Pochodząca z Żegiestowa zawodniczka dobrze rozpoczęła jazdę na czas w kolarstwie szosowym i na pierwszym pomiarze zajmowała trzecią lokatę. Niestety śliska nawierzchnia była powodem kilka upadków na trasie, w tym niestety również naszej Agnieszki Skalniak-Sójki.
Przed wyjazdem na Igrzyska Olimpijskie, zawodniczka z Sądecczyzny w rozmowie z DTS24 była dobrej myśli. – Moje samopoczucie jest bardzo pozytywne i dobrze się czuję. Forma idzie w górę, tak pokazują wykresy i trener mówił, że wszystko bardzo dobrze wygląda, także jestem pozytywnie nastawiona. Myślę, że TOP 10 jest w moim zasięgu, rozmawiamy oczywiście o czasówce – mówiła nam kilka dni temu.
Po wyścigu, w którym pomimo upadku zajęła historyczne dwunaste miejsce, czyli najlepsze dotychczas w tej dyscyplinie dla Polski, Sądeczanka przeanalizowała swój przejazd. – Od pierwszego zakrętu zaczęłam bardzo ostrożnie, ponieważ trzydzieści sekund do startu usłyszałam, jak cały tłum ludzi oglądających wyścig na telebimie był przerażony upadkiem jednej zawodniczki, która wystartowała trochę wcześniej. Zaczęłam swoją jazdę mocno i równo, po przejechaniu siedmiu kilometrów z czasem około dziewięć min wiedziałam, że to może być ten dzień – relacjonowała Agnieszka Skalniak-Sójka.
Fragment wyścigu nagrany z trasy przez mamę zawodniczki:
– Całą trasę dokładnie przeanalizowałam tak, aby przejechać ją szybko, a zarazem bezpiecznie biorąc pod uwagę panujące warunki. Około 200 metrów przed rondem ludzie zaczęli krzyczeć i machać. Nie wiedziałam o co chodzi i nagle zobaczyłam, że po prawej stronie ronda stoi samochód, dokładnie w tym miejscu gdzie miałam zaplanowany przejazd. Niestety zawodniczka startująca przede mną się wywróciła, musiałam odbić i objechać rondo lewą stroną przez co moje koła straciły przyczepność i leciałam po mokrym asfalcie. Czułam się jak na lodowisku – dodała reprezentantka Polski.
Po upadku wyścig nie był już tym samym wyzwaniem. – Pozbierałam się jak najszybciej i walczyłam dalej. Po kilku kilometrach otrzymałam informację w radiu, że inne zawodniczki także się wywaliły i nic nie jest stracone. Walczyłam do końca, lecz pokonywanie kolejnych zakrętów już nie było takie samo, byłam spięta i się bałam. Czułam jak tylne koło rzuca przy każdym rozkręcaniu po zakręcie – dodała zawodniczka z Żegiestowa.
– Ostatnich kilometrów nawet nie pamiętam, a to dzięki kibicom, którzy byli niesamowici na całej trasie – podsumowała dwunasta zawodniczka tego wyścigu.
Foto: Agnieszka Skalniak-Sójka
Czytaj także: Zabrali książki do pociągu i rozpoczęła się przygoda [FOTO]



































































































































































































