Silni duchem, silni dłonią. Jubuleusz 50. lecia Małopolskiego Centrum Kultury Sokół

Silni duchem, silni dłonią. Jubuleusz 50. lecia Małopolskiego Centrum Kultury Sokół

Czas biegnie jak szalony, a ja uświadamiam sobie, że chcąc nie chcąc coraz bardziej staję się świadkiem historii. Właśnie obchodzimy 50-lecie istnienia Małopolskiego Centrum Kultury Sokół, który przez ponad trzydzieści lat mojej działalności samorządowej przewijał się nieprzerwanie. Był nawet taki okres (lata 2003-2007) kiedy zostałem pracownikiem Instytucji szefując Instytutowi Europa Karpat. Niemniej podstawową perspektywą była pozycja doradcza, decyzyjna i nadzorcza najpierw jako wiceprezydenta miasta, a następnie jako radnego i wicemarszałka województwa. Obserwowałem działalność Sokoła przede wszystkim z zewnątrz. W Zarządzie Miasta Nowego Sącza, a następnie w sejmiku i w Zarządzie Województwa byłem odpowiedzialny za sprawy kultury.

Ten tekst nie ma opowiedzieć historii tej zacnej instytucji, ani też stworzyć swego rodzaju kalendarium jej bogatej działalności. Jest raczej zbiorem reminiscencji, które zapadły w sercu i umyśle. O historii MCK Sokół bardzo wiele powiedziano w licznych publikacjach, a w internecie można znaleźć fakty, daty, wydarzenia. Wspomnienia osobiste są zdecydowanie towarem deficytowym. Chcę wbić się w tę przestrzeń niewystarczająco zagospodarowaną.

Antoni Malczak i Leszek Zegzda

O Antonim Malczaku powiedzieć, że był dyrektorem Sokoła przez blisko 40 lat to nic nie powiedzieć. Myślisz Malczak, a w domyśle Sokół. Myślisz Sokół, a w domyśle Malczak. Ta instytucja nie byłaby tym czym jest dzisiaj, gdyby nie postać tego człowieka. Jako dyrektor stanął na jej czele w pamiętnym roku 1980, kiedy rozkwitła nadzieja na lepszą demokratyczną Polskę. Zakwitła Solidarność. A potem przez kolejne 40 lat Antoni Malczak animował, moderował, inspirował i tworzył trwały fundament dla Instytucji, bez której trudno wyobrazić sobie współczesny Nowy Sącz. Jego bezustanny bój o rozwój Sokoła przeszedł do historii. Umiał i potrafił przekonywać decydentów. Do tych osób i ja należałem. Był konsekwentny i uparty w dążeniu do wyznaczonych celów. Nie raz i nie dwa, w imię rozwoju i rozbudowy podejmował decyzję, które mogły go kosztować utratę stanowiska, a nawet odpowiedzialność prawną w związku z łamaniem dyscypliny finansów publicznych. Był jak kamikadze. Pokochał swoją Instytucję miłością bezwarunkową. Tolerancyjna żona Elżbieta musiała dźwigać na swych barkach wszystko co Sokołem nie było. Na szczęście pani Elżbieta to pianistka i nauczyciel muzyki w Państwowej Szkole Muzycznej, więc zapewne łatwiej rozumiała…

 

Pierwszy raz spotkałem Antoniego Malczaka bodaj w 1990 roku. Wtedy ja byłem młodym, jeszcze nieopierzonym członkiem Zarządu Miasta Nowego Sącza, a on dyrektorem z 10-letnim stażem. Przyszedł do mojego gabinetu i zaprosił do ówczesnej siedziby Wojewódzkiego Ośrodka Kultury, która mieściła się przy ul. Jagiellońskiej 28. Pierwsze wrażenie było dla mnie przygnębiające. Ciemny korytarz, ciemne niedoświetlone pokoje, ponad 30 osób na 120 metrach i poczucie tymczasowości. Antoni niespeszony rozwinął przede mną wizję wielkiego projektu remontu i renowacji ówczesnego Kina Podhale jako siedziby dla swojej instytucji. Wybitny sądecki architekt Janusz Loesch przygotował projekt będący w dyspozycji WOK. W tym projekcie czuć było rozmach i odwagę. Zrobiło to na mnie duże wrażenie i przekonanie, że trzeba WOK-owi pomóc.

Czy ktoś jeszcze oprócz Malczaka i kilku sądeczan pamiętał, że przed kinem gospodarzem i właścicielem budynku było Towarzystwo Gimnastyczne Sokół? TG Sokół to najzacniejsza i najbardziej zasłużona organizacja społeczna sięgająca swoimi działaniami czasów zaboru Cesarstwa Austro-Węgierskiego. TG Sokół w trakcie trwającej niewoli, od 1887 r. krzewiło ducha narodowego i przygotowywało kadry dla odradzającej się Polski. Niestety. Czas komunizmu w Polsce doprowadził do zlikwidowania Towarzystwa, a budynek przeznaczono na kino. Po rabunkowej eksploatacji gmach był bliski śmierci technicznej.

