Projekt, który miał być technologicznym skokiem w „XXII wiek”, trafił na bardzo ziemskie przeszkody: plan miejscowy, dostęp do drogi, bezpieczeństwo pożarowe, zacienienie, hałas i geotechnikę. Prezydent Nowego Sącza zobowiązał inwestora planującego budowę gigantycznego magazynu energii na Zabełczu do uzupełnienia i ponownego przeanalizowania dokumentacji. Najpoważniejsza wątpliwość dotyczy lokalizacji większości przedsięwzięcia na terenie zieleni urządzonej, na którym plan miejscowy zakazuje realizacji obiektów budowlanych.
Kilka dni temu, w tekście: Zabełcze mówi „nie” 212-metrowemu magazynowi energii. Protest mieszkańców jest już w ratuszu – informowaliśmy o formalnym proteście mieszkańców Zabełcza przeciwko budowie 212-metrowego grawitacyjnego magazynu energii. Protestujący wskazywali między innymi na możliwość powstawania hałasu i drgań, zacienienie nieruchomości, wpływ inwestycji na krajobraz oraz brak analiz uwzględniających obecną zabudowę osiedla.
Teraz Zarząd Osiedla Zabełcze otrzymał datowane na 30 czerwca pismo prezydenta Ludomira Handzla, przedstawiające przebieg postępowania i szczegółową listę zastrzeżeń do projektu.
Magazyn i dziewięć jednostek na terenie zieleni
Jedna z najważniejszych uwag miasta dotyczy zgodności inwestycji z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego „Nowy Sącz – 24”. Z dokumentacji projektowej wynika, że sam magazyn energii oraz dziewięć z trzynastu planowanych jednostek hybrydowych, a więc większość inwestycji, znalazłyby się na obszarze oznaczonym symbolem 3.ZP(24). Jest to teren zieleni urządzonej, na którym plan ustala obowiązek ochrony istniejącej zieleni, możliwość jej uzupełniania oraz zakaz realizacji obiektów budowlanych.
Inwestor miał argumentować, że projektowana instalacja jest jedynie urządzeniem budowlanym. Prezydent nie podzielił jednak takiego stanowiska.
„Projektowana inwestycja, ze względu na swoje gabaryty, konstrukcję oraz niezależny cel technologiczny, stanowi budowlę” – czytamy w piśmie.
Zdaniem organu mechanizm magazynu energii, jego konstrukcja inżynieryjna oraz trzynaście jednostek hybrydowych tworzą obiekt budowlany. Inwestor został więc zobowiązany do doprowadzenia projektu do zgodności z obowiązującym planem miejscowym.
Nie jest to drobna poprawka techniczna. Może to być jedna z podstawowych przeszkód, z którymi będzie musiał zmierzyć się projekt.
Potrzebna ostateczna decyzja środowiskowa
Prezydent zażądał również przedłożenia ostatecznej decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach.
Po analizie charakteru inwestycji Wydział Środowiska Urzędu Miasta uznał, że magazyn energii wraz z turbiną wiatrową na dachu i jednostkami hybrydowymi należy traktować jako całość będącą instalacją do wytwarzania energii elektrycznej z wykorzystaniem energii wiatru.
Przedsięwzięcie zostało zakwalifikowane jako mogące potencjalnie znacząco oddziaływać na środowisko. Jednocześnie plan miejscowy zawiera, z określonymi wyjątkami, zakaz realizacji przedsięwzięć mogących zawsze lub potencjalnie znacząco oddziaływać na środowisko.
Trzynaście urządzeń pracujących jednocześnie
Wśród dokumentów, których domaga się miasto, znalazła się kompleksowa analiza akustyczna. Ma ona uwzględniać jednoczesną pracę magazynu energii oraz trzynastu jednostek hybrydowych o wysokości około 25 metrów. To istotne w kontekście wcześniejszych obaw mieszkańców. W udostępnionych fragmentach projektu znajdowała się wartość 91,2 decybela, choć bez dodatkowych danych nie można było stwierdzić, jaki poziom hałasu rzeczywiście docierałby do zabudowań.
Nowa analiza ma odpowiedzieć na pytanie o łączny wpływ wszystkich elementów instalacji, a nie tylko pojedynczego urządzenia. Inwestor ma również przedstawić szczegółową analizę przesłaniania i nasłonecznienia. Sam organ zauważa, że zamieszczone w dokumentacji schematy pokazują znaczny zasięg cienia projektowanego obiektu.
Zdaniem prezydenta obszar oddziaływania inwestycji wymaga ponownego wyznaczenia. Nie powinien ograniczać się wyłącznie do działek należących do inwestora, jeżeli cień lub inne skutki eksploatacji mogą obejmować również sąsiednie nieruchomości.
Jak dojechać do wieży i jak prowadzić akcję ratowniczą?
