Sandecja ostro z Lechem. Siódmy mecz bez zwycięstwa

Ekstraklasa, 16 kolejka. W pierwszym meczu rundy rewanżowej Sandecja bezbramkowo zremisowała z Lechem Poznań. Rywalizacja na boisku była ostra, obfitująca w wiele fauli, a sam mecz nie należał do ciekawych.

Dla Sandecji był to siódmy mecz bez zwycięstwa. Mecz rozegrany na boisku w Niecieczy, Sandecja gospodarzem

BOCHENSKI

SANDECJA NOWY SĄCZ - LECH POZNAŃ 0:0

Żółte kartki: Trochim, Brzyski, Kolev, Piszczek - Nielsen.

SANDECJA: Gliwa - Basta, Szufryn, Kraczunow, Brzyski - Piszczek, Kasprzak, Cetnarski (41 Gałecki), Trochim (85 Danek), Małkowski (61 Dudzic) - Kolev.

LECH: Putnocky - Kostewycz, Dilaver, Nielsen, Gumny - Jevtić (80 Rakels), Gajos (75 Radut), Majewski (71 Baerkroth), Trałka, Makuszewski - Gytkjaer.

Po raz pierwszy od wiosennej kontuzji w podstawowym składzie sądeczan w ligowym pojedynku zagrał Maciej Małkowski. W ataku pojawił się natomiast Aleksandar Kolev. Najlepszy strzelec Sandecji w tym sezonie miał ostatnio kilkutygodniową przerwę w grze z powodu kontuzji. Zabrakło natomiast pauzujących za żółte kartki Grzegorza Barana i Michala Piter-Bućko.

Zgodnie z przewidywaniami Lech Poznań od początku przejął inicjatywę gry. W pierwszym kwadransie wykonywał sporo rzutów rożnych, ale żaden z nich nie przyniósł realnego zagrożenia w polu karnym gospodarzy. Defensywa Sandecji spisywała się solidnie i radziła sobie z atakami rywali. W 20 minucie znakomitą okazję wypracowali natomiast podopieczni Radosława Mroczkowskiego, po strzale Koleva piłkę z trudem złapał Putnocky. W 27 minucie dynamiczną akcję przeprowadził Jevtić, ale w decydującym momencie jego próbę uderzenia zablokował kapitan Sandecji Dawid Szufryn.

Sandecja w końcówce pierwszej połowy prezentowała się coraz lepiej. Wprawdzie brakowało klarownych sytuacji strzeleckich, ale gospodarze częściej przedostawali się okolice pola karnego rywali. Niestety kontuzji doznał Cetnarski i z przymusu musiał opuścić boisko. Ogólnie pierwsza część spotkania charakteryzowała się dużą walką w środku pola boiska, ale niestety małą ilością sytuacji podbramkowych.

Drugą połowę Sandecja rozpoczęła obiecująco, gdy Brzyski celnym uderzeniem zmusił do interwencji Putnockiego. Znacznie zaostrzyła się gra, ale sędzia studził rozgrzane głowy zawodników coraz częściej sięgając po żółte kartoniki. W 55 minucie minimalnie niecelny strzał z dystansu na bramkę gospodarzy oddał Kostewycz. W odpowiedzi w 70 minucie groźny strzał z rzutu wolnego oddał Trochim, ale piłka poszybowała minimalnie obok bramki Lechitów.

W kolejnych minutach z murawy wiało nudą. Lech częściej utrzymywał się przy piłce, ale kompletnie nie miał pomysłu na rozmontowanie dobrze funkcjonującej sądeckiej defensywy. Jednak w jednej z ostatnich akcji goście mogli zdobyć zwycięskiego gola. Po strzale Rakelsa obrońcy Sandecji ofiarną interwencją wybili piłkę zmierzającą do siatki.

Zdjęcie archiwalne (mecz Lech - Sandecja z 1 kolejki). Fot. archiwum oficjalnej strony Sandecji.

Jan Duda

Wypowiedz się w tej sprawie