Skąd ten konflikt w sądeckiej PWSZ? Studenci kontra władze uczelni

W nowosądeckiej Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej trwa konflikt między grupą żaków ze studenckiego samorządu a władzami uczelni. Jego zarzewiem stała się negatywna opinia członków Uczelnianej Rady Samorządu Studenckiego w sprawie powołania doktor Haliny Potok na stanowisko prorektora do spraw studenckich i kształcenia. Rektor Mariusz Cygnar podważył prawomocność tej opinii i mianował Halinę Potok na wspomniane stanowisko. Co więcej, sprawę skierował do rzecznika dyscyplinarnego wskazując na naruszenia regulaminu, studenci natomiast - do Sądu Administracyjnego. Czy konflikt ma drugie dno, którym są zbliżające się wybory nowego rektora? 

"Z perspektywy czasu, nie wiem jak doszło do tak absurdalnej sytuacji. Dokładny przebieg zdarzeń przytoczyłam już w wywiadzie dla `Pressmanii`. Powtarzam - przekazałam jedynie opinię Uczelnianej Rady Samorządu Studentów co do Pani Prorektor. Zaraz po tym usłyszałam zarzut, że działam w sposób niedemokratyczny i jestem niegodna zajmowanego stanowiska" - napisała w korespondencji z naszą redakcją Monika Dyrlaga, przewodnicząca Uczelnianej Rady Samorządu Studentów, a zarazem studentka III roku Lingwistyki dla Biznesu w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Nowym Sączu.

TLENOTERAPIA

Rada, której przewodniczy Monika Dyrlaga ma decydujący głos przy wyborze prorektora do spraw studenckich i kształcenia. Jak twierdzi przewodnicząca, w sierpniu rektor PWSZ Mariusz Cygnar miał prosić ją o to, aby z pominięciem innych członków tego gremium wyraziła zgodę na kandydaturę dr Haliny Potok i złożyła podpis potwierdzający taką zgodę.

- Byłoby to sprzeczne z prawem. Nie mogłam zająć stanowiska bez konsultacji ze studentami. Dodam, że w sierpniu na każdej uczelni są wakacje akademickie. Zgodnie z zarządzeniem wydanym przez Rektora w sprawie organizacji roku akademickiego, okres wakacyjny trwał od dnia 1 lipca 2019 r do dnia 30 września 2019 r - tłumaczyła.

Rektor Mariusz Cygnar zaprzecza, aby taka sytuacja miała miejsce. Stwierdza, że skala kłamstw ze strony przewodniczącej nie mieści się w żadnych kategoriach.

- Nie rozumiem czym kieruje się osoba, wkładając w moje usta słowa, które nigdy nie zostały wypowiedziane. Z Panią Przewodniczącą widziałem się dwukrotnie podczas próby uzgodnienia kandydatury Pani Prorektor. Podczas pierwszego spotkania przedstawiłem kandydaturę Pani dr Haliny Potok oczekując na ustosunkowanie się Uczelnianej Rady Samorządu Studentów do mojej propozycji. Na drugim spotkaniu otrzymałem wcześniej wspomnianą dokumentację - wyjaśniał w rozmowie z naszą redakcją rektor Mariusz Cygnar.

Dodał, iż w obecnej sytuacji, cieszy się, że każde ze spotkań było w szerszym gronie, m.in. kanclerza, prorektora ds. nauki i rozwoju oraz prawnika. Sądzi, że kolejne tego typu oszczerstwa w jego kierunku mogą mieć związek z przyszłorocznymi wyborami na funkcję rektora, które będą odbywać się za niespełna 5 miesięcy.

- Od dłuższego czasu czuję presję wielu osób, nie tylko sześciu studentów wobec mnie. Jest to w moim odczuciu próba dyskredytacji mojej osoby w akademickim środowisku sądeckim - stwierdził.

Tajne głosowanie 

Przewodnicząca próbowała w wakacje zorganizować spotkanie członków URSS, co nie było łatwe przez wzgląd na okres urlopowy, ich wyjazdy, czy pracę. Co więcej kilku z nich straciło status studenta po zakończeniu edukacji w 2019 r. Nie było także możliwości przeprowadzenia wyborów uzupełniających skład URSS. Dyrlaga poprosiła rektora o przedłużenie terminu na wydanie opinii w sprawie prorektor do 20 września. Zgodził się. Głosowanie odbyło się poza uczelnią, gdyż jak zaznaczyła przewodnicząca - od dłuższego czasu rada nie czuła się komfortowo w swoim biurze, które mieści się Domu Studenta.

