Wrócił hitowy pociąg przez góry, który każe wybierać: szybki spacer, albo noc…

Wrócił hitowy pociąg przez góry, który każe wybierać: szybki spacer, albo noc…

Od 27 grudnia na tory wrócił pociąg, który w naszym regionie ma już status „starego znajomego”: Belianski Express łączący Muszynę ze słowackim Popradem i będący kolejową odpowiedzią na potrzeby ludzi, którzy chcą pojechać przez góry, a nie tylko dojechać w Tatry.

Belianski Express to połączenie sezonowe, kursujące w soboty i niedziele. Trasa prowadzi przez Dolinę Popradu, dalej przez słowacki Spisz, mijając m.in. Plaveč, Starą Ľubovňę, Podolínec, Kieżmark i Studený Potok, aż do Popradu-Tatr.

Inicjatywa jest efektem współpracy Kolei Małopolskich i Kolei Słowackich, a w szerszym sensie – dowodem na to, że kolej transgraniczna może być jednocześnie sposobem na przemieszczanie się jak i turystycznym hitem. Granica nie jest barierą, tylko formalnością, którą pociąg przekracza tak samo spokojnie jak rzekę czy las.

Pociąg obsługiwany jest przez słowackiego przewoźnika, obowiązuje w nim odrębna taryfa, a bilety można kupić w Muszynie w złotówkach lub już na pokładzie – w euro.

Od tego sezonu zmienił się cennik. Przejazd z Muszyny do Plavča kosztuje 12,90 zł, do Starej Ľubovni 17,20 zł, do Kieżmarku 21,50 zł, a do Popradu-Tatr 25,80 zł. Przewidziano zniżki dla dzieci, możliwość przewozu psa oraz roweru. Ceny są stałe, przejrzyste i nieuzależnione od liczby kilometrów po polskiej czy słowackiej stronie granicy. To drobiazg, który w praktyce bardzo upraszcza podróż.

Sam rytm kursowania jest prosty: dwa połączenia dziennie w każdą stronę. Rano można wyjechać z Muszyny , pospacerować po słowackiej stronie, po południu wrócić. Albo odwrotnie. Utrudnieniem pozostają godziny kursów powrotnych ze Słowacji, które wymuszają trudny wybór: albo szybki spacer po słowackiej stronie, albo wycieczka dwudniowa z noclegiem na Słowacji i powrotem do Polski następnego dnia. Wówczas jest szansa nacieszyć się widokami i wędrówką zimowymi szlakami.

Jeśli jedziemy z Muszyny porannym kursem i wysiadamy w Popradzie o 11:40, to żeby wrócić do Polski tego samego dnia,  musimy złapać kurs powrotny o 15:29. Jest zatem do dyspozycji raptem 3 godziny i 49 minut „Słowacji” – między wyjściem na peron w Popradzie a odjazdem pociągu powrotnego.

Jeżeli ten sam przyjazd potraktujemy jako start wycieczki z noclegiem – sytuacja i możliwości diametralnie się zmieniają.

fot. Artur Królikowski

Czytaj też:

Filmoteka dts24

194 Videos