Trener Sandecji po porażce: Sami jesteśmy sobie winni!

W niedzielę piłkarze Sandecji Nowy Sącz przegrali we Wrocławiu ze Śląskiem 0:1 w meczu 31. kolejki rozgrywek Lotto Ekstraklasy. Sądeczanie zajmują ostatnie miejsce w tabeli ze stratą 4 punktów do przedostatniej Bruk-Bet Termalicy Nieciecza.

- Przed meczem ze Śląskiem nasza sytuacja była bardzo trudna. Po meczu jest już bardzo bardzo trudna – powiedział na pomeczowej konferencji prasowej szkoleniowiec „biało-czarnych” Kazimierz Moskal.

- Poniekąd sami jesteśmy sobie winni. Nie można, będąc w naszej sytuacji, przyjechać do zespołu także wplątanego w walkę o utrzymanie i stracić gola zanim mecz zdążył się zacząć (w 1 min – przyp. red.). Podarowaliśmy bramkę rywalom, nie był to jednak jakiś przypadkowy gol, ale ładnej urody. Warto jednak pamiętać o tym, że chwilę wcześniej mieliśmy piłkę pod kontrolą przy linii końcowej, ale w łatwy sposób daliśmy ją sobie odebrać - dodał.

- Zwyczajnie zabrakło nam jakości, by strzelić gola wyrównującego. Nie mam w zwyczaju komentować pracy sędziego, ale o dwóch rzeczach chciałem powiedzieć. Po pierwsze Michał Chrapek był opatrywany na boisku przez 3,5 minuty, zaś sędzia do drugiej połowy doliczył tylko 4. Druga sprawa to kwestia faulu na Maćku Małkowskim. W jednej akcji nasz zawodnik był faulowany trzy razy. W końcu stracił piłkę, sędzia nie wrócił do faulu i jeszcze pokazał mu żółtą kartkę. To mnie trochę dziwi...

- Nasza sytuacja jest bardzo bardzo trudna, ale wychodzę z założenia, że trzeba grać i wierzyć do końca! - podsumował Kazimierz Moskal.

Odwiedź konto autora na Twitterze!

Fot. Sandecja.TV

WIŚNIOWSKI3

Wypowiedz się w tej sprawie