- W budynku jest monitoring. Teraz straszą nas tym monitoringiem. Mamy duże wątpliwości, czy słusznie. Przecież przepisy RODO chyba nie pozwalają na takie kontrolowanie studentów. W akademiku zebraliśmy się po to, żeby uzupełnić dokumentację i załatwić inne zaległe sprawy. Regulamin URSS nie określa miejsca spotkań i głosowań, a wiedząc, że jesteśmy pod przysłowiowym obstrzałem, postanowiliśmy głosować poza biurem. Zebraliśmy się po prostu u mnie w domu, bo nie było innego wyjścia gdy utraciliśmy poczucie autonomii na własnej uczelni - tłumaczyła.

Głosowanie było tajne. Jego wynik okazał się być negatywny dla kandydatury dr Haliny Potok, która dotychczas pełniła funkcję prorektor do spraw studenckich i kształcenia w sądeckiej PWSZ.

"Wydanie opinii było poparte głosowaniem ze strony Rady, jednak nie będę ujawniać powodów, które przy tajnym głosowaniu, nie powinny być ujawnione. Jednak podkreślam, że był szereg zastrzeżeń w stosunku do Pani Prorektor" - wyjaśnia Dyrlaga w przesłanej korespondencji.

Zarzuty wyssane z palca? 

Protokół wraz z decyzją został przedstawiony rektorowi. Jak relacjonuje studentka, pierwsza rozmowa z rektorem po dostarczeniu protokołu była bardziej monologiem, niż dialogiem. Miała wówczas usłyszeć, iż sprawa została skierowana do rzecznika dyscyplinarnego i nic się z tym już nie da zrobić, bo procedura ruszyła. Wkrótce rektor podważył stanowisko studentów i powołał dr Halinę Potok na prorektora do spraw studenckich i kształcenia.

- Obowiązkiem każdego rektora, a nie przywilejem, jest dbałość o rzetelne i prawidłowe wykonywanie obowiązków nie tylko przez siebie, ale pracowników i studentów, tym bardziej piastujących wysokie funkcje w środowisku akademickim. Każde naruszenie obowiązujących przepisów aktów prawnych podlega procedurze wszczęcia postępowania wyjaśniającego. Niestety tak się stało w przypadku Pani Przewodniczącej URSS, w związku z podejrzeniem popełnienia przez nią przewinienia dyscyplinarnego w rozumieniu art. 307 ust.1 Ustawy „Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce” polegającego na rażącym naruszeniu przepisów obowiązujących w Uczelni - wyjaśnia rektor.

Dodaje, iż o konkretnych zarzutach będzie można mówić dopiero po przeprowadzeniu przez rzecznika dyscyplinarnego postępowania wyjaśniającego w oparciu o podejrzenie wynikające z treści dokumentacji dostarczonej przez przewodniczącą. Jak stwierdził, zawiera ona szereg nieprawidłowości i rażących niezgodności z regulaminem. Do nieprawidłowości miało dojść podczas podejmowania uchwały dotyczącej uzgodnienia dalszego pełnienia funkcji prorektora ds. studenckich i kształcenia przez Panią dr Halinę Potok. Wcześniej w rozmowie z ,,Gazetą Wyborczą" rektor wskazał, iż w głosowaniu brakowało niezbędnego kworum, a ponadto brała w nim udział osoba, która nie jest studentem.

- W tak ważnej sprawie należy dochować staranności w podejmowaniu decyzji, niestety tak się nie stało. Prawdopodobnie było to działanie celowe i zamierzone. Świadczy o tym hejt i szkalowanie na wielu forach nie tylko mojej osoby, ale Pani prorektor. Do tej pory żadnych zarzutów Pani Przewodniczącej nie postawiono. Postępowanie wyjaśniające jest w trakcie, z chwilą zakończenia przedstawię niezwłocznie rozstrzygnięcie - zaznaczył rektor w korespondencji z dts24.pl.

Monika Dyrlaga odpiera zarzuty. Stwierdza, że są one wyssane z palca.

- Głosowanie było jak najbardziej demokratyczne  i zgodne z Regulaminem Uczelnianej Rady Samorządu Studentów. Jeśli chodzi o kworum, było ono dochowane. Kworum zależy od aktualnej liczby osób należących do rady, a nie od jej stanu początkowego.  Jeśli chodzi o osobę, która rzekomo nie była studentem, posiadała ona ważną legitymację studencką - wyjaśnia.

