Polacy zdobyli najwyższy wulkan świata okazując tym samym wsparcie dla małej Nikoli Woźniak, u której zdiagnozowano zespół Retta. Właśnie opublikowano film dokumentujący niezwykłą ekspedycję do Ameryki Południowej.
O Nikoli Woźniak powstał nie jeden artykuł, w tym na naszym portalu. Jest to kilkuletnia dziewczynka, u której zdiagnozowano zespół Retta. To rzadkie, postępujące i nieuleczalne schorzenie genetyczne, które krok po kroku odbiera dziecku mowę, zdolność poruszania się, samodzielność i kontrolę nad własnym ciałem. Więcej o tym pisaliśmy w artykule: Leczenie kosztuje miliony. Twoja pomoc to jej szansa na życie
Mieszkańcy regionu wspólnymi siłami rozpoczęli organizowanie różnego rodzaju akcji mających na celu wsparcie dziewczynki i jej rodziców w tej nierównej walce. Niedawno do grona osób wspierających Nikolę dołączył Gorliczanin Artur Grądalski, który postanowił wspiąć się na Ojos del Salado (6893 m n.p.m.) – najwyższy wulkan świata, aby nagłośnić zbiórkę na leczenie Nikoli Woźniak.
Wyprawa z przesłaniem
W wymagającą podróż po Andach wyruszono 27 grudnia ubiegłego roku – ostatecznie w ekspedycji udział wzięło dziewięciu Polaków oraz trzech chilijskich przewodników, którzy znali tamtejsze góry. Oprócz wspinaczki na wspomniany Ojos del Salado grupa spróbowała swoich sił w wyprawie na Nevado San Francisco (6040 m n.p.m.). Cała ekspedycja została starannie udokumentowana przez Roberta Kumorewicza, dzięki czemu sami możemy dostrzec trudy tej drogi.
W pobliże szczytu Ojos del Salado grupa dotarła w okolicach połowy stycznia jednak zmiana pogody pokrzyżowała im plany. ,,Diametralna zmiana pogody uniemożliwiła większości grupy zdobycie wulkanu. Temperatura odczuwalna wynosiła -35 stopni C, wiatr w porywach do 100 km/h” – informują uczestnicy wyprawy. Przez wzgląd na to nie wszystkim udało się zdobyć sam szczyt, w tym pochodzącemu z Gorlic Arturowi Grądalskiemu. Chodziło jednak nie o wynik, a o gest.
,,Dla małego dziecka, które codziennie też się wspina… tylko nie na wulkan, ale w walce z chorobą. I tak jak na tej górze – czasem jest bardzo trudno, czasem brakuje sił, czasem trzeba się zatrzymać. Ale najważniejsze jest to, że ktoś idzie razem z Tobą. Że ktoś wierzy. Że ktoś robi coś z całego serca. Pan Artur właśnie taki jest. Dobry. Prawdziwy. I odważny. Dziękuję z całego serca Panu Arturowi oraz wszystkim uczestnikom tej wyprawy – za siłę, wsparcie i za to, że byliście częścią czegoś tak ważnego” – czytamy na fanpage’u Nikoli Woźniak.
Pieniądze wciąż są potrzebne. Jeśli możesz, to pomożesz?
Link do zbiórki -> TUTAJ.
Film z wyprawy znajduje się poniżej:
Czytaj też: O tym streamie mówi cała Polska! Sądeckie akcenty u Łatwoganga



















































































































































































































