WYWIAD. Koral zdradza fenomen lodów Ekipa. O tym będą pisać prace naukowe!

Do lodów Ekipa podchodziliśmy jak do serii limitowanej. Gdybyśmy potrafili przewidzieć, co się będzie działo, wyprodukowalibyśmy większe zapasy. To, co się teraz dzieje, to w dużej mierze naturalny efekt organiczny. To nie jest tylko przemyślana strategia. Tak mądrego człowieka, który tak misternie potrafiłby zaplanować i ułożyć scenariusz wypadków, chyba nie ma.

O fenomenie lodów promowanych przez Ekipę Friza i genezie ich powstania rozmawiamy z Piotrem Gąsiorowskim, dyrektorem marketingu PPL Koral w Nowym Sączu.

– Kto poddał pomysł, aby tym razem do kampanii reklamowej lodów zaangażować nie znanego aktora, piosenkarza, tylko influencera?

– Sam pomysł współpracy z Frizem i Ekipą narodził się dwa lata temu, natomiast konkretne rozmowy były prowadzone i finalizowane pod koniec zeszłego roku. Aktualny Zarząd, właściciele firmy, czyli rodzeństwo Izabela, Monika i Michał Koral bardzo mocno orientują się m.in. w świecie szeroko rozumianego digitalu, social mediów i to od mojego szefostwa właśnie wyszedł pomysł na współpracę z Frizem i Ekipą. Wiedzą doskonale, kto dziś jest idolem młodych i kto rządzi w Internecie.

– Czy to zatem koniec ery, kiedy do reklam lodów Koral byli angażowani aktorzy, piosenkarze, celebryci?

– Absolutnie nie. Jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Lody kierujemy do wszystkich, niemniej co roku wybieramy tzw. core target. W tym sezonie chcieliśmy szczególnie dotrzeć do dzieci i młodzieży. Najmłodszym, prócz naszych bestsellerowych lodów jak Świderek, Jocker, Smykuś, Solo, dedykujemy lody z wizerunkiem ich ulubionych bohaterów SpongeBob’a oraz „Psiego Patrolu”, a młodzieży właśnie lody Ekipa. Należy przy tym powiedzieć, że pomysł na stworzenie tych lodów, zrodził się wspólnie. Początkowo Friz i Ekipa mieli po prostu promować nasze stricte koralowe produkty, jednak w trakcie rozmów między nami zrodziła się tak fajna, naturalna „chemia”, że zdecydowaliśmy się pójść krok naprzód i stworzyć wspólne lody.

– Kampania marketingowa lodów Ekipa może zrewolucjonizować rynek reklamowy w Polsce – to chyba jeden z nielicznych przypadków, kiedy popyt przewyższa podaż?

– Nie było i nie jest naszym celem rewolucjonizować rynku reklamy. Naszym celem jest uzyskać, jak najlepsze wyniki biznesowe i wizerunkowe firmy Koral. Popyt rzeczywiście przewyższył podaż i śmiem twierdzić, że tak będzie do końca sezonu. Mimo że uruchomiliśmy dodatkową linię produkcyjną, nie jesteśmy w stanie sprostać popytowi.

– Celowe działanie czy efekt niespodziewanego sukcesu?

– Pewnie, że spodziewanego! Z Frizem i Ekipą nawiązaliśmy współpracę i wprowadziliśmy te lody z wielkim optymizmem i żeby odnieść sukces. Ale rzeczywiście aktualny szał przerósł nasze oczekiwania. Do tych lodów podchodziliśmy jak do serii limitowanej. Gdybyśmy potrafili przewidzieć, co się będzie działo, między innymi wyprodukowalibyśmy większe zapasy. To, co się teraz dzieje, to w dużej mierze naturalny efekt organiczny. To nie jest tylko przemyślana strategia. Tak mądrego człowieka, który tak misternie potrafiłby zaplanować i ułożyć scenariusz wypadków, chyba nie ma. Po prostu fenomen.

– A może efekt tego, jak dziś funkcjonuje społeczeństwo. Pozwoliliśmy, aby influencerzy narzucali nam trendy.

– Nie powiedziałbym, że całe społeczeństwo, ale rzeczywiści młodzież jest teraz bardzo w nich zapatrzona.

– Przecież widzimy, jak rodzice im wtórują.

– No tak, ale głównymi odbiorcami jest jednak młodzież. Większość dorosłych pewnie dopiero po tym szale na lody usłyszała o istnieniu Friza i Ekipy. Sprawdzają, kim oni są, co pozwala również Ekipie bezcennie poszerzyć target oraz świadomość ich „marki” wśród starszych osób – głównie właśnie rodziców. Myślę, że bez naszego wspólnego działania, tego typu zainteresowania na tak wielką skalę w starszych rocznikach by nie mieli.

– Czy to nie wariactwo? Przecież nawet pogoda nie zachęcała teraz do jedzenia lodów.

– To być może pierwszy, a jeśli nie pierwszy to jeden z pierwszych przykładów produktu sezonowego, który nie jest wrażliwy na pogodę.

– Jak mówi utarte hasło „Zawsze jest pora na Lody Koral”.

– No tak (śmiech). Śmiem twierdzić, że gdyby lody Ekipa zostałyby „wypuszczone” zimą równie dobrze by się sprzedawały.

– Co tak naprawdę jest produktem tej kampanii? Podejrzewam, że niejeden socjolog myśli o napisaniu pracy na ten temat.

