Zakończyła się runda jesienna, którą Sandecja skończyła na pozycji lidera tabeli. W osiemnastu spotkaniach zdobyła 43 punkty, co daje bardzo dobrą średnią 2,38 na mecz. Znacząco do tego przyczyniła się dyspozycja strzelecka Rafała Wolsztyńskiego, który zdobył 20 bramek. Trener chwali drużynę, ale zwraca uwagę na konieczność transferów.
– Runda bardzo udana, a ilość punktów jakie zdobyliśmy na pewno może zadowalać i dziękuję zawodnikom za włożoną energię, siłę oraz wkład pracy. W tej całej jesieni dobra robota została wykonana, ale teraz przed nami został jeszcze Puchar Polski. Trzeba się jak najlepiej przygotować. Później przerwa, w której na pewno trzeba przeanalizować, czy i jakie wzmocnienia ewentualnie do zespołu dobrać – podsumował Łukasz Mierzejewski.
Czy jest już jakiś plan, na jakich pozycjach przeprowadzane będą transfery? – Musimy do tego podejść skrupulatnie. Jak dobrze wiadomo w zimie nie jest łatwo znaleźć wzmocnienia. Takie będą nam jednak potrzebne, bo jesień pokazała, że na niektórych pozycjach musimy dobrać zawodników. Mam nadzieję mieć decydujący głos w sprawie tych transferów, bo to jest dla mnie bardzo ważne – dodał szkoleniowiec drużyny z Nowego Sącza.
Ostatnim meczem, jaki Sandecja rozegrała jesienią, był remis z Wisłoką Dębica. – Nie jesteśmy zadowoleni z wyniku, bo chcieliśmy na koniec wygrać u siebie. Nie udało nam się to, ale też nie przegraliśmy. Przebieg meczu był taki, że do dwudziestego metra prowadziliśmy grę, ale trzeba przyznać, że Wisłoka dobrze broniła w niskiej obronie i w ej „szesnastce”, jak próbowaliśmy strzelać, to byliśmy blokowani. Górne piłki też nie przechodziły, bo rywale dobrze grali głową. Tutaj konkretów nie było – argumentował trener.
– Strata bramki była do przewidzenia, bo zwracaliśmy na to uwagę, że Wisłoka ma dobre stałe fragmenty gry. Szczególnie dwóch zawodników mają groźnych w tym aspekcie. Niestety właśnie jeden z nich zgrał piłkę i tak straciliśmy bramkę. Myślę, że to chyba by było na tyle jeśli chodzi o najlepsze sytuacje Wisłoki. My mieliśmy kluczową sytuację sam na sam Wilczyńskiego i takie rzeczy musimy wykorzystywać – wyjaśnił Łukasz Mierzejewski.
Czytaj także: Obronił tytuł mistrza i oświadczył się po walce! [FILM]


























































































































































































































