Salę sądową zamienia na ring bokserski. Klaudia Piętka i jej niezwykła historia

Salę sądową zamienia na ring bokserski. Klaudia Piętka i jej niezwykła historia

Na co dzień elegancka, skupiona, ważąca każde słowo. W swojej kancelarii analizuje akta, szuka luk w argumentacji przeciwnika i buduje strategie, które mają przynieść jej zwycięstwo przed obliczem sądu. Ale kiedy opada prawnicza kurtyna, mecenas Klaudia Piętka zdejmuje togę, owija dłonie bokserskimi taśmami i zakłada rękawice. Już 23 maja ta niezwykła kobieta udowodni, że walka o sprawiedliwość oraz walka w ringu mają ze sobą znacznie więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać. Przed nią zawodowy debiut na gali boksu w Nowym Sączu.

Ta historia nie zaczęła się jednak od paragrafów, ale od surowej dyscypliny maty. Miała zaledwie czternaście lat, gdy wraz z braćmi po raz pierwszy przekroczyła próg sali treningowej. Trafiła pod skrzydła shihana Andrzeja Krawontki. To tam, trenując karate kyokushin, chłonęła wartości, które ukształtowały ją na całe życie. – Bardzo szybko sporty walki stały się dla mnie czymś ważnym, szkołą charakteru, dyscypliny i konsekwencji – wspomina Klaudia Piętka w rozmowie z reporterem DTS24.

Konsekwencja przyniosła owoce. Brązowy pas, medale mistrzostw makroregionu oraz niejedno podium na licznych ogólnopolskich i międzynarodowych turniejach. Mata uczyła ją, jak przyjmować ciosy i jak je zadawać. A co najważniejsze, jak nigdy się nie poddawać.

Równolegle, z tą samą żelazną dyscypliną, realizowała drugi, równie wymagający plan, czyli prawo. Studia, mordercza aplikacja, zdany egzamin adwokacki. Dziś z powodzeniem prowadzi własną praktykę. Wielu na tym etapie osiadłoby na laurach, ciesząc się zawodowym prestiżem. Ona jednak potrzebowała kolejnego wyzwania.

Dwa lata temu trafiła do nowosądeckiego klubu Halny Gym. Pod okiem trenerskiego tercetu – Łukasza Pławeckiego, Karola Nowakowskiego i Miłosza Kocemby – postanowiła przekuć doświadczenie z karate w coś zupełnie nowego.

Instynkt szkoleniowców zadziałał błyskawicznie. Łukasz Pławecki dostrzegł w niej ogromne sportowe ambicje i pchnął w stronę kickboxingu. Efekt? W tym roku zadebiutowała na Mistrzostwach Polski K1, kończąc turniej jako piąta zawodniczka w kraju, a już w najbliższy weekend powalczy w Mistrzostwach Polski w formule low kick. Z kolei Miłosz Kocemba zaszczepił w niej bokserskiego bakcyla. To właśnie ta iskra doprowadziła ją do momentu, w którym znajduje się dzisiaj. 23 maja wejdzie do ringu jako zawodowa bokserka. – Jest to dla mnie ogromne wyróżnienie i już nie mogę się doczekać – mówi z błyskiem w oku.

Dla postronnego obserwatora światy paragrafów i ringowych lin stoją na przeciwległych biegunach. Dla niej stanowią absolutną jedność, płynnie się uzupełniając. Sala sądowa i ring wymagają bowiem dokładnie tej samej konstrukcji psychicznej. – Sport nauczył mnie odporności psychicznej, działania pod presją i zachowania zimnej krwi w trudnych sytuacjach. W ringu, podobnie jak na sali sądowej, liczy się koncentracja, szybka analiza sytuacji i umiejętność podejmowania decyzji w ułamku sekundy – wyjaśnia Klaudia Piętka.

Życie na dwa etaty – adwokata i wyczynowego sportowca – przypomina szwajcarski zegarek. Dzień rozpisany jest co do minuty, z reguły wypełniony dwoma morderczymi treningami. Rano czeka ją przygotowanie motoryczne, siła i budowanie kondycji. Wieczorem, po godzinach spędzonych nad kodeksami, wjeżdża już technika, tarcze, pot spływający po twarzy i twarde, bokserskie sparingi. Bowiem, jak sama podkreśla: „sukces nie rodzi się z jednego mocnego zrywu, ale z codziennej konsekwencji”.

Co ciekawe, ta brutalna z pozoru dyscyplina jest dla niej barierą chroniącą przed stresem, jaki niesie ze sobą praca prawnika. Kiedy wchodzi na salę treningową, resetuje umysł. Zostawia za drzwiami ludzkie dramaty, trudne procesy i biznesowe napięcia. – Paradoksalnie to właśnie sport pomaga mi zachować równowagę w wymagającym zawodzie adwokata. Ring nauczył mnie pokory, cierpliwości i szacunku do przeciwnika.  To wartości, które są równie ważne w pracy z ludźmi i w zawodzie prawnika. Dzięki temu wiem, że niezależnie od tego, czy stoję przed sądem, czy wychodzę do walki, najważniejsze są przygotowanie, charakter i odporność psychiczna – podkreśla.

23 maja w Nowym Sączu publiczność nie zobaczy w ringu pani mecenas w todze. Zobaczy zdeterminowaną, doskonale przygotowaną wojowniczkę, która całe swoje dotychczasowe życie -od maty karate po salę sądową – przekuje w bokserski debiut. I jedno jest pewne, jej rywalka nie będzie miała łatwej przeprawy z kimś, kto z wygrywania uczynił swój zawód. Emocje są tym większe, że na tej samej gali o zawodowe Mistrzostwo Świata federacji WBF, będzie walczył Łukasz Pławecki.

Czytaj także: Bitwa o awans trwa. Sandecja utrzymuje swój cel w zasięgu

fot. Michał Śmierciak

Filmoteka dts24

217 Videos