W sprawie budowy schroniska zadecyduje wojewoda?

Były obietnice, wielkie nadzieje i radość inicjatorki przedsięwzięcia. Niemal rok temu ogłoszono, iż do końca bieżącego roku (2018) powstanie schronisko dla bezdomnych zwierząt, o które od lat zabiegała Beata Zygadło-Sapok. Jest grudzień, a o przysłowiowym kamieniu węgielnym pod budowę nie ma nawet mowy. 

O tę kwestię zapytał radny Dawid Dumana podczas IV nadzwyczajnej sesji Rady Miasta Nowego Sącza (18 grudnia). Chciał wiedzieć, czy ostateczny termin budowy to 31 maja 2019 roku, czy przesuniecie realizacji zadania nie spowoduje zwiększenia kosztów powstania schroniska oraz dlaczego nie udało się zakończyć inwestycji zgodnie z planem, czyli do 31 grudnia br.

- Kwestia przesunięcia terminu wynika z tego, że nie została jeszcze opracowana kompletna dokumentacja na budowę. Z tego co wiem, dwie osoby odwołały się od decyzji, w związku z tym decyzja procedowana jest u wojewody - tłumaczył wiceprezydent Artur Bochenek. - Co do kosztów, to trudno powiedzieć,  jak to będzie wyglądało. Na razie jest to jedynie kosztorys inwestorski i pewnie dopiero jak podpiszemy przetarg, okaże się, jakie będę koszty - podsumował.

Przypominamy, iż schronisko dla bezdomnych zwierząt ma powstać nad Dunajcem, z dala od zabudowań. Znajdzie tam swój dom około 100 zwierzaków. Miasto przeznaczyło na ten cel 1,4 mln złotych.

Przetarg na realizację zadania wygrało konsorcjum firm z Gródka nad Dunajcem i Świniarska, czyli jedyny oferent. Teren pod budowę jest już przygotowany, a działka ogrodzona. Jeśli inwestycja dojdzie do skutku, to parterowy budynek powstanie w dzielnicy Tłoki, przy wale przeciwpowodziowym Dunajca. O to, aby w Nowym Sączu powstało schronisko walczyła od kilku lat Beata Zygadło-Sapok. Pod petycją do prezydenta miasta kobieta zebrała wraz z pomocnikami 5,5 tysiąca głosów.

Fot. Wizualizacja UM Nowy Sącz

ESPECTO

Wypowiedz się w tej sprawie