– Na temat zjawiska „Lody Koral Ekipa” spokojnie można napisać pewnie niejedną pracę naukową. Sam się na tym zastanawiam (śmiech). Oczywiście mówię pół żartem pół serio, bo jednak już powstają artykuły, rozprawki na ten temat. Myślę, że to już przestało mieć wymiar tylko i wyłącznie biznesowy, ale również, jak pani mówi – psychologiczno-socjologiczny. Na razie patrzymy na to z wielkim podziwem, ciesząc się, że świat ma nadal jeszcze wiele do zaoferowania, że jeszcze są nieodkryte rejony jeśli chodzi o produkcję, sprzedaż, marketing czy generalnie biznes.

– A jak na to szaleństwo reagują ojcowie-założyciele firmy?

– Mogę tylko podejrzewać, że są także bardzo zadowoleni i dumni z poczynań swoich sukcesorów.

– Dotychczas mówiło się, że najdroższą polską reklamą była reklama lodów Koral z udziałem Joanny Krupy – media podawały, że kosztowała kilka milionów złotych, a same stroje ok. 150 tys. zł. Czy zaangażowanie Ekipy Friza do reklamy pociągnęły podobne środki? Ile kosztuje zdaje się najskuteczniejsza dziś akcja marketingowa w Polsce?

– Tu też bez komentarza, sprawy finansowe pozostają naszą wewnętrzną sprawą.

– A jakby Pan mógł chociaż porównać tę kampanię do poprzednich?

– Mogę powiedzieć tylko tyle, że praca z Frizem i Ekipą odbywa się na zupełnie innych zasadach. To nie jest tradycyjna kampania, gdzie zatrudnia się gwiazdę, a ona promuje produkt, czyli po prostu wykonuje zakontraktowaną pracę. Tutaj działamy na zasadzie bardzo partnerskiej i dynamicznej, a nie sztywnej umowy. Każdy ma określony cel. Pracujemy jak jeden organizm. Jest potrzeba chwili, to działamy, bez patrzenia, czy zapisy umowy to obejmują, czy nie. Jest nieprawdopodobna elastyczność z obu stron. Myślę, że to jeden z kluczy sukcesu tego produktu – firma Koral i Ekipa mają podobny styl pracy: elastyczny, partnerski, swobodny, a przy tym wzorowo profesjonalny i odpowiedzialny. Od początku mówiliśmy sobie „Każdy robi to, na czym się zna najlepiej”. My dajemy szeroko rozumiane know how w branży, czyli bezcenną wiedzę związaną z technologią produkcji, recepturami, całą logistyką, strategią handlową czy dystrybucją. Ekipa zajmuje się natomiast kreacją i promocją, tym co młodzież lubi i oczkuje. Brała aktywny udział w tworzeniu wyglądu produktu, doboru smaków, składników, etc. Zadziałał między nami klasyczny efekt synergii, co przełożyło się na sukces.

– To ile lodów Ekipy dziennie schodzi z produkcji?

– Nasze maszyny w maksymalnym czasie i w maksymalnych swoich mocach potrafią wyprodukować dziennie około milion lodów.

– I to nie zaspokaja potrzeb?

– Tak, to wciąż za mało. Trzeba jednak pamiętać, że to są teoretyczne moce. Produkcja na maksa stale iść nie zdoła. To praca organiczna działu zakupu, produkcji, logistyki i transportu, a trzeba wiedzieć, że sytuacja pandemiczna dodatkowo utrudnia dostawy surowców, które są indywidualnie wytwarzane przez naszych kontrahentów tylko pod te lody – jak przykładowo specjalna polewa czy też unikalny cukier strzelający. Chylę czoła przed moimi kolegami, którzy zajmują się zaopatrzeniem i produkcją, bo bez ich ogromnego doświadczenia, wiedzy, zaangażowania i determinacji nie byłoby na pewno tego sukcesu. To, że byliśmy w stanie szybko zareagować na niespodziewany, ogromny popyt i zwiększyć zasadniczo „z dnia na dzień” moce produkcyjne, to w wielkiej mierze właśnie im zawdzięczamy.

– Właściciele sklepów wykorzystują ten popyt, podwyższając ceny lodów. Czy firma Koral na to reaguje?

– Nie mamy wpływu na cenę finalną naszych produktów w punktach sprzedaży. Naszą sugerowaną cenę zmieściliśmy na firmowych materiałach POS już początkiem roku, czyli w momencie kiedy lody „Koral-Ekipa” były wielką rynkową niewiadomą – i było to odpowiednio 2 zł za wersję 50 ml i 2,80 za wersję XL.

– Spotkałam się ostatnio z napisem w sklepie: „Możliwość zakupu loda Ekipa tylko przy zakupie loda Granda”.

– Jeszcze raz chciałbym podkreślić, że placówki handlowe są autonomicznymi jednostkami biznesowymi, które same kreują swoją politykę sprzedażową. Prywatnie mam oczywiście swoje zdanie na ten temat, ale absolutnie nie jest moją rolą ani wolą, aby kogokolwiek tutaj oceniać. My, jako firma Koral, absolutnie żadnych tego typu „wymuszeń” nigdy nie stosowaliśmy i nie stosujemy. Sukces firmy Koral został zbudowany m.in. na honorze, odpowiedzialności, szacunku oraz rodzinnych wartościach, które od zawsze i nieustannie przyświecają naszej codziennej działalności na przestrzeni przeszło już 40 lat.

Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.