Zginął przy ołtarzu od ciosów zadanych siekierą. „Śmierć księdza z Pisarzowej przemawia”

Zginął przy ołtarzu od ciosów zadanych siekierą. „Śmierć księdza z Pisarzowej przemawia”

Rocznica, Pisarzowa, brutalne morderstwo

Wczorajszy dzień  przyniósł 59. rocznicę brutalnie zamordowanego księdza Józefa Górszczyka z Pisarzowej (powiat limanowski). Został zabity w trakcie odprawiania Mszy Świętej. Morderca użył siekiery, którą zadał kilkanaście ciosów. Od wstrząsających wydarzeń minęło sporo czasu, ale ta historia do dziś wywołuje skrajne emocje.

Wydarzenia z tamtych dni doskonale pamięta Józef Kowalski (pijar z Pisarzowej), który w dniu tragicznych wydarzeń miał 13 lat. – W dzień jego śmierci czekaliśmy na lekcję religii. Widzieliśmy księdza Józefa Ruska, naszego proboszcza, który szedł do nas, jak pamiętam, z laską, bo był już starszy. Strasznie płakał. Dla nas to był szok. Nigdy nie widzieliśmy płaczącego księdza. Weszliśmy do salki, on też wszedł, położył laskę na stole i powiedział: „Dzisiaj religii nie będzie, bo straszna rzecz się stała”. Przekazał nam wiadomość, że ojciec Józef Górszczyk został zabity przy ołtarzu. My rozbiegliśmy się do domów, aby przekazać tę wieść – mówi ojciec Kowalski.

Ojciec Mateusz Pindelski, prowincjał pijarów, przyznaje na łamach portalu gosc.pl, że wydarzenia z tamtych dni niosą za sobą ponadczasową wartość.

– Ojciec Józef Górszczyk został wybrany przez Boga do tego, by być znakiem. Jego śmierć jest wyjątkowa, przemawiająca. Śmierć kapłana przy ołtarzu w głębokim zjednoczeniu z Eucharystią na pewno oddziałuje do dziś na nas wszystkich. Można powiedzieć, że śmierć Ojca Józefa przemawia, bo jest wstrząsająca. Kiedy jednak przyjeżdżamy do Pisarzowej, widzimy, że dzieje się coś głębszego. Mianowicie, ksiądz Górszczyk staje się wzorem, przykładem. Miał piękną osobowość, złożył wspaniałe świadectwo wiary. Pisarzowianie są także przekonani, że im pomaga – mówi ojciec Mateusz Pindelski.

Tragiczne wydarzenia wyglądały tak:
10 stycznia 1964 roku pochodzący z Pisarzowej ksiądz Józef Górszczyk wszedł do zakrystii. Mszę miał odprawiać proboszcz (ks. Marcel), ale poprosił młodszego kolegę o zastępstwo. Ojciec Górszczyk ubrał się w szaty i razem z ministrantami rozpoczął celebrację Mszy. Kiedy przyszedł moment do przygotowywania darów a ksiądz Górszczyk nalewał wino do kielicha, zbliżył się do niego oprawca Piotr Soroka. Portal gosc.pl wspomina, że jeden z ministrantów próbował nawoływać do ucieczki. Ale ksiądz Górszczyk skończył nalewać wino i oparł dłonie o mensę ołtarza. Morderca wziął zamach i zadał kilkanaście ciosów siekierą. Z relacji świadków wynika, że przed ich przyjęciem patrzył głęboko w oczy bandyty. Zmarł o godz. 8:40 w miejscowym szpitalu. Miał 33 lata. Piotr Soroka został zatrzymany kilkadziesiąt minut później. Błąkał się po okolicznych polach.

Czytaj także: Przyjaciele i samorządowcy żegnają Sylwka Hasiora. „Dobry człowiek, będzie mi brakowało Twojego głosu w słuchawce…”

Fot: GrzegorzBrożek/FotoGość

Share on twitter
Share on facebook