 

Antoni Malczak, jak to wizjoner, od początku wiedział, że bez własnej siedziby ówczesny Wojewódzki Ośrodek nie ma szans na przetrwanie, bowiem tymczasowa siedziba przy Jagiellońska 28 była kompletnie nieprzystosowana do działalności kulturalnej, na dodatek była własnością prywatną. Decyzja o ewentualnym przekazaniu budynku WOK-owi zależała od wojewody Józefa Jungiewicza. Zdecydował , by budynek przekazać pod warunkiem 20-procentowego udziału miasta. Miasto wyraziło zgodę. Dziś z perspektywy wiemy, że decyzja wojewody była odważna i dalekowzroczna. Zaowocowała trwałą siedzibą i rozwojem kultury w Nowym Sączu. Budynek został ostatecznie przekazany w 1993 r. Ten fundamentalny akt rozpoczął długą i wyboistą drogę przywracania świetności sądeckiej Sokolni. Skąd wziąć pieniądze na kapitalny remont? Przełom nastąpił wraz ze zmianami administracyjnymi za czasów rządów Jerzego Buzka. Zmiany administracyjne to również powstawanie powiatów. Czy instytucja likwidowanego województwa ostoi się również jako podmiot Województwa Małopolskiego? Wszak WOK w Tarnowie został zlikwidowany. Wiele podobnych instytucji przeszło w ręce powiatów. Do boju o pozostanie w strukturach regionalnych włącza się w tamtych czasach wpływowy poseł Andrzej Szkaradek inspirowany przez Małgorzatę Brodę, dyrektorkę jego biura i Zygmunt Berdychowski pilnowany przez Bożenę Borkowską. Czy ktoś jeszcze o tym dzisiaj pamięta? To on, a nieco później poseł Zygmunt Berdychowski powszechnie znany jako twórca Forum Ekonomicznego przekonują premiera Jerzego Buzka i marszałka Marka Nawarę, aby WOK był nadal WOK-iem, a nie instytucją miejską czy powiatową. Było o co walczyć! Województwo to poziom regionalny, a co za tym idzie inne, lepsze możliwości finansowe i – co nie bez znaczenia – wizerunkowe. Samorząd Województwa Małopolskiego został organizatorem dla takich potęg życia kulturalnego jak teatry: Słowackiego, Witkacego, Stu. Zarząd Województwa to nadzór nad Filharmonią i Operą Krakowską, to Muzeum Lotnictwa i Archeologii, to Cricoteka i Muzeum Armii Krajowej. Znalezienie się wśród takich posiada ciężar gatunkowy. Dobrze o tym wiedział dyrektor Antoni Malczak i z grupą przyjaciół, do których i ja mam zaszczyt się zaliczać, uratował regionalność.

A potem zapamiętany przeze mnie epizod. Pamiętam jak dziś, że kiedy szedłem ulicą Jagiellońską zadzwonił do mnie Zygmunt Berdychowski, ówczesny poseł AWS. Będąc przewodniczącym Komisji Budżetowej w parlamencie miał pewne możliwości. Zaproponował mi bym znalazł inwestycję w Nowym Sączu, którą będzie można dofinansować. Szybka konsultacja z Antonim Malczakiem. Potrzebne są 4 mln zł. Kwota została zaakceptowana pod warunkiem współuczestnictwa samorządu miasta i województwa. Poszedłem do prezydenta miasta Andrzeja Czerwińskiego i jest natychmiastowa zgoda. Potem Szkaradek za namową Małgorzaty Brody do marszałka Marka Nawary. Jest decyzja. Będą dodatkowe dwa miliony. Wielkie święto! Uroczysta deklaracja o przywróceniu świetności sądeckiej Sokolni została podpisana. Sygnatariuszem są marszałek Marek Nawara i prezydent Andrzej Czerwiński. Rusza odbudowa Sokoła. 8 listopada 2000 r., na przełomie wieku, z wielką pompą następuje otwarcie tzw. skrzydła południowego. Na wejściu tablica upamiętniająca ten fakt i darczyńców. Jednak główny gmach budynku wymagający kapitalnego remontu pozostał nietknięty. Dalszy remont to droga przez mękę. Inwestycja nigdy nie była wpisana w wieloletni plan inwestycyjny. Corocznie do ostatniej chwili trzeba było liczyć na łaskę i niełaskę województwa. Mniejsza o szczegóły. Wystarczy wspomnieć, że 2003 r. chciano odwołać Antoniego Malczaka z funkcji dyrektora ze względu na złamanie dyscypliny budżetowej. Malczak jednak działał w sytuacji wyższej konieczności. Jako radny wojewódzki stoczyłem z Zarządem Województwa bój o pozostawienie Malczaka na stanowisku. Zrozumieli i zostawili ku szczęściu nas wszystkich. Ostatecznie, pomimo licznych przeszkód, w 2004 r. w blasku fleszy została oddana do użytku nowa siedziba MCK Sokół w Nowym Sączu. Nowa siedziba wyglądała imponująco i nadała zupełnie nowy wymiar działalności. Na tym rozbudowa Sokolni się nie skończyła.

