Sandecja zwycięża, Łódź odpływa z kwitkiem. Na mecz trzeba było wezwać pogotowie…

W tym meczu było wszystko: ładne gole, karetka pogotowia na boisku, pomyłki bramkarzy, walka i skoki emocji. Zwycięstwo przyszło po znakomitej akcji Błanika, którego sfaulowano, a karnego na gola zamienił Piter Bućko.

Fortuna I Liga
XXII kolejka
Sandecja Nowy Sącz – Łódzki KS 2:1 (1:0)
1:0 Kamil Ogorzały 33, 1:1 Mikkel Jensen 63, 2:1 Michal Piter-Bućko 90+2 (karny
Sędziował: Kornel Paszkiewicz (Wrocław). Widzów: bez udziału publiczności.
Żółte kartki: Kamil Ogorzały, Adrian Danek, Marcin Janikowski – Michał Trąbka, Maciej Dąbrowski, Mikkel Rygaard Jensen, Ireneusz Mamrot.

Sandecja: Dawid Pietrzkiewicz – Adrian Danek, Tomasz Boczek, Michal Piter-Bućko, Daniel Dziwniel – Damian Chmiel. Wojciech Hajda, Bartłomiej Kasprzak, Kamil Ogorzały (87 Armand Ken), Maciej Małkowski (71 Dawid Błanik) – Ruben Lopez (71 Rafael Victor).

ŁKS: Arkadiusz Malarz – Jan Sobociński, Maciej Dąbrowski, Adrian Klimczak, Tomasz Nawotka – Mikkel Rygaard, Antonio Dominiquez, Piotr Gryszkiewicz (58 Adam Marciniak), Michał Trąbka (83 Maciej Wolski), Maksymilian Rozwandowicz – Łukasz Sekulski (30 Piotr Janczukowicz).

Mecz przyniósł sporo emocji. Obie drużyny dążyły do zwycięstwa, stąd bardzo twarda walka i nieustanne gwizdki sędziego, co nie podobało się zawodnikom i sztabom trenerskim obu zespołów.

Sandecja od początku starała się zaskoczyć ŁKS szybkimi atakami, ale brakowało trochę precyzji przed bramką rywali. W 11 minucie piłkę przejął Małkowski (bardzo dobry mecz), minął obrońcę, strzelił, ale minimalnie niecelnie. Chwilę później Chmiel z prawej strony boiska dośrodkował piłkę do Rubena, ale ten się z nią minął. Futbolówki dopadł Małkowski, ale nie trafił w światło bramki. Sandecja wciąż atakowała i w 16 minucie po rzucie rożnym strzelał Rubio, ale piłkę zmierzającą do siatki ŁKS, wybił obrońca. Rywale też nie odpuszczali. Kilka chwil później Trąbka próbował zaskoczyć Pietrzkiewicza, ale piłka przeleciała tuż nad poprzeczką.

Groźnie zrobiło się na boisku w 25 minucie. Bramkarz biało czarnych wybijał piłkę i doszło do zderzenia z Sekulskim, który chciał strzelać. W efekcie doznał groźnej kontuzji (prawdopodobnie złamany nos i wstrząśnienie mózgu). Na boisku pojawiła się karetka, a zawodnika odwieziono do szpitala.

Przez dłuższą chwilę emocji nie było. Dopiero kilka minut później Sandecja znów zaatakowała. To przyniosło efekt. Znów w akcji był Chmiel, który podał piłkę do Ogorzałego, a ten pięknym strzałem pokonał bramkarza ŁKS.

Po zmianie stron zespół z Łodzi próbował szybko odrobić straty, spychając swoimi atakami Sandecję do obrony. Gra przez dłuższy czas toczyła się na połowie gospodarzy. W 63 minucie, w zamieszaniu podbramkowym, nie bez winy obrony i bramkarza biało czarnych, rywale wyrównali. Goście od razu ruszyli do walki i chwilę później znakomitym strzałem popisał się Nawotka, ale jeszcze lepszą interwencją Pietrzkiewicz chroniąc swój zespół przed utratą gola.

Po godzinie gry mecz się wyrównał, choć obie drużyny dążyły do strzelenia gola. To się udało Sandecji. W doliczonym czasie gry znakomitą akcją popisał się Błanik. Po podaniu od Kasprzaka, ruszył w kierunku bramki rywali. Minął jednego obrońcę, drugiego, mijał trzeciego i został sfaulowany. Sędzia wskazał na „wapno”. Jedenastkę na gola zamienił Mochał Bućko.

Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.