Kolejnym problemem jest dostęp do drogi publicznej. Inwestor musi wykazać nie tylko możliwość faktycznego dojazdu, ale także prawny tytuł do korzystania z całej trasy prowadzącej do magazynu i jednostek hybrydowych. Dostęp ma być zapewniony zarówno podczas budowy, jak i późniejszego użytkowania obiektu. Miasto zwraca uwagę, że choć instalacja ma działać bezobsługowo, nie można wykluczyć awarii technicznej i konieczności dotarcia na miejsce ekip serwisowych lub służb ratunkowych.
Dokumentacja musi zostać uzupełniona o układ dróg wewnętrznych, szerokość dojazdów oraz drogę pożarową prowadzącą do 212-metrowej konstrukcji i zespołu trzynastu urządzeń. Konieczne jest również wskazanie źródeł wody do celów przeciwpożarowych. Projekt ma zostać uzgodniony między innymi z rzeczoznawcą do spraw zabezpieczeń przeciwpożarowych, gestorem sieci elektroenergetycznej oraz właściwą jednostką Centralnego Wojskowego Centrum Rekrutacji – ze względu na wysokość planowanego obiektu.
„Według potrzeb inwestora” to za mało
Miasto oczekuje również jednoznacznego podania mocy i pojemności magazynu energii. W dotychczasowej dokumentacji w miejscu dotyczącym tych parametrów miało znaleźć się sformułowanie: „według potrzeb inwestora”.
Prezydent zażądał zweryfikowania parametrów technicznych w zestawieniu z gabarytami inwestycji: magazynem o wysokości 212 metrów i szerokości 75 metrów oraz trzynastoma jednostkami hybrydowymi o wysokości 25,14 metra i szerokości sześciu metrów.
Inwestor ma także wyjaśnić, do czego dokładnie będzie wykorzystywana wytwarzana energia oraz przedstawić bilans mocy i zapotrzebowania Miasteczka Multimedialnego, które według projektu miałoby być zasilane przez nową instalację.
Do ponownego ustalenia skierowano również kategorię geotechniczną obiektu. Jak podkreśla organ, konstrukcja o wysokości 212 metrów będzie generowała „wyjątkowo duże obciążenia”. Potrzebna jest więc odpowiednia dokumentacja geotechniczna i szczegółowa informacja o sposobie posadowienia budowli.
Mieszkańcy mogą zostać stronami postępowania
Do urzędu wpłynęła duża liczba pism zawierających uwagi i zastrzeżenia do inwestycji oraz wnioski mieszkańców o uznanie ich za strony postępowania.
Prezydent zapewnia, że wnioski zostaną rozpatrzone, a osobom, których interes prawny może zostać dotknięty przez inwestycję, zostanie przyznany status strony. Wszystkie zgłoszone zastrzeżenia mają zostać również przekazane inwestorowi, aby mógł się do nich odnieść.
Pozwolenia nadal nie ma
Postępowanie rozpoczęło się 2 lutego 2026 roku. Początkowo prezydent Nowego Sącza uznał, że właściwym organem powinien być wojewoda małopolski. Po sporze kompetencyjnym Naczelny Sąd Administracyjny wskazał jednak, że sprawę powinien rozpatrywać prezydent miasta.
11 czerwca inwestor został formalnie zobowiązany do usunięcia nieprawidłowości i uzupełnienia projektu. Informacja o takim postanowieniu pojawiła się również w miejskim Biuletynie Informacji Publicznej.
Nie oznacza to jeszcze ani odmowy, ani zgody na budowę. Lista wskazanych przez miasto problemów pokazuje jednak, że nie chodzi wyłącznie o brakujące podpisy czy załączniki. Do rozstrzygnięcia pozostają fundamentalne kwestie: czy tak wielki obiekt może powstać na terenie przeznaczonym pod zieleń, jaki będzie jego rzeczywisty wpływ na sąsiednie nieruchomości i czy projekt spełnia wymagania środowiskowe, komunikacyjne oraz przeciwpożarowe.
Prezydent Ludomir Handzel ponownie podkreślił, że szczególny głos w tej sprawie powinni mieć mieszkańcy Zabełcza. Zapowiedział też informowanie ich o kolejnych istotnych wydarzeniach w trwającym postępowaniu.
Skan pisma – poniżej.


Czytaj też:
Ile kosztuje minuta u specjalisty w Sączu? Cenniki nie mówią wszystkiego. Pytamy pacjentów…




























































































































































































































