Toskania na wyciągnięcie ręki

Już kilka razy słyszałem określenie „Sądecka Toskania” mówiące o terenach położonych po wschodniej stronie Jeziora Rożnowskiego. Przejedźcie zresztą tę niezbyt długą i nienadzwyczajnie trudną trasę sami, a przekonacie się czy walory widokowe tego miejsca na zasługują, by mówić o nim Toskania.

Auto zostawiamy na parkingu przy Hotelu „Heron” W Siennej i wzdłuż jeziora kierujemy się w prawo. Po krótkim odcinku skręcamy w lewo w kierunku Jelnej. Na marginesie to właśnie stąd pochodzi najsłynniejszy bodaj sądecki kolarz Jan Magiera, więc przejeżdżając przez Jelną warto o tym pamiętać. Może ten fakt pomoże nam w pokonaniu górek, które właśnie się tam zaczynają. Odbijamy w lewo zanim dojedziemy do Słowikowej i leśną drogą wspinamy się w kierunku Janczowej.

ks

Nie dojeżdżamy tam jednak, bowiem na skrzyżowaniu jeszcze raz skręcamy w lewo. I kto teraz zaprzeczy, że tak niedaleko od Nowego Sącza tereny nie przypominają Toskanii? Ale co tam Toskania, przecież tutaj jest zdecydowanie piękniej, tylko może Toskania jest zdecydowanie lepiej wypromowana.
Stąd dojeżdżamy na górę Kobylnica (ale co to za góra, ledwie 562 m n.p.m.!), by zjechać do Gródka nad Dunajcem.

Uwaga – zjazd niebezpieczny, bo skoro wokół roztaczają się widoki piękniejsze niż w Toskanii, to nie rozglądajmy się zbyt łapczywie, bo to może grozić kraksą.

Z Gródka wzdłuż jeziora wracamy główną drogą do Siennej, gdzie obok Herona zostawiliśmy samochód. Ale wcześniej w hotelu warto wstąpić na coś pysznego, wszak wykonaliśmy kawałek solidnej, kolarskiej roboty.

Jacek Tarasek

Wypowiedz się w tej sprawie