Konflikt interesów i wybory nowego rektora 

Według rektora ponownie powołanie prorektor Haliny Potok, a wcześniej uchylenie negatywnej opinii URSS w sprawie jej kandydatury, jest zgodne z prawem.

- Jednak ostateczną decyzję w tej sprawie podejmie Wojewódzki Sąd Administracyjny, do którego odwołała się Pani Przewodnicząca w imieniu URSS - zaznaczył.

Przewodnicząca potwierdza, iż cała rada studentów skierowała odwołanie od uchylenia uchwały w sprawie opinii na temat prorektor.

- Mieliśmy taką możliwość, dlatego z niej skorzystaliśmy odpierając argumentami każdy zarzut skierowany przeciwko radzie - wyjaśnia.

Pojawiła się również wątpliwość, czy w przypadku prorektor nie zachodzi konflikt interesów. Jest odpowiedzialna za sprawy studenckie, a teraz - będąc mimowolnie bohaterką konfliktu między studentami a władzami uczelni, miałaby się stać ,,naturalną" opozycją dla URSS.

- Nie mogę się zgodzić z twierdzeniem, że pani prorektor jest w opozycji do URSS. Od samego początku URSS, a w szczególności przewodnicząca jest w opozycji do Pani Prorektor. Mówiąc o URSS mam na myśli sześcioro studentów którzy łamiąc zapisy regulaminu URSS nie poparli kandydatury, co poświadcza dokumentacja w formie kart do głosowania. Pracuję w tej uczelni od 18 lat i nie spotkałem jeszcze osoby tak oddanej studenckim sprawom z takim wkładem w rozwój kierunków kształcenia i w inicjatywy podejmowane wspólnie ze studentami - stwierdza rektor Mariusz Cygnar.

Monika Dyrlaga wyjaśnia, iż faktycznie nie było żadnego uzasadnienia negatywnej opinii ws. prorektor, bo głosowanie było tajne. Dlatego jej zdaniem ,,dopytywanie się co kierowało poszczególnymi osobami, nie ma podstaw". 

W konflikcie władz uczelni z URSS przewija się również wątek zbliżających się wyborów na stanowisko rektora. Z jednej strony rektor podejrzewa, że chodzi o próbę zdyskredytowania jego osoby przed wyborami, z drugiej strony - studenci doszukują się motywacji działań podejmowanych przez władze uczelni względem przewodniczącej, która miałaby być ,,przeszkodą" w reelekcji obecnego rektora.

- Wybór Rektora należy do Kolegium Elektorów w którym jest czworo studentów, jednak samą kandydaturę opiniuje senat. Tam zasiada większa ilość studentów. Nie będę jednak komentować powiązań istniejących między dyscyplinarką, a wyborami - stwierdza przewodnicząca.

Wydalenie z uczelni

Dzisiaj (14 listopada) o godzinie 11.30 odbyło się spotkanie Przewodniczącej Dyrlagi z Rzecznikiem do Spraw Dyscyplinarnych. Nie zapadła jednak żadna decyzja, co do przyszłości studentki.

- Moja sytuacja na uczelni jest w tej chwili okropna. Zamiast uczestniczyć w zajęciach  ja przygotowuję się do przesłuchań i postępowania dyscyplinarnego.  W najgorszym przypadku, mogę zostać wydalona z uczelni - powiedziała w rozmowie z naszą redakcją.

Zapytaliśmy rektora Mariusza Cygnara, czy po uzyskaniu negatywnej opinii od rzecznika dyscyplinarnego zamierza wydalić studentkę z uczelni. Zwrócił uwagę, że w pierwszej kolejności rzecznik dyscyplinarny ds. studentów prowadzi postępowanie wyjaśniające czy nastąpiło wskazane naruszenie obowiązujących przepisów.

- Nie do mnie należy ocena prawna czy rzecznik umorzy postępowanie, wystąpi o wymierzenie kary upomnienia  lub skieruje sprawę do komisji dyscyplinarnej. Nie możemy na tym etapie postępowania sugerować ewentualnych konsekwencji - dodał.

Sprawa jest rozwojowa, będziemy informować o dalszych jej etapach.

 

Tekst współpraca: Natalia Sekuła,
Krzysztof Rosłoński, Remigiusz Szurek. 

Fot. Jerzy Cebula  
Źródło: własne, 
wykorzystano także fragmenty
wypowiedzi przewodniczącej dla Pressmania.pl

FORD OSO

Wypowiedz się w tej sprawie

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w Polityce prywatności oraz regulaminem, dostępnymi na stronie internetowej.