W mateczniku niedźwiedź śpi

Nie powtórzę za poetą – o rok ów. Owszem, w skali naszego pięknego kraju rok był zwłaszcza obfity w wydarzenia, szczególnie kiedy latem wylały się na ulice miast protesty przeciwko dewastowaniu trójpodziału władzy. Ale na bliższym sercu sądeckim podwórku rok ten nie zapisał się niczym szczególnym, żeby nie powiedzieć bardziej dosadnie – zapisał się marazmem niemal we wszystkich dziedzinach życia społecznego i gospodarczego.

Działo się to do tego stopnia, że mój filcowy kapelusz poszarzał i zmarniał od trosk o dobro publiczne, których głowa była pełna. A wydawać by się mogło, że w mateczniku partii rządzącej, jakim jest od lat Sądecczyzna, właśnie teraz eksploduje postęp, posypią się inwestycje pozwalające nam szybko dogonić świat, a Dunajcem, Popradem i Kamienicą popłyną mleko i miód w takiej obfitości, iż zaistnieje realna obawa, że miód i mleko z brzegów wystąpią. W cywilizowanych krajach tak bywało, bywa i bywać będzie, że lokalni lobbyści z regionów, w których samorządy są w rękach partii rządzących, mają bezpośredni dostęp do ministerialnych wrót. Może się to komuś podobać albo nie, ale tak ten świat jest skonstruowany.

GoldenEgo

Tymczasem, jeśli chodzi o Sądecczyznę, Nowy Sącz nic z tych rzeczy. Mówiąc bardziej obrazowo kiszka całkowita. I tak nam mijają kolejne zmarnowane lata. Wybrańcy ludu (bardziej na czasie jest powiedzieć: suwerena) posłowie i senator Prawa i Sprawiedliwości, ba najwyżsi dostojnicy związani korzeniami z Sądecczyzną, nie uczynili w mijającym roku nic, by przyspieszyć jego gospodarczy rozwój. Kiedy z matecznika PiS wywodzi się aż tylu parlamentarzystów, to wydawać się może, że będzie to miało jakiś konkretny wpływ choćby na niezbędne dla dalszego rozwoju inwestycje.

Sytuacja jest paradoksalna, bo kiedy trzeba pilnie połączyć nasz region komunikacyjnie z resztą kraju i Europy, choćby poprzez budowę „Sądeczanki” nie wspominając już o linii kolejowej Piekiełko-Podłęże, to np. poseł Arkadiusz Mularczyk zajmuje się reparacjami wojennymi od Niemców. Albo gaworzący o budowie kolei z Nowego Sącza do Krakowa senator Stanisław Kogut jakby zamilkł i zajął się w tym roku wmurowaniem tablicy ku czci śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Kolejna ważna inwestycja drogowa dla Sądecczyzny, czyli budowa mostu w Kurowie właśnie została przesunięta w czasie o prawie trzy lata. Tyle parlamentarzyści.

Spójrzmy teraz na sądeckie podwórko i co się na nim wydarzyło przez miniony rok, wszak plany były ambitne. Prezydent Ryszard Nowak - pisowska ikona w mateczniku partii – jeszcze dwa-trzy lata wstecz snuł wizję prawdziwego boomu inwestycyjnego. Węgierska-bis, rewitalizacja „Wenecji” (Parku Strzeleckiego), budowa mostu heleńskiego, naprawa ulic, chodników, stadionu, budowa ścieżek rowerowych. A co mamy? Jedynie rozpoczęcie budowy mostu i ronda pod ruinami zamku zaczyna się wyłaniać z porannej mgły nad Dunajcem. Przy Rynku Maślanym w miejscu strażnicy pożarnej, miała być hala targowa, a pod nią podziemne parkingi.

A co mamy? Urągający wszelkiej wrażliwości estetycznej rynek niby maślany, ale już nawet nie przypominający arabskiego suku, a co najwyżej cygański tabor po bombardowaniu. Ktoś powie, że przecież prezydent Nowak się stara, ale piasek w tryby sypią mu już nie tylko opozycyjni radni i zwykli wrogowie, ale nawet jego partyjni towarzysze. Głowa boli. Nazwiska tu nie padną, ale wolta wykonana przy odwołaniu Bożeny Jawor z funkcji przewodniczącej Rady Miejskiej przez związanych z PiS radnych jest wiele mówiąca. Stąd pewnie nie dziwi, że pogłoski o rezygnacji Ryszarda Nowaka z ubiegania się o kolejną kadencję nie są gołosłowne. Ile można się szarpać na kilka frontów. O Sandecji, a zwłaszcza o budowie nowego stadionu, nie ma sensu już pisać, bo doprawdy zęby bolą. Z pewnością, jeśli Nowak faktycznie nie pociągnie prezydenckiego wózka, to nikt z jego następców nie będzie miał serca dla piłkarskiego klubu i Sandecja stoczy się do najniższej z lig możliwych w piłkarskiej hierarchii.

Staram się nie popadać w przesadny pesymizm, ale taka jest brutalna prawda. Za kilka lat Nowy Sącz wraz z Sądecczyzną stanie się krainą emerytów i rencistów, która dzięki rekordowemu w skali Europy smogowi ułatwi pracę ZUS-owi, pozwalając na rekordowe oszczędności w wypłacie emerytur. Młodzi ludzie wciąż będą wyjeżdżać z tej krainy urokliwej, ale marnej pod względem zarobkowych perspektyw. Tak dzieje się od lat i dziać będzie. Nie pomogą zaklęcia dobrej zmiany, bo Sądecczyzna jest i będzie coraz bardziej marginalizowana pod względem zarobków i perspektyw na lepsze życie. Zresztą... Na miły Bóg! Jak ponuro wygląda sądecka Starówka. Zaniedbana, ze straszącymi witrynami pustych sklepów i brudnymi oknami mieszkań, w których wydaje się, że nie ma już życia.

Wiem, że to smutna przedświąteczna refleksja i niezbyt optymistyczne zakończenie roku. Doprawdy jednak trudno znaleźć więcej radości i jasnego spojrzenia choćby na przyszły rok. Ale co tam - obyśmy zdrowi byli! Czego Państwu serdecznie życzę.

Przeczytałeś już świąteczne wydanie "Dobrego Tygodnika Sądeckiego"?

Wypowiedz się w tej sprawie