Tankowanie jest passé...

Niedawno dostarczył na hiszpańską Minorkę 30 samochodów elektrycznych. Buduje tam także elektryczne stacje ładowania. Przekonuje, że pojazdy elektryczne to przyszłość niosąca za sobą oszczędności i dobroczynny wpływ na środowisko.

Rozmawiamy z pochodzącym z Nowego Sącza Dawidem Kmiecikiem, współwłaścicielem spółki Sorenoid, która upowszechnia technologie związane z elektromobilnością.

BOCHENSKI

- Pojazdy zasilane energią elektryczną to przyszłość?

- Na elektryczne pojazdy jesteśmy skazani. Powiem więcej: dzisiaj ekomobilność, jutro autonomiczność pojazdów. To pewne. Od 2030 r. w Niemczech dozwolona będzie rejestracja tylko i wyłącznie "elektryków". W Paryżu od roku 2020 ma obowiązywać zakaz poruszania się autobusów i ciężarówek spalinowych. Przejście na paliwa alternatywne jest więcej niż pewne. Pozostaje tylko kwestia kiedy my lokalnie jesteśmy w stanie z tym wystartować? Polska ma jeszcze dużo do zrobienia. Niemniej, jesteśmy narodem który szybko się uczy i przystosowuje. W Warszawie, Jaworznie, Inowrocławiu i Krakowie funkcjonuje elektryczny transport zbiorowy oparty o autobusy. Takich miast będzie coraz więcej. Rząd ogłosił Plan Elektromobilności Polski, który miałem okazję opiniować. Niedawno zaczęła również działalność spółka Elektromobilność Polska, która w perspektywie najbliższych kilku lat ma się zająć seryjną produkcją polskiego samochodu elektrycznego.

- Jak zaczęła się Pana przygoda z tą branżą?

- Jako mały dzieciak majsterkując z bateriami AA chciałem zelektryfikować swojego składaka. Dziadek zorientował się, że majstruję z prądem i musiałem kilka lat zaczekać. A pierwsza poważna styczność z tym biznesem miała miejsce podczas projektu realizowanego przez moich przyjaciół w Szwajcarii. Wdrożyli pierwszą linię samochodów elektrycznych dla obszaru turystycznego. W tamte strony jeżdżą najczęściej niemieccy turyści, z reguły są to osoby starsze. Przyjeżdżają i spędzają czas w hotelach. Co z tym zrobić? Zorganizować transport, który będzie można realizować w terenie rezerwatu przyrody. Tutaj był punkt zaczepienia. Miałem okazję wszystkiemu się przyglądać. Zarażony ideą poszukiwałem możliwości u nas w kraju. Na początku było ciężko, odchodziliśmy z kwitkiem. "Ładujące stacje elektryczne w Polsce? To się tu nie sprawdzi, zapomnijcie o tym" – mówiono nam. Mimo wszystko zostałem przy tej branży i tkwię w niej już cztery lata. Od przeszło dwóch lat działam w skali międzynarodowej. Od tego roku działam w spółce Sorenoid dyskontując na rzecz przyszłościowych projektów wiedzę i doświadczenie, które zdobyłem. Prowadzimy działania badawcze, rozwojowe i komercjalizujące.

- Jak można skorzystać z tych rozwiązań?

- Wystarczy się do nas zgłosić. Oczywiście pojawia się przy okazji wiele wątpliwości: czy to się opłaca, co zrobię, gdy mi się wyczerpią baterie w samochodzie? Dlatego zbudowaliśmy narzędzia, które pozwalają spróbować. Wynajmujemy na krótki okres samochód elektryczny, a wynajem poprzedzony jest analizą telemetryczną gwarantującą dostawę rozwiązania odpowiedniego dla danego klienta. Jeśli się sprawdzi, można auto zostawić na dłużej. Jeżeli nie - przynajmniej spróbowaliśmy.

