Nie trzeba być himalaistą czy podróżnikiem, ani nawet znawcą geografii, aby wiedzieć, jak kultowym miejscem jest Mount Everest. Położony na granicy Nepalu i Chińskiej Republiki Ludowej ośmiotysięcznik, to najwyższy szczyt świata. Uważany jest niemal za magiczny, ale też śmiertelnie niebezpieczny. Po raz pierwszy w warunkach zimowych, został zdobyty dokładnie 45 lat temu. Dokonali tego Polacy, a co więcej w tej wyprawie uczestniczył chłopak z Sądecczyzny.
Był nim urodzony w Podegrodziu, dzisiaj mający 87 lat Walenty Fiut. Jest on jednym z czołowych wspinaczy naszego kraju, zdobywających najwyższe szczyty świata w złotym okresie polskiego himalaizmu. Był między innymi uczestnikiem pierwszego przejścia zimowego północnej ściany Grandess Jorasses drogą przez Całun w 1977 roku. Ma na swoim koncie również pierwsze polskie, zimowe przejście północnej ściany Eigeru w Alpach Berneńskich, czego dokonał w ciągu 4 dni razem z Andrzejem Czokiem, Januszem Skorkiem oraz Janem Wolfem. Ogromnym sukcesem było też wejście na Broad Peak na granicy Chin i Nepalu w 1984 roku. Ze wszystkich swoich licznych dokonań, zapamiętany został głównie z tego historycznego ataku na Mount Everest w dniu 17 lutego 1980. Wówczas na szczyt świata weszli Leszek Cichy i Krzysztof Wielicki, Walenty Fiut osiągnął wysokość 8000 metrów nad poziom morza.

Wspinaczka była jego wielką pasją, jednak również naraziła go na utratę zdrowia. Wypadek na trasie przypłacił zerwanym kolanem, zwichnięciem wiązadła, a także miał zniszczone biodro, pękniętą miednicę i mocny uraz głowy. Do pełnej sprawności już nigdy nie udało mu się wrócić.
– Bardzo chciałem wrócić w góry. Tęsknota była ogromna. Bałem się jednak, że będę ciężarem dla innych uczestników wypraw. I po dwudziesty latach wspinania się postanowiłem zakończyć wysokogórskie eksploracje. Uświadomiłem sobie, że jeszcze mam coś innego do zrobienia w tym życiu. Pan Bóg dał mi przecież drugą szansę na życie – mówił Walenty Fiut w rozmowie z DTS24.
Warto regularnie przypominać, że człowiek z Sądecczyzny był częścią historycznej wyprawy sprzed 45 lat, kiedy to Polacy jako pierwsi zdobyli zimą kultowy Mount Everest. Osiągnął wiele, ale nigdy nie poczuł się zbyt pewny siebie, aniżeli w danym momencie powinien. – Wspinaczka w górach nauczyła mnie wielkiej pokory. Natura potrafi pokazać swoje groźne oblicze i nie należy tego lekceważy, bo o tragedię nietrudno – podsumował himalaista urodziny w Podegrodziu.
Czytaj także: Spartakiada w Ptaszkowej, czyli 70 lat pokoleniowej sztafety
fot. archiwum prywatne Walentego Fiuta / Piotr Droździk


































































































































































































