10 000 głosów już zebrane, więc pozostaje czekać na wynik przeglądu i trzymać kciuki. Niedawno o projekcie śmigłowca TOPR z klocków, który ma szansę trafić do seryjnej produkcji Lego, mówiła cała Polska. Jego autorem jest mieszkaniec Nowego Sącza, o czym pisaliśmy TUTAJ. Teraz Bartłomiej Bobak opowiedział nam nieco więcej o swojej pasji.
Pierwszy zestaw Lego, jaki miał okazję budować, był złożony z zaledwie 20 elementów. To wydany w 1990 roku 6811 M: Tron Pulsar Charger, czyli pojazd kosmiczny z jedną minifigurką.
– Był to zestaw „przechodni” po kuzynach, podobnie jak kolejnych kilka. Można więc powiedzieć, że pasję, czy też w ogóle obcowanie z klockami Lego, zaszczepili we mnie kuzyni. Z biegiem czasu do zbiorów dołączały kolejne małe zestawy. Oczywiście najpierw wszystko układałem zgodnie z instrukcją, by po pewnym czasie wprowadzać swoje modyfikacje. Niewielka liczba elementów, jakie posiadałem, pomagała również w rozwijaniu kreatywności i budowaniu nowych konstrukcji – wspomina Bartłomiej.
Jak mówi, klocki Lego były dla niego wówczas trudno osiągalnym dobrem. Jednak dzięki temu nauczył się ich szanowania, więc nawet po 15 latach posiadał całkowicie kompletne, niezniszczone zestawy.
– Pasja do klocków musiała istnieć w symbiozie z czasem poświęcanym na naukę i sport. W czasie liceum i studiów klocki z konieczności zeszły na dalszy plan, ale od kilku lat znowu wypełniają mój wolny czas między pracą a sportem – przyznaje mieszkaniec Nowego Sącza.
Obecnie ma kilkadziesiąt różnych zestawów Lego, choć jego kolekcja kilkukrotnie przechodziła modyfikacje ze względu na zmianę domowej ekspozycji. Jest to jednak dość kosztowna pasja.
– Stare zestawy, oczywiście kompletne, sprzedawałem, aby pozyskać fundusze na nowe, już bardziej „wystawowe” sety. Nie kupuję klocków używanych, jedynie nowe, dzięki czemu mam pewność, że w przypadku późniejszego odstąpienia klocki będą w bardzo dobrym stanie. Oczywiście głównym powodem zmian jest ograniczone miejsce do ich przechowywania – wyjaśnia.
Sądecczyzna z Lego
– Projektowaniem zajmuję się czysto hobbystycznie i zaczęło się to zupełnym przypadkiem, gdy natrafiłem na mikro konstrukcje aktualnie posiadanych przeze mnie zestawów. Zamówiłem poszczególne elementy, zbudowałem i na tyle spodobała mi się ta skala, że po kilku miesiącach pracy miałem zaprojektowane 20 budynków i budowli Nowego Sącza w mikroskali – opowiada Bartłomiej.
Twórca chciał przekazać swoje budowle do Muzeum Ziemi Sądeckiej. Projekt był jednak ambitny i tym samym kosztowny, miał bowiem zawierać nie tylko budowle z klocków, ale i dużą szklaną gablotę z ruchomymi podestami.
– Powysyłałem odpowiednie maile do lokalnych przedsiębiorców, zarówno mniejszych jak i ogólnopolskich, nawet została założona zrzutka na ten cel. Niestety koszt samej gabloty i brak zainteresowania ze strony sponsorów sprawił, że projekt został wstrzymany. Przekazałem jedynie mikro model ratusza, na który byłem w stanie wyłożyć prywatne środki – mówi.
Miłośnik Lego stworzył ponadto Powiat Nowosądecki „w pigułce”, na wzór zestawów Lego Architecture.
– Wykonałem też z ponad 6 tysięcy elementów mini model pewnego znanego miejsca w naszej okolicy, ale ze względu na „zamrożenie” realizacji nie będę robił reklamy – dodaje tajemniczo.
Śmigłowiec GOPR
Jak już pisaliśmy, model śmigłowca Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego „Sokół” to pierwszy zaprojektowany przez Bartłomieja pojazd. Inspiracją do jego stworzenia był widok prawdziwego helikoptera, lecącego do działań w Tatrach. Klockowa wersja maszyny składa się z 1082 elementów, ma 45 centymetrów długości i 7 centymetrów szerokości.
