Sądeckie ślady w sercu Tatr. 21 lat temu góry zabrały życie grupy przyjaciół

Sądeckie ślady w sercu Tatr. 21 lat temu góry zabrały życie grupy przyjaciół

25 stycznia o godzinie 12:00, przy pamiątkowym obelisku znajdującym się w Dolinie Pamięci obok żółtego szlaku z Piwnicznej-Zdroju na Niemcową, zostanie odprawiona msza święta w 21. rocznicę śmierci grupy przyjaciół, którzy zginęli w górach. Na uroczystość zaprasza nowosądeckie PTTK. W ubiegłym roku opisaliśmy historię ludzi, którzy stracili życie, robiąc to, co kochali.

Spadli spod samego prawie wierzchołka pokrytego śniegiem skalnego masywu. Góry otaczające Dolinkę Małej Świstówki wznoszą się setki metrów ponad dnem tej dolinki. Nie mieli żadnych szans przeżyć w śnieżnej topieli, która porwała ich i niosła w dół kotłując się między skałami. Prawdopodobnie w momencie gdy lawina stała się lawiniskiem, nie biło już w nim żadne z serc.  28 stycznia 2004 roku Sądecki Klub Taternictwa Jaskiniowego stracił czworo ludzi:  panią geolog Annę Antkiewicz, zasłużoną prezeskę SKTJ, Magdalenę Jarosz, Piotra Trzeszczonia i Daniela Rusnarczyka.  Zostawili po sobie wyczyny, które do dziś budzą dumę. Pozostawili też do dziś nieutuloną tęsknotę.

Ich ostatnia górska i ziemska wędrówka była zimowym podejściem do jaskini Małej w tatrzańskiej Dolinie Mułowej w masywie Czerwonych Wierchów. Miejsce, które ich zgubiło było tak zwaną śnieżną deską: śnieg nawiał wiatr na podłoże o znikomej przyczepności. Wystarczy jeden krok jednego człowieka postawiony na takiej desce, aby ruszyła lawina. Czwórkę ludzi, dla których góry były drugim domem, zgubił ten jeden krok. Tego dnia w Tatrach ogłoszono tylko drugi stopień zagrożenia lawinowego. Niestety rachunek prawdopodobieństwa, nie jest nigdy żelazną regułą. Nawet przy pierwszym stopniu można zginąć.

W Jaskini Małej w Mułowej do dziś są ślady po sądeckiej ekipie. Anna Antkiewicz  i jej przyjaciele zdemaskowali tę jaskinię, która „Mała” okazała się tylko z nazwy. W rzeczywistości była dobrze zakamuflowanym olbrzymem. Sądeccy grotołazi jako pierwsi dotarli do największej odkrytej w Polsce komory jaskiniowej, nazwanej później Salą Fakro. Zmieściłaby się w niej bazylika Mariacka. Odkryli też podziemną rzekę, która wewnątrz skały tworzy siedmiometrową kaskadę. Trzydziestometrowa studnia w „Małej” została „Studnią Anki”. Gdy dotarli w to miejsce Anka miała akurat imieniny. W eksplorowanym przez sądeczan podziemnym królestwie jest więcej sądeckich nazw: Studnia Bryjowiaków, Łubinka, Strachy na Lachy i Syfon Sądeczaków.

Za swoje odkrycia Anna wraz z zespołem otrzymała nagrodę KOLOS 2002 w kategorii eksploracja jaskiń na V Ogólnopolskich Spotkaniach Podróżników w Gdyni.

Podczas przemierzania czeluści „Małej” wzdychała, że życia chyba nie wystarczy, aby dotrzeć do każdego z zakamarków skalnego pałacu ukrytego w masywie Czerwonych Wierchów. Nie wystarczyło.

zdjęcia pochodzą z materiału filmowego: Lawina w Małej Świstówce 28 styczeń 2004:

Czytaj też:

Co gdyby „Mona Lisa” miała w tle malownicze brzegi Dunajca?

Filmoteka dts24

217 Videos