Kiedy byłem wicemarszałkiem odpowiedzialnym za kulturę w Małopolsce Antoni Malczak przyszedł do mnie z kolejną ideą. Tym razem ideą budowy Małopolskiej Galerii Sztuki. Nie trzeba było zbyt długo przekonywać. Dzięki środkom z Unii Europejskiej nowoczesny budynek, po trzech latach budowy, a więc w 2010 r. został oddany do użytku wzbogacając przestrzeń wystawienniczą i warsztatową. Dziś nikt nie może sobie wyobrazić Nowego Sącza bez tego okazałego (a może najpiękniejszego!) budynku, z nowoczesną Galerią Sztuki, z niezliczoną ilością wydarzeń artystycznych, z setkami obchodzonych jubileuszy, z przeglądami zespołów regionalnych, kolędowych, gawędziarskich, teatrów dziecięcych, orkiestr dętych, z nowoczesnym, kilkusalowym kinem i z wydarzeniami przekraczającymi granice Polski. Pytam retorycznie. Czy ktoś z Sądeczan, czy ktoś z Małopolski może wyobrazić sobie nasze „dziś” kulturalne bez Sokoła? Sokół jest wielki! Bez niego nie ma współczesnego Nowego Sącza i Małopolski.

A przecież MCK Sokół i Malczak to nie deweloperka! Już na początku lat 90. dzięki determinacji Antoniego Malczaka powołano na nowo do życia Towarzystwo Gimnastyczne Sokół, którego pierwszym prezesem został ówczesny prezydent Jerzy Gwiżdż, a po nim przez kolejne 16 lat ja miałem zaszczyt pełnić tę funkcję. Historia wskrzeszonego budynku i Towarzystwa skłoniła dyrekcję WOK do zmiany nazwy. Zarząd Województwa przychylił się do prośby i w 1999 r. zmienił nazwę z Wojewódzkiego Ośrodka Kultury na Małopolskie Centrum Kultury Sokół. Ta nazwa pozostanie najpewniej na zawsze, bo znalazła swoje zakorzenienie w ponad 130-letniej pięknej historii Towarzystwa Gimnastycznego Sokół. Potęga i znaczenie MCK Sokół rosło wraz z rosnącą i odbudowującą się wolną Polską. Ma to wymiar symboliczny.

Dziś Sokół jest wielki. Lśni wielkością swoich imprez. Kilka z nich ma znaczenie absolutnie międzynarodowe. Festiwal Święto Dzieci Gór, Konkurs Wokalny Imieniem Adi Sari, Kongres Kultury Regionów, Karpaty Offer, Fun and Classic i setki wydarzeń o znaczeniu regionalnym i ponadlokalnym wpisane jest na stałe w Sądecczyznę. Gdyby nie było Antoniego Malczaka z jego determinacją, Małgorzaty Kalarus, Małgorzaty Brody, Teresy Łukasik, Lilianny Olech, Marzanny Raińskiej, Diany Kamykowskiej, Andrzeja Wańczyka, Lucyny Witkowskiej, Zofii Skwarło, Benedykta Kafla i wielu innych oddanych pracowników, Sokół by nie wyglądał jak wygląda. Aktualnej dyrekcji, dyrektorowi Andrzejowi Zarychowi i jego zastępcom Liliannie Olech i Piotrowi Gąsienicy życzę z serca sukcesów i podtrzymywania tego wielkiego dziedzictwa. Aktualnemu Zarządowi Województwa, a szczególnie marszałkowi Witoldowi Kozłowskiego dziękuje za dalszą opiekę i dbanie o rozwój. To wielka odpowiedzialność i niełatwe wyzwanie! Wszystkim pracownikom życzę i entuzjazmu, i wytrwałości, sądeczanom i Małopolsce czerpania pełnymi garściami z dobra emanującego z tej zasłużonej Instytucji. Tak. Tyle wystarczy…

Leszek Zegzda

Ps. W swoich wspomnieniach świadomie pomijam inne aspekty. Przeniesienie Instytutu Niematerialnego Dziedzictwa do Ludźmierza, czy zlikwidowanie Instytut Europa Karpat. Nie rozumiem tych decyzji, ale to święto nie jest miejscem na takie dywagacje. Dziękuje Wam, ludziom Sokoła na czele z Antonim Malczakiem. Powtórzę raz jeszcze. Antoni Malczak z rachitycznej i bezdomnej Instytucji uczynił jeden z najprężniej działających ośrodków kultury w Małopolsce. Antoni Malczak i jego dzieło pozostanie na zawsze w historii. Był alfą i omegą. Początkiem i końcem.

Filmoteka dts24

194 Videos