Mieszkaniec Nowego Sącza nie tylko chciał jak najwierniej odtworzyć proporcje Sokoła, ale i zadbał o jego detale i wyposażenie. Założył też, że w kabinie pilotów ma być miejsce dla dwóch figurek ludzików. Aby zbudować swój model, musiał zamawiać klocki z siedmiu różnych krajów europejskich.
To pierwszy projekt, który Bartłomiej zgłosił do Lego Ideas. Jest to portal na którym projektanci zamieszczają swoje pomysły na oficjalne zestawy Lego. Każdy projekt, który w ciągu dwóch lat osiągnie 10 000 supportów czyli głosów wsparcia trafia do przeglądu, który obecnie odbywa się trzy razy w roku.
– Z każdego z tych przeglądów wybierane jest od 1 do 3 zestawów, które po modyfikacjach drobnych lub prawie całkowitych, jak w przypadku Kubusia Puchatka, trafiają następnie do sprzedaży. W wyborze pod uwagę brane jest wiele czynników, począwszy od bawialności, wyglądu na półce, aż po kwestie marketingowe. Tak naprawdę, co pokazał pierwszy przegląd z 2024 roku, nigdy nie wiadomo co wybiorą projektanci Lego – zaznacza pasjonat klocków.
Początkowo model Sokoła chciał zbudować po prostu dla siebie, ale ostatecznie był na tyle zadowolony z efektu, że postanowił spróbować zdobyć odpowiednią liczbę głosów na platformie Lego Ideas. Zakładał, że potrwa to nieco ponad rok. Jednak dzięki nagłośnieniu inicjatywy przez lokalne media, jak Głos24 czy Tygodnik Podhalański, akcja spotkała się z dużym wsparciem i nabrała tempa.
– Po 6 dniach miałem 600 głosów i wówczas dzięki publikacjom na różnych portalach temat trafił na profil Tatromaniak na Facebooku oraz Make Life Harder na Instagramie. To sprawiło, że praktycznie w 1,5 dnia osiągnąłem wymagane 10 000 supportów. To pokazuje, z jakim pozytywnym odbiorem spotkał się mój projekt. Teraz pozostaje jedynie czekać na wyniki III przeglądu z 2024 roku, które będą ogłaszane na Lego Ideas na początku maja 2025 – stwierdza.
Góry
– Wędrówki górskie podobnie jak klocki Lego towarzyszyły mi od najmłodszych lat. Cieszę się, że udało się te dwie pasje połączyć, przy okazji poruszając temat przygotowania i bezpiecznego wędrowania po Tatrzańskie szlakach. Aktualnie jestem w trakcie zdobywania 102 szczytów Beskidu Wyspowego, ale Tatry stanowią nieodłączną część moich corocznych wycieczek – przyznaje Bartłomiej.
Podczas swoich wycieczek mieszkaniec Nowego Sącza robi zdjęcia minifigurkom Lego, a efekty można zobaczyć na jego profilu na Instagramie – @bart_afol. Aby wykonać fotografie swojego modelu śmigłowca TOPR też udał się w góry. Zdjęcia powstały 20 października na Orlej Perci.
– Ponadto w zależności od pogody jeżdżę na rowerze, nartach, snowboardzie. Wieczorami natomiast projektuję dla własnej satysfakcji, ale oczywiście jestem w stanie wykonać coś „na życzenie”, jak to było w przypadku wykonania prezentu dla Prezesa firmy Heliograf zajmującej się oświetleniem scenicznym i reklamowym – zdradza Bartłomiej Bobak.
Czytaj też: Torty jak dzieła sztuki. Natalia Król z sukcesami na mistrzostwach
fot. arch. Bartłomieja Bobaka



































































































































































































































