Zasłyszane: Nowy Sącz jak disco polo

Podróże kształcą, nawet tak krótkie jak taksówką po Nowym Sączu, choć obecnie trwają dłużej niż zwykle.

Jedziemy próbując przedostać się na drugą stronę Dunajca, do Chełmca. Taksówkarz, któremu też się nieco dłużyło, zaczął opowiadać.

- Wiozłem kilka dni temu pasażera, zapowiadało się dość nudno. Korek samochodowy, którego końca nie było widać, gorąco... Ale podczas rozmowy okazało się, że mojego pasażera dawno w Polsce, w Nowym Sączu nie było. Więc zapytałem go jak odbiera to, co widzi. I co słyszę?

Polska, w tym nasze miasto, to dzisiaj takie... disco polo.

Bardzo się zdziwiłem, bo nie takiej odpowiedzi się spodziewałem i nie bardzo wiedziałem o co chodzi. Pasażer spojrzał przez okno i nieco się zamyślił. Ale po chwili zaczął tłumaczyć:

- Od lat mieszkam w Afryce, w dużym mieście. Przyzwyczaiłem się do gwaru, wielkomiejskiego hałasu. Wydawało mi się, że tutaj będzie inaczej. Tymczasem Polska, Nowy Sącz to prawdziwe disco polo. Jest gwar, ale taki nieprzyjemny. Ludzie na siebie krzyczą, wszędzie słychać wulgaryzmy. Trudno jest też liczyć na uprzejmość, zrozumienie, nie mówiąc o pomocy. Dobija mnie też to rzucanie papierków, odpadków byle gdzie, choć tuż obok jest kosz. Pełne disco polo w zachowaniach, ale też takie, które niestety płynie z głośników samochodowych, z domów. Do tego dzikie wyścigi ulicami w nocy na motocyklach i w samochodach. Wygląda to tak, jakby nikt nad tym nie panował. Nie tego się spodziewałem. Szkoda, bo był już u nas czas, kiedy wszyscy się do siebie uśmiechali, byli życzliwi...Wracam do Afryki!

Car_special_tekst

Wypowiedz się w tej sprawie