„Zróbcie coś z tymi dziećmi” – powiedział przed laty Wojciech Dębicki, ówczesny dyrektor Domu Kultury „Lachy”. „Pogadam z Buchcicem” obiecał Bobek, a Buchcic stwierdził po prostu: „się robi”. Zapis takiej sytuacji znaleźć można w kronice z 1984 roku. Bo jak się okazuje, grupa Cudoki-Szuroki, działająca do dziś przy Miejskim Ośrodku Kultury w Nowym Sączu, miała nie jednego, a dwóch ojców.
W sobotę, 26 października, w sali teatralnej MOKu spotkało się kilka pokoleń osób, których życiowe ścieżki w tym, czy innym momencie, na krócej lub dłużej, złączyły się z grupą teatralną Cudoki-Szuroki. Zespół świętował 40-lecie swojej działalności. Były gratulacje, życzenia, wspomnienia i występy artystyczne, z czego relację i zdjęcia można znaleźć TUTAJ.
Podczas uroczystości wiele uwagi poświęcono osobie zmarłego w 2011 roku Bogumiła „Bobka” Ciuły. I słusznie, bo to właśnie ten animator kultury, przyjaciel dzieci, człowiek o wielkim sercu przez lata prowadził Cudoki-Szuroki. Jednak przy tym na margines wspomnień zepchnięto innego człowieka, również nieżyjącego już – Wiesława „Sławka” Buchcica. A wszystko wskazuje na to, że nie mniejsze były jego zasługi dla istnienia grupy teatralnej.
Cudoki-Szuroki
Benedykt Polański, dyrektor Miejskiego Centrum Kultury w Nowym Sączu, przytoczył wspomnienia prowadzącej obecnie Cudoki-Szuroki Małgorzaty Stobierskiej na temat Bobka. Opowiadał, że gdy w 1984 roku Bogumił Ciuła pracował w klubie spółdzielczości Lachy, miał miejsce casting do zespołu Małe Lachy. Wymagania były jednak bardzo wysokie i niewiele dzieci się dostało. Część pozostałych bardzo przeżywała tę sytuację.
– Wtedy też razem z Bobkiem pracował Sławek Buchcic, autor tekstów piosenek, tekstów satyrycznych i sztuk teatralnych. Sławek z tej części dzieci, które nie dostały się do zespołu Małe Lachy, zrobił grupę teatralną Heca. Natomiast pozostałe dzieciaki, których nawet do teatru Sławek nie chciał, Bobek przygarnął i zrobił luźną grupę Cudoki-Szuroki – relacjonował dalej dyrektor Polański, co też opisaliśmy w naszym artykule dotyczącym jubileuszu.
Wygląda jednak na to, że stworzenie grupy teatralnej przebiegało nieco inaczej, niż przedstawiono to podczas sobotniej uroczystości.
Według zapisów kroniki, w której opisano początki Cudaków-Szuraków, Sławek i Bobek wspólnie zajęli się dziećmi, które pojawiały się w klubie „Lachy”. Zaproponowali przygotowanie jasełek, co młodzi ludzie przyjęli z entuzjazmem. Około 30-osobowa grupa dziewcząt i chłopców z różnych szkół i w różnym wieku (od 7 do 14 lat) wytrwale ćwiczyła i wystawiała swoje przedstawienie. Były próby, występy, ale i obozy harcerskie, ponieważ Wiesław Buchcic był Harcmistrzem w Komendzie Chorągwi ZHP.
Jak opowiada żona Wiesława Buchcica, dopiero po jakimś czasie grupa podzieliła się na Hecę i Cudaki-Szuraki. Co więcej – nie ze względu na umiejętności dzieciaków, a po prostu na ich wiek. Starszymi zajął się „Sławek”, a młodszymi Bogumił „Bobek” Ciuła. Panowie jednak nieustannie ze sobą współpracowali. Buchcic wspierał Ciułę, pisał scenariusze.
– Ja nie wyobrażam sobie, żeby mój Sławek jakieś dziecko odrzucił. Nigdy w życiu – podkreśla Monika Zagórowska, żona Wiesława Buchcica. – On już wcześniej prowadził w ZHP zajęcia dla dzieci, pisał sztuki teatralne i piosenki dla dzieci i to był pomysł Sławka, żeby z tych „niezagospodarowanych” dzieci stworzyć teatr. Sławek zaraził tym Bobka i obaj zaczęli prowadzić grupę, z której potem starsi poszli swoją drogą, a młodsi swoją. Ojców było więc dwóch.
Jak zaznacza, sama zawsze bardzo ceniła i lubiła Bogumiła Ciułę. – Do ostatnich dni przyjaźniliśmy się. A Bobek zawsze podkreślał rolę Sławka w powstaniu Cudoków-Szuroków. Zawsze.
– Pamiętam obu – „Sławka” i Bobka jako nierozłącznych kompanów. Przez kilkanaście miesięcy swojego dzieciństwa przeżywałam świetną przygodę z harcerskim teatrem Heca, którym dowodził druh „Sławek”, z zaprzyjaźnionymi z Hecą poznańskimi Łejerami i z naszymi młodszymi kumplami „Cudakami”, którym Bobek oddał całe swoje bardzo pojemne serducho. Były wspólne próby, wspólne występy, wspólne wyjazdy i fura radości dostarczanej przez ich dwóch – diametralnie różnych, ale jednakowo uwielbianych przez każdego z nas – wspomina Iwona Kamieńska, która trzydzieści kilka lat temu była jedną z druhen Hecy.
Wiesław „Sławek” Buchcic
Po pewnym czasie Wiesław Buchcic przestał się angażować w działalność teatralną. Otworzył rodzinny dom dziecka. Nie istniał też już kabaret, w którym wcześniej grał razem z Bobkiem. Sławek wciąż jednak pisał sztuki i teksty piosenek, między innymi dla kieleckiego zespołu „Wołosatki” i poznańskich „Łejerów”. Trzeba wspomnieć, że przez lata udzielał się też w Teatrze Robotniczym im. Bolesława Barbackiego w Nowym Sączu.
Wiesław „Sławek” Buchcic zmarł po ciężkiej chorobie w 2013 roku.
Dziś, w roku jubileuszu, trzeba go nazwać drugim z ojców Cudoków-Szuroków. Choć na stronie internetowej Miejskiego Ośrodka Kultury w Nowym Sączu tylko Bogumił „Bobek” Ciuła widnieje jako inicjator powstania grupy. Drugiego z założycieli określa się jedynie mianem jej współpracownika, co więcej – pomijając jego prawdziwe imię i robiąc literówkę w nazwisku…
W galerii poniżej zdjęcia z kroniki, w tym przedstawiające Wiesława Buchcica, Wojciecha Dębickiego oraz Bogumiła Ciułę, zrzut ekranu strony internetowej MOK oraz fotografie z sobotniej uroczystości.
zdjęcia z kroniki, zrzut ekranu strony internetowej MOK, fot. Adrian Maraś


































































































































































































































