SPARINGI - "Biało-czarni" lepsi od klubu ze Słowacji

Nie minęła doba od ostatniego sparingowego pojedynku Sandecji Nowy Sącz, a zawodnicy już wbiegli na boisko przy Kilińskiego 47, aby zagrać kolejny. Tym razem rywalem był Tatran Liptovský Mikuláš ze Słowacji. 

Początek meczu stanął pod znakiem asekuracyjnej gry z obu stron i liczenia na kontrataki. Jeden z nich dał w 4 minucie prowadzenie; Dudzic przedryblował obrońcę przed polem karnym, po czym dograł na lewo do Maślanki, który w pojedynku 1 na 1 z bramkarzem wycelował piłkę w środek bramki, gdzie nie było szans na interwencję. 300 sekund później jeden z graczy gości pokusił się o mocne kopnięcie z 20. metra, które pewnie wyłapał Tokarz. Pod koniec pierwszego kwadransa mogło być już 2-0, po dośrodkowaniu z rzutu wolnego głową uderzał Korzym, ale obrońcy we właściwym momencie zażegnali niebezpieczeństwo. W 17. minucie błąd w środku pola popełnił Maślanka. Była to okazja na zdobycie bramki wyrównującej dla Słowaków, ale kończący ją płaski strzał z 16. metra ponownie skończył się pewną interwencją Tokarza.

Prezydent w tekście

W drugim kwadransie goście zaczęli coraz częściej dochodzić do głosu. Brakowało dobrego ostatniego podania, lub w ostatnim momencie sytuację potrafili zażegnać defensorzy "Biało-czarnych". Sporo wniosły też coraz lepiej wykonywane stałe fragmenty, które tak, jak w 29. minucie były niezwykle groźne dla sądeckiego zespołu. Wtedy zabrakło tylko centymetrów, by główka z najbliższej odległości przyniosła bramkę. Pod koniec pierwszej połowy w polu karnym sfaulowany został Kuźma, za co sędzia podyktował jedenastkę. Pewnym strzałem w prawy dolny róg na bramkę zamienił ją Korzym. W ostatniej akcji tej części meczu po raz kolejny Słowacy pokusili się o strzał zza pola karnego, który jednak poszybował obok prawego słupka.

Na początku drugiej połowy gra przebiegała w sposób spokojny, oba zespoły próbowały powoli tworzyć akcje od linii obrony. Lepiej ta sztuka wychodziła sądeczanom, którzy znacznie dłużej byli przy futbolówce. W 50. minucie Maślanka był bliski strzelenia drugiej bramki; tym razem jego mocne uderzenie z 20. metra wylądowało na lewym słupku bramki. 240 sekund później akcja przeniosła się pod drugie pole karne, a tam po indywidualnym rajdzie jednego z zawodników gości i strzałem czubkiem buta z 8. metra futbolówka obiła prawy słupek. W 58. minucie piłka odbiła się od ręki jednego z graczy gospodarzy, za co sędzia po raz kolejny wskazał na wapno. Rzut karny uderzeniem w lewy dolny róg wykorzystał Kucharčík. Po chwili mogło być jednak 3-1, ale w lewą boczną siatkę trafił Dudzic.

Drugie 15 minut tej części gry było nieco żywsze, a bardzo często pole karne sądeckiego klubu odwiedzali goście. Dwukrotnie bliski szczęścia i dania remisu był Zaković, ale brakowało wyłącznie mocniejszego i bardziej zaskakującego strzału, by Tokarz mógł wyciągać piłkę z siatki. W 75 minucie golkiper Sandecji po raz kolejny mógł pokazać swój kunszt po tym, kiedy mocny, płaski strzał na wysokości pola karnego oddał Laura. Po chwili ten sam gracz minimalnie spudłował z 6. metra, a w kolejnej akcji popisał się finezyjnym kopnięciem w prawe okienko. Ponownie górą był Tokarz.

 

Sandecja Nowy Sącz - Tatran Liptovský Mikuláš 2-1 (2-0)

Bramki: Hubert Maślanka 4', Maciej Korzym 44' (k) - Dušan Kucharčík 58' (k)

Sandecja: Szymon Tokarz - Adrian Basta (82' Wiktor Szewczak), Michał Szeliga, Kacper Smoleń (46' Michał Szaflarski) - Hubert Maślanka (71'Zawodnik testowany), Szymon Kuźma (82' Wiktor Żołądź), Zawodnik testowany (71' Zawodnik testowany), Karol Matras - Kamil Ogorzały (71' Zawodnik testowany), Maciej Korzym (62' Mariusz Gabrych), Bartłomiej Dudzic (61' Sebastian Wąchała).

Sędziował: Krzysztof Budnik (Nowy Sącz).

Fot. Jakub Kruczek, MKS Sandecja S.A.

TRADYCJATEXT

Wypowiedz się w tej sprawie