kościoła na wolności. Będzie zmiana zarzutów








































































































































































































