Szurek na sportowo. Co by nie napisać, Sandecja zawodzi

- Konkretny cel nie został nam przedstawiony, ale chcemy powalczyć o pierwsze bądź drugie miejsce w tabeli – powiedział przed startem sezonu trener piłkarzy Sandecji Tomasz Kafarski, cytowany przez portal Onet. Wieść poszła zatem w Polskę.

Trener z pewnością musiał wiedzieć, co mówi. Pochwalił boiska, na których przyszło trenować jego podopiecznym, wysoko ocenił dobór sparingpartnerów, ciepło wypowiedział się o poziomie organizacji w klubie i wzmocnieniach kadry. 44-letni szkoleniowiec z niejednego pieca chleb jadł, zatem kibice „Biało-czarnych” mogli powoli zaopatrywać się w szampany…

Prezydent w tekście

Później przyszła jednak liga i trzymane już w koszykach szampany można było jednak odstawić na sklepową półkę. Pstryk w nos: Sandecja poległa w Niecieczy z Bruk-Betem 0:3. Następnie na Kilińskiego zajechała Miedź i skończyło się na 1:2, choć po optymistycznej grze. Za walory estetyczne nikt jednak w piłce punktów nie przyznaje, w tańcu to co innego.

Po siedmiu rozegranych meczach Sandecja ma w dorobku 3 wygrane i 4 porażki, co daje jej ostatnie bezpieczne miejsce w ligowym zestawieniu. Piłkarze uspokajają: to początek rozgrywek – mówią zgodnie. Mają rację, ale póki co niezbyt widać, by ta tendencja z przewagą porażek miała się diametralnie zmienić.

Tylko 15 minut coś grali, reszta wolno, bez pomysłu na grę, tylko bramkarz się wyróżniał, ten skład nie ma przyszłości” czy „10 minut gry i po meczu...” - to tylko dwa z wielu podobnych komentarzy na internetowych forach.

Rzut oka na statystyki. Nie trzeba przecież zanadto karmić się internetowymi komentarzami, mówią, że to niezdrowe dla ducha.

W kampanii 2016/2017, czyli wtedy, gdy Sandecja wywalczyła awans do elity, po siedmiu kolejkach nastroje w Nowym Sączu były jednak lepsze niż teraz. Drużyna Radosława Mroczkowskiego była trzecia i miała na koncie 14 punktów, o pięć więcej niż obecnie oraz o trzy porażki mniej. Strata do lidera wynosiła dwa punkty, teraz siedem. Nie jest zatem dobrze, klub z Nowego Sącza zawodzi, tym bardziej po rozbudzonych apetytach w minionych rozgrywkach, gdy wywalczył czwarte miejsce.

W sobotę na Kilińskiego zawita GKS 1962 Jastrzębie, z którym na zakończenie ub. sezonu sądeczanie przegrali w gości 0:5. Okazja do rewanżu i poprawy nastrojów wydaje się zatem idealna i tego mimo wszystko nadal się trzymajmy.

Odwiedź konto autora na Twitterze

TRADYCJATEXT

Wypowiedz się w tej sprawie