Kibice Sandecji nie mają w ostatnich miesiącach i latach, zbyt wielu powodów do radości. W szczegóły nie wchodzimy, wiadomo, o co chodzi. Ale nie narzekajmy, od czego są stare kalendarze i archiwalne materiały? Dla, chwilowej chociaż, poprawy nastroju przypominamy pewien jubileusz. Mamy nadzieję, że na niejednej twarzy pojawi się dzięki temu uśmiech. Zobacz koniecznie na filmie akcję, która przeszła do historii sądeckiego futbolu.
6 sierpnia 2017 roku, czyli siedem lat temu, Bułgar Aleksandyr Kolew strzelił w Białymstoku pierwszą bramkę dla Sandecji na najwyższym szczeblu piłkarskich rozgrywek, nazywanych nie wiadomo dlaczego ekstraklasą. Była dokładnie godzina 15:55, a Sandecja pokonała Jagiellonię 3-1 i jednocześnie było to jej pierwsze zwycięstwo na tym szczeblu. Media odnotowały zgodnie, że był to dla klubu historyczny moment. Dwa tygodnie później sądecki klub zajmował nawet 7. czyli najwyższe w swojej historii miejsce w tabeli!!! Potem z każdym tygodniem, miesiącem i rokiem było już tylko gorzej. Aż do tej pory.
Co ciekawe tamten mecz Jagiellonii i Sandecji sędziował Szymon Marciniak. Tak, ten sam, który pięć lat później poprowadził finał Mundialu w Katarze. A bohater Sandecji z 35. minuty meczu w Białymstoku? Aleksandyr Kolew, Bułgar z belgijskim paszportem, po wielu przeprowadzkach, od miesiąca jest piłkarzem Lewskiego Sofia. Wyceniany jest na rynku piłkarskim na pół miliona euro. Dla Sandecji był interesem niemal idealnym. Do Nowego Sącza trafił za darmo ze Stali Mielec, a kiedy opuszczał zdegradowaną Sandecję, Arka Gdynia zapłaciła za niego 100 tys. euro. Każdemu kibicowi życzymy takiej inwestycji, jaką był dla Sandecji Kolew. Wkładasz na bankową lokatę 0 (słownie zero) złotych, a po 12 miesiącach wyciągasz jakieś 450 tys. zł. Bingo!







































































































































































































