Choć śmigus-dyngus jest na stałe wpisany w polską tradycję, służby porządkowe przypominają o konsekwencjach naruszania porządku publicznego. Niewłaściwe kultywowanie zwyczaju może zostać uznane za wykroczenie, za które grozi mandat w wysokości nawet kilku tysięcy złotych.
Służby porządkowe zwracają uwagę, że niewłaściwe obchodzenie tego wielkanocnego zwyczaju przejawia się często w wylewaniu na przypadkowych przechodniów dużych ilości wody oraz rzucaniu z budynków lub wiaduktów worków i pojemników wypełnionych wodą wprost w kierunku przejeżdżających samochodów.
Tego typu zachowania wykraczają poza ramy tradycji i pociągają za sobą konkretną odpowiedzialność prawną oraz finansową.
Ile wynosi mandat za przekroczenie granic tradycji?
W zależności od kwalifikacji czynu przez interweniujących funkcjonariuszy, sprawcy takich zachowań muszą liczyć się z następującymi konsekwencjami:
- Zakłócanie spokoju i porządku publicznego lub wybryk nieobyczajny (np. oblewanie osób postronnych na ulicy, pasażerów komunikacji miejskiej wbrew ich woli) – grozi za to mandat karny w wysokości do 500 zł.
- Stworzenie zagrożenia w ruchu drogowym (np. rzucanie balonów lub worków z wodą w jadące samochody z wiaduktów czy okien) – to jedno z najpoważniejszych wykroczeń. Policjant może nałożyć mandat w wysokości od 1000 do nawet 3000 zł. W skrajnych przypadkach sprawa może trafić do sądu, gdzie grzywna może wynieść nawet 30 000 zł.
- Zniszczenie mienia (np. uszkodzenie telefonu komórkowego, aparatu czy drogiej odzieży osoby oblanej) – jeśli wartość strat nie przekracza 800 zł, jest to wykroczenie zagrożone mandatem do 500 zł. Gdy szkody przekraczają 800 zł, czyn staje się przestępstwem, za które grozi nawet kara pozbawienia wolności.
Odpowiedzialność cywilna i koszty napraw
Policja przypomina również, że mandat karny nie kończy sprawy. Poszkodowany, którego mienie (np. sprzęt elektroniczny lub odzież) uległo zniszczeniu na skutek oblania, ma prawo dochodzić odszkodowania na drodze cywilnej. Oznacza to, że sprawca (lub jego rodzice, w przypadku osób nieletnich) może zostać prawnie zobowiązany do pokrycia pełnych kosztów naprawy lub odkupienia zniszczonej rzeczy.
Czytaj także: 11-latek potrącony przy kościele. Chłopiec wbiegł na jezdnię


























































































































































































































