Choć znany jest przede wszystkim z egzotycznych wojaży w najodleglejsze zakątki świata oraz wysokogórskich wypraw, sądecki przewodnik, współzałożyciel i prezes Oddziału „Beskid” Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego, Maciej Zaremba, swoje pierwsze kroki stawiał w samym sercu Nowego Sącza, czyli w sądeckim ratuszu.

Renault2

 Dziadek od strony mamy Zofii, Józef Kłosowski, dostał służbowe mieszkanie w ratuszu jeszcze przed I wojną światową, w 1913 roku. Miał dziewięcioro dzieci, które wykształcił z urzędniczej pensji. Później w ratuszu mieszkali rodzice pana Macieja. Zofia Kłosowska, po mężu Zaremba, urodzona w ratuszu w 1921 roku, pracowała w Urzędzie Miasta Nowego Sącza od roku 1940 aż do emerytury, na którą przeszła po 40 latach pracy, w 1980 roku.

 

Urodzony nad Popradem, zamieszkał w ratuszu

- Mój młodszy o cztery lata brat Jacek, późniejszy znany sądecki dziennikarz, był ostatnim urodzonym w ratuszu dzieckiem. Ja sam urodziłem się w lipcu 1944 roku, jeszcze w czasie II wojny światowej, w Piwnicznej-Zdroju - wspomina Maciej Zaremba.

Końcem wojny w sądeckim ratuszu przebywali jeszcze Niemcy. Państwo Zarembowie postanowili, że pani Zofia urodzi w pensjonacie „Orlęta” nad Popradem, który zbudował drugi dziadek, tarnowski sędzia, doktor Franciszek Zaremba.

- W wakacje 1944 roku, rodzice przenieśli się właśnie do „Orląt”, gdzie w lipcu przyszedłem na świat. Pół roku później, w styczniu 1945, wróciliśmy do domu, do ratusza. Z tego, co mi opowiadano, przyniesiono mnie na rękach, a częściowo jechałem na sankach. Pociągi przecież nie chodziły, nie było też jeszcze żadnych PKS-ów. Tak zamieszkałem w ratuszu w Nowym Sączu, gdzie spędziłem 24 lata życia – opowiada przewodnik.

Wraz z rodziną zajmował mieszkanie na drugim piętrze, po lewej stronie, gdzie Zarembowie przenieśli się w czasie okupacji. Wcześniej rodzina zamieszkiwała pomieszczenia po prawej stronie budynku. Za mieszkanie służyły domownikom trzy pokoje i dwie kuchnie. Wszyscy kąpali się w dużej przedwojennej, cynowej wannie, do której babcia, pani Maria Kłosowska, wlewała dwa duże wiadra wody.

 

Na straganie w dzień targowy

W latach 50. XX wieku samochodów przejeżdżających przez nowosądecki rynek było jak na lekarstwo. Panował za to, zwłaszcza w dni targowe czyli wtorki i piątki, duży ruch. Z rynku odjeżdżały również autobusy PKS. Na kilkuletnie dziecko mogły zatem czyhać różne niebezpieczeństwa. Doskonale zdawały sobie z tego sprawę babcia Maria i mama Zofia, które obawiały się puszczać czteroletniego wówczas Maćka samego na rynek, przez co nie miał on kontaktu z innymi dziećmi.

- I właśnie z obawy, bym przez to nie wyrósł na dzikusa, mama zapisała mnie do przedszkola, mieszczącego się niedaleko, przy ulicy Jagiellońskiej. Któregoś dnia zaprowadziła mnie tam przed pracą, a po pracy przyszła odebrać. Zapytany przez mamę, czego dowiedziałem się w przedszkolu, z dumą zadeklamowałem naprędce wyuczony wierszyk: „Gdy na łące zakwitnie kwiecie, gdy słowik zanuci swe trele, o jakie piękne jest życie, ze Związkiem Radzieckim na czele”. Te ostatnie słowa wypowiadało się stojąc na baczność. Reakcji mamy nie pamiętam, ale wiem, że więcej do przedszkola już nie poszedłem – śmieje się pan Maciej.  

Gdy w 1948 r. urodził się jego młodszy brat, Jacek, chłopiec zyskał wiernego towarzysza zabaw. Olbrzymi w oczach dzieci ratuszowy budynek dawał duże pole do popisu w organizacji codziennych rozrywek i uprawiania różnego rodzaju sportów. Malcy urządzali zatem wyścigi, w tym na rowerkach. Na porządku dziennym były również skoki, trójskoki, czy biegi. Dzieciaki bawiły się też kamiennymi klockami. Koledzy Maćka często go odwiedzali, wszak tak reprezentacyjny „dom” był dla nich nie lada atrakcją. - A ja miałem klucze, a więc i dużo swobody. Chętnie ich zatem oprowadzałem.  

 

Na sylwestra bal i rock and roll

W latach 50. i 60. XX wieku w Sali Reprezentacyjnej im. Stanisława Małachowskiego, czyli największej sali ratusza, odbywały się najważniejsze w Nowym Sączu bale sylwestrowe. Bawiła się tam wtedy elita, czyli sekretarze PZPR, władze miasta i powiatu, dyrektorzy firm oraz lekarze czy adwokaci.

- Obserwowałem to wszystko z góry, z tzw. galerii. Pamiętam, jaką sensację wzbudziła(...)

 

Agnieszka Małecka

Przeczytaj całość w numerze - do bezpłatnego pobrania:

Najnowszy numer DTS. Musisz go przeczytać!

 

MAGIK MAŁA

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.