Sylwia Olszyńska – nominowana w Rankingu GLG im. Danuty Szaflarskiej

Osiągnięcia, w tym szczególnie w roku 2019:

Pochodząca z Nowego Sącza śpiewaczka operowa – sopran liryczny, ukończyła Wydział Wokalno-Aktorski Akademii Muzycznej w Krakowie u profesor Moniki Swarowskiej-Walawskiej. Jest laureatką wielu konkursów, otrzymała m.in.: nagrodę im. Ady Sari dla najlepszego sopranu koloraturowego na IX Międzynarodowym Konkursie Wokalnym im. Stanisława Moniuszki (2016) oraz Drugą Nagrodę na I Międzynarodowym Konkursie im. Karola Szymanowskiego w Katowicach (2018). W roku 2016 zadebiutowała na deskach Opery Wrocławskiej jako Pamina. W sezonie 2017/2018 solistka powróciła do tej produkcji, a rola Paminy przyniosła jej debiuty na scenach Teatru Wielkiego – Opery Narodowej w Warszawie w produkcji “Czarodziejskiego fletu” w realizacji Barrie Kosky’ego, Teatru Narodowego w Miszkolcu oraz Węgierskiej Opery Narodowej. Pod koniec sezonu wcieliła się po raz pierwszy w rolę Mimi na Immling Festspiele. W sezonie 2018/2019 artystka powróciła na scenę Teatru Wielkiego – Opery Narodowej jako Pamina, a także zadebiutowała w rolach Diany w Hipolicie i Arycji na festiwalu Opera Rara oraz w podwójnej roli – Desirée oraz tytułowej Nory w światowej premierze opery Albina Friesa na Festiwalu Operowym Beli Bartoka. Do najważniejszych angaży Sylwii Olszyńskiej w sezonie 2019/2020 należą debiuty w rolach Zelmy i Martietty w Casanovie L. Różyckiego w Filharmonii Narodowej, rola Sophie w Werterze w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej, gdzie występuje ponownie jako Pamina, oraz rola tytułowa w premierowej produkcji Rodelindy w Polskiej Operze Królewskiej. W 2019 r. koncertowała na Sądecczyźnie:

– Koncerty Noworoczne dla Sądeczan – Małopolskie Centrum Kultury Sokół;

– G. Puccini “Siostra Angelica” – Koncert Inauguracyjny Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Wokalnej im. Ady Sari;

– Koncert “Wieczór kwiatów” – XVII Letni Festiwal Muzyczny w Krynicy-Zdroju;

– Koncert “Polskie arcydzieła wokalne” – 53. Festiwal im. Jana Kiepury w Krynicy-Zdroju.

Z Sądecczyzną wiąże mnie:

Nowy Sącz jest miastem, w którym się urodziłam, dorastałam, odkrywałam swoje talenty i stawiałam pierwsze artystyczne kroki. Śpiew towarzyszył mi odkąd pamiętam, ale to dzięki wielkiemu szczęściu do spotykania niesamowitych ludzi – zarówno nauczycieli, jak i osób związanych z życiem kulturalnym regionu – już od najmłodszych lat miałam szansę na rozpoznanie zawodowego powołania, którego ścieżką kroczę do dnia dzisiejszego. Począwszy od scholi parafialnej, a skończywszy na Szkole Muzycznej II st. im. F. Chopina w Nowym Sączu, przez ponad 12 lat miałam okazję rozwijać swój talent w rodzinnym mieście, pod okiem wspaniałych pedagogów i mentorów. Co mogę dodać więcej… Sądecczyzna to moja tożsamość, siła i determinacja do dalszego działania w zawodzie, który uważam za najpiękniejszy ze wszystkich istniejących, ale również za najtrudniejszy. Zaledwie kilka dni temu, biorąc udział w próbach na scenie Polskiej Opery Królewskiej w Warszawie, kiedy w trudnej sytuacji naszły mnie wątpliwości, czy na pewno powinnam być częścią tej produkcji, jedna ze znakomitych polskich śpiewaczek powiedziała mi, że przecież góralki tak łatwo nie odpuszczają, na co bez namysłu odpowiedziałam, że jestem LASZKĄ SĄDECKĄ, a one rzeczywiście nie poddają się bez walki.

Hobby i ciekawostki z życia prywatnego i zawodowego:

Moim największym hobby, oczywiście poza śpiewem, są podróże – najbliższym celem jest zimowy wyjazd na Lofoty w Norwegii i polowanie na zorzę polarną. Gdybym nie została śpiewaczką z pewnością byłabym podróżniczką.

Kiedy mówię o swoim pochodzeniu, zawsze jestem nazywana góralką, co gorliwie sprostowuję mówiąc, że jestem Laszką sądecką.

Od 5. roku życia wiedziałam, że zostanę artystką i będę występować na scenie.

Występując na Węgrzech w roli Paminy w “Czarodziejskim flecie” W.A. Mozarta, partie wokalne wykonywałam w oryginalnym języku niemieckim, natomiast partie mówione w języku węgierskim. Aby mieć pewność, że zacznę mówić swój tekst w odpowiednim momencie, wraz z kolegami z obsady opracowaliśmy system znaków i dźwięków, który miał mi ułatwić to zadanie. Natomiast śpiewając partię Paminy w Teatrze Wielkim-Operze Narodowej, jestem przypięta pasem kaskaderskim na wysokości 4 metrów od podłoża, co jak dotąd stanowi największe wyzwanie sceniczne w mojej karierze zawodowej.

Fot. Arch. Sylwi Olszyńskiej

Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.