- W Warszawie zaczęła funkcjonować publiczna stacja ładowania pojazdów elektrycznych Greenway. Wkrótce będzie to w Polsce standardem?

 - Komisja Europejska co roku przeznacza spore fundusze na budowę dróg strategicznych dla Europy. Z tych funduszy budowana jest sieć stacji. Nie jest to jednak pierwsza sieć w kraju. Tesla, która jest ikoną e-mobility, postawiła w Polsce już dwie stacje. Miałem przyjemność pomagać w ich realizacji. W tym momencie trwają odbiory stacji w Katowicach. Docelowo ma być niebawem  7-8 stacji także w innych miastach Polski.

- Na wyspie Minorka stworzył swoiste Pan swoiste „laboratorium”. Jeżdżą tam samochody elektryczne, budujecie stacje ładowania. Jak to funkcjonuje i czy część tamtejszych rozwiązań można przenieść na grunt nowosądecki?

- Wyspa Minorka (położona pomiędzy Majorką i Ibizą) wpisana na listę UNESCO idealnie się do tego nadaje. Ma 54 kilometry długości. 70 procent jej powierzchni to rezerwat, gdzie nic nie da się zrobić. Ze względu na emisję zanieczyszczeń może tam jeździć ograniczona ilość samochodów. Warunki do stworzenia czegoś, co jest totalnie czyste energetyczne, są idealne. Rozmowy z władzami Minorki rozpoczęliśmy rok temu. Dostarczyliśmy na wyspę 30 samochodów, którymi jeżdżą mieszkańcy i turyści.  W tym momencie budujemy stacje ładowania. Plan jest taki, żeby w 2020 r. wyspa była w stu procentach "elektryczna", a w 2025 r. żeby również domy i budynki były zasilane z farm fotowoltaicznych oraz z systemów wiatrowych. Uważam, że Nowy Sącz i cała Kotlina Sądecka to idealne miejsce do przesiadki na transport alternatywny.

- W Nowym Sączu padło hasło, był to pomysł wiceprzewodniczącego Rady Miasta Tomasza Cisonia, by na sądeckim rynku zorganizować darmowy parking dla samochodów elektrycznych...

- To dobra zachęta. Norwegowie zadziałali tak już w latach 90. XX w. Dodatkowo osobom, które posiadały samochód elektryczny, obniżano jeszcze podatki.

- W połowie listopada nowosądeckie Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne testowało elektryczny autobus. Docelowo, w ciągu dwóch lat, na sądeckich ulicach ma się pojawić 30 takich autobusów,,,

- Rewelacja! Miód na moje serce. Dla administracji publicznej działania tego typu to nie lada wyzwanie z kilku względów: wchodzenia w totalnie nowy obszar technologiczny, bariery finansowej czy choćby krótkiej kadencyjności. Ale myślę, że ci, którzy dziś podejmą te decyzje, przyczynią się dla całego społeczeństwa bardzo pozytywnie.

- Zmierzając do konkluzji, wymieńmy najważniejsze zalety przemieszczania się pojazdami elektrycznymi.

- Po pierwsze ograniczenie emisji spalin, które zatruwają miasta. Po drugie: zmniejszamy hałas. Po trzecie: możemy stworzyć strefy darmowego parkowania, odciążyć centrum i stworzyć atrakcyjne warunki dla odbudowy atrakcyjności przestrzeni miejskiej. Po czwarte: budujemy świadomość, że warto stawiać na ekologię. Po piąte: dobrze wykorzystamy fundusze unijne. Nie spotkałem się jeszcze z osobą, która nie wyszyłaby z przysłowiowym „bananem” na twarzy po jeździe samochodem elektrycznym. Jazda jest ekologiczna, a dodatkowo daje niesamowite doznania. Zatem czego tu żałować?

Rozmawiała Agnieszka Małecka

Fot. Z arch. D. Kmiecika

WIŚNIAMAŁALIP

Wypowiedz się w tej sprawie