Kilka dni temu przy ulicy Tłoki w Nowym Sączu wywieszona została kartka z napisem: „Uwaga! Ta droga została zamknięta”. Autor komunikatu to pan Piotr Mikulec, który blokując drogę chciał zwrócić uwagę na permanentną dewastację jego domu przez samochody przejeżdżające zaledwie parę kroków od budynku. „Nasze domy wyglądają jak murzyńskie lepianki„- mówił zrozpaczony sądeczanin wskazując na swój własny dom. Rzeczywiście – elewacja i ogrodzenie mocno ucierpiały.

Na tę formę protestu zdecydował się ponieważ jego prośby kierowane do Miejskiego Zarządu Dróg nie przyniosły rezultatów. Co więcej, w związku z tym, że nieopodal znajduje się jedna z fabryk firmy Fakro, jej pracownicy wykorzystują drogę jako dojazd do pracy – „na skróty”.
– Płakać mi się chce. Kiedy ktoś tędy przejeżdża, u mnie w ogrodzie tworzy się jezioro błota – dodaje gospodarz.

Ostatecznie postanowiono, że wprowadzony zostanie tam „zakaz ruchu pojazdów z wyjątkami pozwalającymi na korzystanie z drogi mieszkańcom i posiadaczom nieruchomości przy niej położonych”.
Ponieważ przedmiotowa droga nie nadaje się do prowadzenia ruchu o obecnie panującym natężeniu (posiada nawierzchnię nieutwardzoną, jest wąska, nie ma odwodnienia, w jej pobliżu znajdują się budynki mieszkalne), a istnieje możliwość alternatywnego dojazdu do parkingu generującego znaczny ruch pojazdów, w celu zapobieżenia powiększania się szkody MZD wprowadzi zakaz ruchu pojazdów z wyjątkami pozwalającymi na korzystanie z drogi mieszkańcom i posiadaczom nieruchomości przy niej położonych – czytamy w urzędowym komunikacie.



















































































































































































































