Sport to kulturowy wynalazek zamiast wojny

Sport to kulturowy wynalazek zamiast wojny

Z prof. Józefem Lipcem, filozofem, prezesem Polskiej Akademii Olimpijskiej, rozmawia Rafał Miżejewski.

– Ze względu na trwającą wojnę na Ukrainie, na Igrzyskach Europejskich w Krakowie nie zobaczymy sportowców z Rosji i Białorusi. To dobra decyzja?

– Tak. Myślę, że to naturalny ruch, jeśli wziąć pod uwagę koncepcję, którą przez wiele dekad nowożytny sport próbuje przekazać światu. Mówili o niej już starożytni Grecy: jeśli są igrzyska, to nie ma wojny. Oni podchodzili do tego bardzo poważnie i nie zdarzył się żaden przypadek wyłamania się z tej reguły. Kapłani Zeusa wyruszali wówczas w podróż po państwach-miastach i ogłaszali, że zbliżają się igrzyska, więc należy zakończyć wszelkie działania wojenne. W czasach nowożytnych Pierre de Coubertin i jego kontynuatorzy w tej sprawie znaleźli się w o wiele trudniejszym położeniu. Dlatego zmieniono tę zasadę na rzecz odwrotnej koncepcji: jeśli jest wojna, to nie ma igrzysk. Tak się stało podczas I i II wojny światowej. Sport jest po to, żeby wszelkie konflikty rozstrzygać na stadionie, a nie poza nim. Jest to kulturowy wynalazek zamiast wojny. Mielibyśmy udawać, że przedstawiciele Rosji i Białorusi reprezentowaliby podczas igrzysk kraje, które prowadzą aktualnie działania wojenna w sąsiadującym z nami kraju?

– Nieco naiwnie zapytam, dlaczego według Pana ta starożytna zasada o nieprowadzeniu wojen podczas igrzysk jest w tej chwili spektakularnie łamana?

– Podejrzewam, że w głowie Władimira Putina naprawdę pojawiło się przekonanie, że uda mu się podbić Ukrainę w miesiąc, a później Rosja wróci do normalnego funkcjonowania na arenie międzynarodowej, jak gdyby nigdy nic. Próby występów Rosjan czy Białorusinów pod neutralnymi flagami, to wysłanie jasnego sygnału, że sportowcy z tych krajów, mimo wszystko, szukają jakichś kontaktów z cywilizowanym światem. Mam do nich jeden apel: przejrzyjcie się w lustrze i pomyślcie o sportowcach z Ukrainy, którzy ze względu na trwające działania wojenne, nie mogą nawet uprawiać swoich dyscyplin we własnej ojczyźnie. Wyjście na arenę sportową pod tą samą flagą, którą posługują się żołnierze do zbrodniczych działań, byłoby po prostu nieprzyzwoite.

– Jaki będzie społeczny wymiar Igrzysk Europejskich? Dla Krakowa i całego regionu. To może być wstęp do ubiegania się o poważniejsze imprezy, jak np. Igrzyska Olimpijskie?

– Na pewno spełniają one ważne zadanie, jakim jest integracja kontynentów. Jesteśmy w nieco trudnym położeniu, bo płonący olimpijski znicz odbieramy od Baku i Mińska jako poprzednich organizatorów, ale nie mieliśmy na to wpływu. Ważne, że ta impreza rozgrywać się będzie w sercu europejskości i miejscu, gdzie także bije serce polskości. Kraków, to w końcu miasto Kopernika, Kochanowskiego i innych wybitnych przedstawicieli kultury i sztuki. Także europejskiej. Nie należy zapominać, że Igrzyska Europejskie w Krakowie są ważnym krokiem w stronę najbliższych Igrzysk Olimpijskich w Paryżu w 2024 r. To także próba pokazania naszej sprawności organizacyjnej, ale także promocja atmosfery, którą można tu zagwarantować w odniesieniu do idei sportu w ogóle. Chociaż ze względu na trudną sytuację geopolityczną, czas na organizowanie jakichkolwiek igrzysk jest bardzo trudny. Jestem jednak przekonany, że Kraków w ten sposób doda sobie argumentów na przyszłość, aby aspirować do organizacji jeszcze większych imprez sportowych. W tym tych największych. Pamiętamy próby zgłaszania kandydatury Krakowa do organizacji zimowych igrzysk olimpijskich, ale obawiam się, że postępujące ocieplenie klimatyczne może nam to skutecznie utrudniać. Warto zaznaczyć, że skończyła się już filozofia organizacji igrzysk na zasadzie „zastaw się, a postaw się”. Wątpię, że zobaczymy jeszcze igrzyska z wielkim przepychem owiane duchem bizantyjskim. Zaczynając od Barcelony i Londynu, igrzyska stały się imprezami bardziej racjonalnymi i umiarkowanymi.

Oczywiście ich organizacja nadal stanowi jednak impuls do rozwoju poszczególnych krajów. Także pod kątem infrastrukturalnym. Miasta organizujące igrzyska powinny kończyć je jako miasta lepiej zorganizowane. Dotyczy to również lepszej organizacji życia społecznego. Warto, żeby organizatorom igrzysk przyświecała myśl dotycząca funkcjonowania miasta nie tylko podczas zmagań sportowych, ale także lata po zakończeniu zawodów. Jestem przekonany, że tak będzie w przypadku Krakowa.

Rozmawiał Rafał Miżejewski

Józef Lipiec – profesor na Uniwersytecie Jagiellońskim w Instytucie Filozofii, wykładowca i doktor honoris causa Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie, prezes Polskiej Akademii Olimpijskiej, członek kapituł „Ecce Homo”, i „Kalos Kagathos”, autor książek o filozofii sportu.

  Specjalny numer DTS poświęcony III Igrzyskom Europejskim znajdziesz pod linkiem (bezpłatna wersja online):  

Filmoteka dts24

194 Videos