Pierwsza porażka Sandecji. W dziesiątkę przeciwko Mistrzom Polski

Sandecja doznała pierwszej porażki na Ekstraklasie. Po dwóch bezbramkowych remisach, dzisiaj przegrała na wyjeździe z aktualnymi Mistrzami Polski, Legią Warszawa 2-0. Przez większą część meczu podopieczni Radosława Mroczkowskiego grali w liczebnym osłabieniu.

Trener Radosław Mroczkowski dokonał kilku zmian w ofensywie. Cetnarskiego zastąpił Kasprzak, a Danka słowacki pomocnik Mraz. Tym razem w ataku od pierwszej minuty zagrał Piszczek (w pierwszym meczu Kolev, a w drugim Korzym).

TLENOTERAPIA

Legia, która po dwóch kolejkach miała tylko jeden punkt na koncie i nieudany wyjazd do Kazachstanu z minionej środy na mecz eliminacji Ligi Mistrzów (porażka 1-3 z FK Astana), zaczęła od ataków. Jednak przez pierwszy kwadrans beniaminek z Nowego Sącza potwierdził, że nie przypadkowo na ekstraklasowych boiskach ciągle zachowuje czyste konto.

Uważna i solidna gra w defensywie powodowała, że Mistrzowie Polski nie dochodzili do klarownych sytuacji strzeleckich. Legia miała jednak znaczącą przewagę w posiadaniu piłki. W 16 minucie w krótkim odstępie czasu dwa minimalnie niecelne strzały z dystansu oddał Pasquato.

W 21 minucie Grzegorz Baran sfaulował Kopczyńskiego i zawodnik gości otrzymał za to zagranie czerwona kartkę. Sandecja musiała grać w liczebnym osłabieniu. Już kilkadziesiąt sekund później Legia mogła być na prowadzeniu, w dobrej sytuacji znalazł się Nagy, ale odważna interwencja Gliwy zażegnała niebezpieczeństwo utraty gola. Legioniści zepchnęli Sandecję do głębokiej defensywy.

W 26 minucie Gliwa obronił strzał Sadiku z około 30 metrów. Napastnik warszawskiej oddał nieznacznie niecelny strzał w 33 minucie. W końcówce pierwszej połowy Legia nadal była w natarciu, ale Sandecja otrząsnęła się po czerwonej kartce dla Barana i ponownie defensywa beniaminka radziła sobie z atakami rywali.

Druga połowa z zgodnie z przewidywaniami rozpoczęła się od ataków gospodarzy. Niecelne uderzenie oddał Pasquato, a po chwili Nagy. W 54 minucie niespodziewanie groźnie odpowiedziała Sandecja. Po oddaniu Kasprzaka i strzale Piszczka znakomita interwencją wykazał się Malarz. W 64 minucie kolejną okazję miał Nagy, ale ponownie na posterunku był Gliwa.

W 72 minucie Sandecja straciła pierwszego gola na boiskach ekstraklasy. Strzelcem gola był Kasper Hamalainen, który na boisku pojawił się trzy minuty wcześniej. Fiński zawodnik oddał piękny strzał z dystansu i Gliwa był bez szans. Legia poszła za ciosem i gra toczyła się właściwie cały czas na połowie drużyny gości. Grająca w dziesiątkę Sandecja próbowała w ostatnich minutach szukać swojej szansy na wyrównującego gola, ale na pierwszą bramkę w ekstraklasie musi poczekać do następnego spotkania. Ataki większą ilością zawodników stwarzało ryzyko kontry ze strony rywali.

W doliczonym czasie gry zwycięstwo Legii przypieczętował Kucharczyk.

 

LEGIA WARSZAWA – SANDECJA NOWY SĄCZ 2:0 (0:0)

1:0 Hamalainen 73, 2:0 Kucharczyk 90(+5).

Czerwona kartka: Baran (Sandecja) w 23 minucie, za faul. Widzów 15 000.

LEGIA: Malarz – Jędrzejczyk, Czerwiński, Pazdan, Hlousek (69 Hamalainen) – Kucharczyk, Mączyński (71 Moulin), Pasquato (54 Guilherme), Kopczyński, Nagy – Sadiku.

SANDECJA: Gliwa – Kuban, Szufryn, Piter-Bucko, Brzyski – Dudzic (76 Korzym), Kasprzak, Trochim (25 Krachunov), Baran (czerwona kartka w 25 minucie), Mraz (55 Kolev) – Piszczek.

fot. archiwum oficjalna strona Sandecji.

FORD TRANS

Wypowiedz się w tej sprawie

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w Polityce prywatności oraz regulaminem, dostępnymi na stronie internetowej.