Tragicznie zakończył się wypadek na stoku Jaworzyny Krynickiej, w którym ucierpiał 13-latek. Chłopiec pomimo wysiłku lekarzy, zmarł wczoraj w krakowskim szpitalu.
Do dramatycznego zdarzenia doszło 19 lutego na stokach Jaworzyny Krynickiej. Podczas zjazdu narciarz uderzył w ogrodzoną armatkę śnieżną. Nastolatek przyjechał do Krynicy-Zdroju ze Słowacji. Jego stan był na tyle poważny, że natychmiast zdecydowano o wezwaniu Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Chłopiec z urazami głowy trafił do Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. Przebywał na Oddziale Intensywnej Terapii.
– W wyniku poniesionych obrażeń podczas upadku na stoku narciarskim, mimo usilnych starań lekarzy, którzy robili wszystko, co w ich mocy, aby uratować nastolatka, chłopiec zmarł wczoraj w godzinach popołudniowych – poinformował dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie w rozmowie z Gazetą Krakowską.
W ubiegłym roku doszło do podobnego zdarzenia. 26 stycznia na stokach Jaworzyny Krynickiej zginął 14-latek z Warszawy. Wówczas jedna z tras narciarskich była zamknięta, bo pracował na niej ratrak. Wjechały tam jednak trzy osoby. Dwie z nich ominęły przeszkody, ale 14-letniemu chłopakowi się to nie udało i uderzył w stalową linę mocującą maszynę. Zmarł w krakowskim Prokocimiu.
Czytaj także: Chłopiec przebywa na OIOM-ie. Jego stan jest ciężki


























































































































































































































